• Montaż instalacji LPG w nowoczesnym aucie, m.in. za sprawą dotrysku benzyny i wysokich cen paliw, może być średnio opłacalny
  • Na rynku wciąż jest trochę aut z LPG, choć liczba ofert spada
  • Przynajmniej część aut z gazem to już stare „trupy”, ale przy odrobinie cierpliwości (i naszej pomocy!) da się znaleźć coś sensownego. I w miarę młodego
  • Więcej takich informacji znajdziesz na stronie głównej Onet.pl

Kiedy na portalach społecznościowych częściej niż na zdjęcia znajomych z wakacji all inclusive w Egipcie zaczynasz trafiać na fotografie tzw. słupków (wyświetlacz z cenami) ze stacji paliw, to chyba nie jest już za dobrze. Ceny benzyny i oleju napędowego szaleją, ludzie prześcigają się w publikowaniu zdjęć z szokująco wysokimi wartościami. A liczby nie kłamią – podczas gdy jeszcze w listopadzie 2019 r. za litr Pb95 i diesla płaciliśmy średnio ok. 5 zł, to litr LPG potrafił kosztować nawet poniżej 2 zł (!!). Żyć nie umierać. Ręce zacierali zwłaszcza zwolennicy jazdy na LPG, bo korzyści finansowe bywały naprawdę wymierne.

Dziś, czyli zaledwie 2 lata później, niskie ceny LPG to już tylko wspomnienie. I to dość smutne. Sęk bowiem w tym, że o ile bezwzględne wartości w przypadku benzyny i diesla szokują, bo przebiły psychologiczną barierę 6 zł, o tyle największy wzrost cen – liczony procentowo – dotyczy właśnie autogazu. Owszem, to nadal najtańsze paliwo, bo średnio litr LPG kosztuje niecałe 3,40 zł (i to zapewne nie jest kres podwyżek), jednak w stosunku do listopada 2019 r. mamy zmianę na poziomie niemal 70 proc. (!). Gdyby tradycyjne paliwa podrożały tak samo, to dziś za litr „95-ki” i diesla płacilibyśmy grubo ponad 8 zł.

Ale zapytacie: dlaczego to właśnie gaz aż tak gwałtownie zdrożał? Przyczyn takiego stanu rzeczy jest kilka: począwszy od słabnącej złotówki, wzrostów cen ropy naftowej i sankcji nałożonych na Białoruś (zakazano m.in. importu LPG z tego kraju), przez awarię w rosyjskich zakładach obróbki kondensatu gazowego (Gazprom, Półwysep Jamalski), aż po podniesienie przez Rosję cła eksportowego dotyczącego LPG. Kumulacja.

A zatem tanio nie jest. I przyznają to nawet zwolennicy LPG. Ale zaraz przypominają też, że Rosja już cła zmieniała nie raz i nawet nie dwa razy. I że akurat tym nie ma co aż tak się przejmować. Koronny argument: LPG jest nadal prawie dwa razy tańsze niż benzyna. Nic, tylko montować gaz, jeździć i liczyć w myślach płynące do portfela oszczędności...

No dobrze, ale dziś cena litra gazu nie stanowi już 40 proc. litra benzyny, tak jak miało to miejsce dwa lata temu. Dziś ten stosunek jest mniej korzystny – litr LPG to ok. 55 proc. ceny benzyny. A jest szansa, że będzie gorzej. Poza tym przy zgrubnym założeniu, że silnik zużywa – w zależności od warunków eksploatacji, stanu instalacji i silnika – o jakieś 15-30 proc. więcej LPG niż benzyny, szybko dojdziemy więc do wniosku, że opłacalność montażu instalacji nie jest już tak oczywista, jak jeszcze jakiś czas temu. Zwłaszcza wówczas, gdy mamy silnik z wtryskiem bezpośrednim lub mało jeździmy.

No właśnie, silniki z wtryskiem bezpośrednim. Część z nich dogaduje się z LPG, część słabo lub wcale – montaż LPG np. w silnikach z wtryskiwaczami piezoelektrycznymi (np. Mercedes 3.5 V6 cgi/M272) oraz tymi wyposażonymi w tzw. podwójny wtrysk (pośredni i bezpośredni) bywa już możliwy, ale jest drogi. Z kolei w instalacjach do silników z bezpośrednim wtryskiem, w których zastosowano LPG w fazie lotnej, należy wziąć pod uwagę dotrysk benzyny m.in. w celu chłodzenia wtryskiwaczy benzynowych. To oznacza, że w wielu autach podczas jazdy na gazie silnik zużywa oprócz LPG też pewne ilości benzyny... Ciekawostka: dotrysk benzyny bywa stosowany i w silnikach z pośrednim wtryskiem paliwa. Powstaje więc (coraz bardziej uzasadnione) pytanie: czy dla kogoś, kto dużo jeździ, w trasie lepszy nie byłby jednak diesel? Oczywiście, pod warunkiem że weźmiemy pod uwagę koszty tylko paliwa, a nie ewentualnych napraw.

Zakup używanego auta z LPG? A zawsze odradzaliście!

No to może zakup używanego auta z już zamontowanym LPG? Jest to z pewnością jakieś wyjście. Czy dobre? Chwilowo może okazać się bardziej sensowne niż inwestycja w montaż nowej instalacji. Owszem, zdarzało nam się odradzać takie posunięcie i zazwyczaj zachęcaliśmy do tego, by instalację jednak montować samemu. No bo tak: używane auto z LPG może być „zajechane”, czasem nie wiadomo, jak i gdzie zakładano gaz, a skoro ktoś oszczędzał na paliwie, to zachodzi ryzyko, że nie zawsze dbał też o sumienną obsługę. To wszystko nadal prawda, ale czasy mamy, jakie mamy – żeby oszczędzać na LPG, trzeba się do nich dostosować. A używane auto z LPG da się kupić w dobrej cenie i dostać instalację w zasadzie za darmo. Musicie jednak poświęcić na tę operację nieco więcej czasu niż na zakup tzw. czystej benzyny, a także pamiętać o tym, że obsługa auta z LPG będzie nieco droższa (np. koszt badań okresowych, wydatki związane z obsługą).

Na co zwrócić uwagę, oglądając używany pojazd z LPG? Przede wszystkim na rodzaj i montaż instalacji. Niech nikogo nie uspokaja nadmiernie to, że dany pojazd występuje z fabrycznym LPG, bo często były to układy zakładane przez dilerów lub przez serwisy z nimi współpracujące. I nie zawsze taka instalacja musi być lepsza od tej zakładanej przez renomowany zakład specjalizujący się w LPG.

Co się psuje w autach z LPG?

Powtarzalne usterki aut od dawna jeżdżących na LPG to:

  •  problemy z głowicą: pęknięcia, mikrorysy oraz usterki związane z zaworami/gniazdami;
  •  uszkodzona uszczelka pod głowicą: objaw to m.in.mocne kopcenie na biało;
  •  usterki układu chłodzenia: gumowe węże tracą szczelność np. ze starości;
  •  nieszczelności na przewodach gazowych i zapach LPG w kabinie;
  •  nierówna praca/szarpanie i problemy z poprawnym wyregulowaniem instalacji;
  •  usterki układu zasilania benzyną: jazda na LPG może oznaczać np. usterkę pompy paliwa Oglądając używane auto z LPG weźmy też pod uwagę fakt, iż legalizacja butli nie jest dożywotnia.

W niniejszym zestawieniu uwzględniliśmy 10 aut z wtryskiem pośrednim, a jeśli dany silnik występuje w innym modelu, to też zazwyczaj przeciwwskazań do montażu LPG nie ma. Najlepiej celować w jednostki z hydrauliczną kompensacją luzów zaworowych, a jeśli jej nie ma – radzimy bezwzględnie przestrzegać terminów regulacji zalecanych przez mechaników. No i najważniejsze: to tylko wycinek rynku, a jednostek dobrze współpracujących z LPG jest więcej. Ale pokazane przez nas auta mają w sobie – przynajmniej częściowo – też to „coś”, co sprawia, że nie są tylko zwykłymi środkami transportu z „A” do „B”.