Ile warte jest doświadczenie w projektowaniu aut? Kompaktowego Golfa Volkswagen produkuje już od blisko 40 lat (!), zaś cee’d jest właściwie… pierwszym modelem tej klasy koreańskiego producenta. Jeszcze w latach 80. XX wieku praktycznie nikt w Europie nie słyszał o dalekowschodniej marce. Opracowany i produkowany w Europie cee’d stara się naśladować sprawdzone wzorce. Odpowiedź na pytanie, któremu autu lepiej zaufać, nasuwa się więc sama, jednak może okazać się błędna, gdyż cee’d walczy z Golfem jak równy z równym i w tym pojedynku nie stoi na straconej pozycji.Więcej wydamy na Golfa. Czy warto? Przeglądając oferty ogłoszeniowe, łatwo zauważyć, że Kia jest znacznie tańsza. Żeby zdobyć rynek, Koreańczycy sprzedawali swoje auta o wiele taniej niż niemieccy konkurenci, co znajduje odzwierciedlenie również na rynku wtórnym. Nadwozie kombi zadebiutowało niemal rok po hatchbacku (w 2007 r.) i nawet ciekawie wyglądające oferty z dwulitrówką (do porównania wzięliśmy odmiany benzynowe o mocach zbliżonych do 140 KM) znajdziemy w cenie poniżej 25 tys. zł. Golf V pojawił się znacznie wcześniej, ale nie dotyczy to wersji kombi, gdyż ta trafiła na rynek dopiero w 2007 r. W tym przypadku na odmianę 1.4 TSI trzeba przeznaczyć co najmniej 30 tys. zł. Różnica niby nie taka straszna – 6 tys. zł – ale pamiętajcie, że to o 25 proc. drożej.

Porównanie walorów użytkowych nadwozi kombi wypada remisowo. W kabinie Kii można liczyć na nieco więcej miejsca nad głowami, natomiast w Golfie większą swobodę na wysokości nóg mają pasażerowie jadący z tyłu. W starciu kufrów także są „za” i „przeciw”. Bagażnik cee'da SW ma większą pojemność, a Golfa – bardziej regularny kształt. Jeśli zestawimy hatchbacki, VW nieco przechyli szalę zwycięstwa na swoją stronę, bo jego kufer ma 350-1305 l, zaś cee’d 5d oferuje 340-1300 l.

Kompakt VW zdobywa przewagę także dzięki lepszemu dostrojeniu podwozia. Jazda jest zarówno nadzwyczaj pewna, jak i komfortowa. W cee’dzie SW zastrzeżenia mamy do sposobu wybierania nierówności i do trochę za mało bezpośredniego układu kierowniczego. Od razu jednak zaznaczamy, że Kię prowadzi się całkowicie poprawnie.Silnik Golfa zachęca dynamiką. Kia stawia na klasyczne rozwiązania techniczne: pod maską pracuje dość prosty (jeśli nie liczyć zmiennych faz rozrządu) silnik 2.0. W zestawieniuz jednostką napędową Volkswagena to prawdziwy zabytek – Niemcy uzyskują praktycznie taką samą moc z pojemności 1,4 l. Dzieje się tak dzięki zastosowaniu podwójnego doładowania (kompresor i turbina) i bezpośredniego wtrysku paliwa. Parametry wręcz szokują. Maksymalny moment obrotowy to – niebywałe jak na benzyniaka 1.4 – 220 Nm, dostępny w zakresie od 1500 do 4000 obr./min! Takie rozwiązanie dobrze sprawdza się na szosie. Podczas pomiaru przyspieszenia auta idą łeb w łeb, ale sprawdzian elastyczności to już triumf Golfa – pomimo 6-biegowej przekładni uzyskuje lepsze czasy.

Wszystko jest dobrze, dopóki nie sprawdzimy dwóch podstawowych czynników. Pierwszy to zużycie paliwa. Od bezpośredniego wtrysku i supertechnologii oczekujemy wymiernych oszczędności. Niestety, bez ecodrivingu nie osiągniemy nic szczególnego – Golf wyprzedził cee’da o… 0,1 l/100 km. Średnie wyniki to 7,9 l/100 km w Kii i 7,8 l/100 km w VW. Taka gra jest niewarta świeczki, ale przy odrobinie dyscypliny w Golfie możemy sporo zaoszczędzić, zaś spalanie cee’da łatwo podnieść do 10 l na 100 km. Wtedy spojrzymy już na to inaczej.Druga sprawa to niezawodność. Nie od dziś wiadomo, że nowe, skomplikowane rozwiązania mogą mieć „choroby wieku dziecięcego”. Co ciekawe, zagrożenie nie jest związanez turbiną czy kompresorem, lecz ze zwykłym – wydawałoby się – łańcuchem rozrządu. Jednak niedopracowanych elementów w motorze 1.4 TSI jest więcej.

Istotną zaletą Golfa jest szeroka paleta silników (w kombi nieco mniejsza niż w hatchbackach). Boicie się ryzyka związanego z zakupem 1.4 TSI? Sięgnijcie po nieskomplikowany motor 1.6/102 KM (nadaje się do założenia instalacji LPG). Z diesli polecamy jednostki 1.9 TDI bądź 2.0 TDI (ale z CR). Mniejszy wybór mają amatorzy Kii – oprócz 2-litrówki są jedynie benzyniak 1.6 oraz diesle 1.6 i 2.0. Dwulitrówka była dostępna z 5-biegową przekładnią manualną lub nieskomplikowanym „automatem” z 4 przełożeniami. Silniki TSI z kolei standardowo łączono z przekładnią 6-biegową, w opcji zaś oferowano dwusprzęgłowe DSG (6b).

Volkswagen sugeruje wymianę oleju co 30 tys. km (decyduje komputer), ale lepiej trochę ten interwał skrócić. W przypadku Kii do końca 2008 r. na przeglądzie należało się pojawiać co 15 tys. km, później – co 20 tys. km. Takie podejście wydaje się bezpieczniejsze. Dostępność zamienników i elementów używanych lepsza jest w przypadku Golfa, choć z podstawowymi częściami do cee'da także nie ma problemu.

Wszystkie cee’dy powinny być jeszcze na gwarancji - do jakości swojego produktu Kia przekonuje 7-letnią ochroną gwarancyjną (początkowo 5 lat na auto i 7 na układ napędowy, później – 7 lat na cały samochód). Oczywiście, lepiej sobie zdawać sprawę z tego, że wyłączeń jest w tym przypadku mnóstwo i długa gwarancja to tylko marketingowy chwyt, często bez pokrycia. Trzeba jednak przyznać, że w zestawieniu z dwuletnią ochroną techniczną Volkswagena gwarancja Kii warta jest podkreślenia. Dlaczego? To właśnie dzięki niej wielu właścicieli regularnie odwiedza ASO. Łatwo to potwierdzić, podobnie jak rzeczywisty przebieg, co nie jest takie oczywiste w przypadku Golfów.

Spośród kilku wersji polecamy kombi

Istotną zaletą Golfa jest bogata paleta nadwozi. W V generacji modelu wyszczególnić możemy: 3- i 5-drzwiowe hatchbacki, podwyższonego Plusa, kombi, a także pokrewne z technicznego punktu widzenia sedana Jettę i vana Tourana. W tym kontekście Kia cee’d wygląda trochę blado – 3-drzwiowy pro_cee’d, hatchback 5d oraz kombi (znane jako SW lub Sporty Wagon) muszą wystarczyć. Skoncentrowaliśmy się jednak na praktycznych kombi. Zarówno konstruktorzy Kii, jak i VW postawili na walory praktyczne – porównywane kombiaki mają naprawdę wzorowo dopracowane przedziały bagażowe. Co ciekawe, pojedynek z niewielką przewagą wygrywa cee’d, który oferuje nieco większą pojemność – 534 l za kanapą oraz 1664 l przy maksymalnym wykorzystaniu wnętrza. Golf zadowala się nieco mniejszymi wartościami: odpowiednio 505 i 1495 l.

W Kii tylną klapę otwiera się szeroko i wygodnie, a zamocowanie zawiasów daleko na dachu ułatwia korzystanie z niej na ciasnych parkingach. Zakupy podnosimy minimalnie niżej, mimo to pod podłogą znajdziemy niemałe schowki i dojazdowe koło. VW może mieć zestaw naprawczy (i dzięki temu większy o 55 l bagażnik), dojazdówkę lub koło pełnowymiarowe, a na liście opcji było składane oparcie fotela pasażera z przodu.

Wnętrza zaskakują użytecznością i wielkością

Kompaktowe auta nie mają szczególnie dużych gabarytów, więc i oczekiwania odnośnie przestrzeni nie powinny być wygórowane. Nasi konkurenci bez problemu sprostają wymaganiom rodzin – z przodu siedzi się wygodnie, kierowca i pasażer mają naprawdę dużo miejsca. Niewielka przewaga Golfa bierze się z zastosowania materiałów wykończeniowych o wyższej jakości oraz dzięki nieco lepiej wyprofilowanym siedzeniom. Z tyłu nawet trzy osoby zniosą pokonywanie średnich dystansów. Minimalnie szersze okazuje się wnętrze Kii, zdobywa ono także plusy za przestrzeń nad głowami. Za to Golf oferuje nieco więcej miejsca na nogi i trochę wygodniejszą kanapę. Przedstawione różnice to jednak tylko niuanse, bo obydwa auta są naprawdę dobrymi kompaktami.

Usterki

Kia Cee’d to dobre auto – raczej nie zdarzają mu się usterki na trasie. Główna wpadka dotyczyła partii egzemplarzy z wadliwie położonym lakierem. W większości przypadków auta są już po naprawie w ASO (przysługiwało tylko lakierowanie i rekompensata za utratę wartości, mało kto wynegocjował wymianę samochodu). Przyjrzyjcie się jednak dokładnie nadwoziu – w pierwszych latach szwankowało zabezpieczenie, więc tu i ówdzie może pojawić się korozja. Nie są to jakieś wielkie zniszczenia, ale w kilkuletnim aucie nie wyglądają dobrze. Skrzypienia w kabinie czy wytarta kierownica to niby mniejszy, choć na co dzień nawet bardziej uciążliwy i niestety częsty kłopot.

Co prawda, auto jest proste i trwałe, ale i w jego przypadku mogą już pojawiać się zaskakujące usterki – np. za niedziałającą tylną wycieraczkę może odpowiadać moduł elektroniczny sterujący urządzeniami komfortowymi. Wymiana? Żaden kłopot, poza kosztem – blisko 2 tys. zł. Poza tym w starszych autach dość często posłuszeństwa odmawiało radio. Podwozie wykazuje się niezłą trwałością. Najczęściej użytkownicy wymieniają łączniki stabilizatorów i tylne amortyzatory.

Volkswagen zrobił naprawdę dobry samochód – to jest pewnik. Nadwozie Golfa V nie ma kłopotów z korozją, a drobne niedostatki we wnętrzu łatwo wybaczyć – psują estetykę, ale nie wpływają na koszty. Nawet duże przebiegi nie oznaczają, że zawieszenie jest mocno zużyte. Usterki wentylatorów chłodnicy czy drobne kłopoty z elektroniką (np. z centralnym zamkiem) też nie są problemem. W czym więc tkwi haczyk? Awaryjny jest przede wszystkim silnik 1.4 TSI – sprzęgło magnetyczne pompy wodnej, rozciągnięte łańcuchy rozrządu, uszkodzone wtryskiwacze – to wiele elementów, które potrafią unieruchomić samochód i być powodem sporego rachunku w warsztacie (np. wymiana łańcucha kosztuje około 3 tys. zł). Jak na przeciętnie atrakcyjne spalanie ryzyko wydatków okazuje się trochę za duże.

Czy polecamy wam Golfa? Zdecydowanie tak. Ale po pierwsze, lepiej wybierzcie bardziej sprawdzony silnik (prosty 1.6 lub któregoś z diesli – np. 1.9 TDI lub 2.0 TDI – już z common railem), a po drugie, najpierw dokładnie obejrzyjcie interesujące egzemplarze (auta z importu mogą być po prostu zajeżdżone).