Niemcy w roku 2005 z pełną dumą zaprezentowali nową koncepcję samochodu rodzinnego. Nadmuchana i masywna karoseria Mercedesa Klasy R generacji W251 przypomina trochę minivana, trochę duże kombi, a trochę SUV-a pozbawionego terenowych szczudeł. Stylizacja miała być odkrywcza, ale nie udało się jej przemówić do kierowców. Producent chciał sprzedawać każdego roku około 50 tysięcy aut. Nawet w najlepszym okresie Klasa R nie przekroczyła pułapu wynoszącego 20 tysięcy sztuk.
O porażce Mercedesa w pewnym sensie mogła zadecydować stylistyka. Nadwoziu minivana brakowało wyrazistości. W jej miejsce projektanci zadbali o całe masy topornych linii i kształtów oraz mało ciekawych akcentów. Pozbawione polotu podejście do tematu nadwozia Mercedesa Klasy R jest o tyle dziwne, że na początku nowego milenium stylistów niemieckiej marki było stać na stworzenie naprawdę ładnej formy. Ostatecznie po przeprowadzeniu dwóch liftingów producent wycofał nietypowe auto ze sprzedaży w roku 2013.
Ergonomiczna mieszanka spod znaku gwiazdy
Kabina pasażerska stanowi mieszankę elementów znanych z innych modeli z gwiazdą na masce. Wyraźnie widać inspirację m.in. takimi autami jak Mercedes ML czy Klasy E. To oczywiście nic złego. Całość jest bowiem czytelna i ergonomiczna. Wnętrze Klasy R W251 ma właściwie tylko dwie wady. Po pierwsze jakość materiałów wykończeniowych mogłaby być nieco wyższa. W końcu to segment premium! Po drugie, jak ognia należy wystrzegać się drewnopodobnych wykończeń. Te wyglądają tandetnie.
Mercedes Klasy R W251Źródło: Materiały prasowe
Rozdmuchane nadwozie Mercedesa Klasy R jest toporne i skutecznie utrudnia parkowanie w mieście. W zamian urzeka ilością przestrzeni. We wnętrzu żaden z pasażerów nie będzie narzekał na brak miejsca na nogi czy łokcie. Dodatkowo kierowca ma wybór między modelem ze standardowym i wydłużonym rozstawem osi oraz konfiguracją na 5, 6 lub 7 osób. Idealnym wariantem jest rozplanowanie kabiny na 6 podróżujących. W takim przypadku we wnętrzu montowanych jest 6 oddzielnych foteli. Bagażnik przy trzech rzędach siedzeń ma 324 litry, dwóch rzędach 888 litrów i jednym rzędzie 1950 litrów.
Jazda z gwiazdą na masce nigdy nie należała do tanich przyjemności. Nie inaczej było także w przypadku Mercedesa Klasy R. Bazowa wersja fabrycznie nowego auta kosztowała około 230 tysięcy złotych. Jeżeli kupujący wybrał mocniejszy silnik i do tego kilka opcji z przepastnej listy, wartość faktury w okamgnieniu przekraczała 300 tysięcy. Rynek wtórny na szczęście bezlitośnie obszedł się z ceną niemieckiego minivana. Dzisiaj auto z 2005 lub 2006 roku można kupić już za 37 - 38 tysięcy złotych. Model z końca produkcji potrafi kosztować nawet 160 tysięcy.
Mercedes Klasy R W251Źródło: Materiały prasowe
Najpopularniejszym wariantem występującym na rynku wtórnym jest Mercedes R 320 CDI. Auto wykorzystuje do napędu 3-litrowego diesla V6 o mocy 224 koni mechanicznych. Niemiec waży grubo ponad dwie tony, mimo wszystko oferuje przyzwoite osiągi. Przyspieszenie do pierwszej setki zajmuje 8,7 sekundy, podczas gdy prędkość maksymalna to 215 km/h. Nieco gorzej przedstawia się kwestia spalania. W cyklu miejskim zapotrzebowanie na olej napędowy może przekroczyć 12 litrów. Poza miastem raczej nigdy nie spadnie poniżej 7 litrów.
Stonowany bulgot wysokoprężnej V-szóstki ma swoją cenę!
Diesel Mercedesa ma kilka słabości. Przede wszystkim jego układ wtryskowy nie znosi paliwa niskiej jakości! Wtryskiwacze potrafi zapchać już jednorazowe tankowanie zanieczyszczonej ropy, a ich naprawa nie należy do tanich. Dodatkowo podczas eksploatacji głównie w mieście problemy bez wątpienia zacznie generować filtr cząstek stałych oraz z czasem uszkodzi się turbosprężarka.
Mercedes Klasy R W251Źródło: Materiały prasowe
W zależności od wersji napęd jest przekazywany na tylną lub obie osie. Zawieszenie zostało oparte o zestaw wahaczy, przy czym opcjonalnie kupujący mógł doposażyć Mercedesa Klasy R w pneumatyczny układ Airmatic znany m.in. z topowej limuzyny - Klasy S. Resorowanie komfortowo tłumi nierówności i idealnie sprawdza się w polskich warunkach. Nieco gorzej radzi sobie w zakrętach. W szybko pokonywanym łuku kierowca może się poczuć niepewnie. O ile elementy zawieszenia wytrzymują duże przebiegi, o tyle słabo próbę czasu znosi układ pneumatyczny. Dosyć szybko poddaje się albo kompresor, albo amortyzatory z miechami powietrznymi. Wymiana obydwu elementów nie jest tania.
Mercedes Klasy R w większości przypadków boryka się z mało poważnymi awariami układu elektrycznego. Mało poważny nie oznacza jednak tani, a idealnym przykładem są uszkodzenia wszechobecnych sterowników. Każdy z elektronicznych "mózgów" może ulec awarii. A to wiąże się z zakupem oryginalnych części i ich programowaniem oraz wysoką ceną naprawy. Dodatkowo w lampach często palą się żarówki oraz wariuje centralny zamek czy elektryka szyb. Być może Mercedes z biegiem lat stał się tańszy, mimo wszystko koszty jego eksploatacji nadal nie będą niskie.
Rynek boleśnie zweryfikował plany niemieckiej marki i szybko doszedł do wniosku, że nie jest mu potrzebne auto pokroju Mercedesa Klasy R. W warunkach amerykańskich brakowało mu uroku i rozsądnej ceny. W Europie okazał się zdecydowanie zbyt duży i ociężały. Kto zatem powinien zdecydować się na używany egzemplarz? Przede wszystkim kierowca, który chce auto czołowego producenta i zależy mu na przestrzeni, a jednocześnie wolałby uniknąć mainstreamowej sztampy.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Materiały prasowe
Materiały prasowe
Materiały prasowe
Materiały prasowe
Materiały prasowe
Materiały prasowe
Materiały prasowe
Materiały prasowe
Materiały prasowe
Materiały prasowe