Choć od zakończenia produkcji Mercedesa W124 minęło już wiele lat, pozostaje on nadal jednym z najbardziej rozpoznawalnych samochodów na polskich drogach. Jego fenomenu nie należy szukać w ekstrawaganckich kształtach, wymyślnych rozwiązaniach technicznych czy ponadprzeciętnych osiągach, tylko w trwałości. To wzór pod tym względem, a najlepszą rekomendacją są słowa taksówkarzy, którzy z sentymentem wypowiadają się na temat niezawodności, funkcjonalności i komfortu tego modelu, dodając: „Tak solidnych czterech kółek obecnie już się nie produkuje”.

Niestety, dziś również znalezienie zadbanego W124 jest niezwykle trudne. Na rynku brylują auta zajeżdżone, niedoinwestowane, których przebiegi przekraczają zdrowy rozsądek. Na takie pojazdy trzeba uważać. Jeśli jednak komuś uda się kupić ładny egzemplarz, zdziwi się, jak mało kosztują części i jak niezawodny może być samochód w tym wieku. Zainteresowanym radzimy więc uzbroić się w cierpliwość i szukać do skutku, bo na prawdę warto!

Oprócz solidnej budowy, niewątpliwa zaleta modelu to duży wybór nadwozi i wersji silnikowych. Najpierw zadebiutował sedan (grudzień 1984), miesiąc później w sprzedaży pojawiło się kombi, następnie bardzo ładne coupé (1987 r.), a na samym końcu równie uroczy kabriolet (1991 r.). Warto jeszcze dodać, że w latach 1989-94 w ofercie figurowała wersja Lang z przedłużonym rozstawem osi, dodatkową parą drzwi i 6- lub 7-miejscowym wnętrzem. Był to ukłon w stronę zamożnych klientów, a także instytucji państwowych, bo wśród nich wersja o długości ponad 5 m znalazła uznanie – to wizytówka komfortu i luksusu w rodzinie aut o kodzie W124.

Trzeba jednak przyznać, że także pozostałe wcielenia modelu na czele z najchętniej kupowanym sedanem (ponad dwa miliony sprzedanych aut!) oraz bardzo praktycznym kombi (nieco ponad 340 tys. sztuk) do dziś są cenione właśnie za niespotykanie wysoki komfort podróży. Zastrzeżenia można mieć jedynie do wyposażenia. Wiele aut z mniejszymi silnikami z początku produkcji to typowe golasy z korbkami w drzwiach. ABS w standardzie pojawił się w połowie 1988 r.

Niewiele pomógł pierwszy lifting przeprowadzony w 1989 r. Dopiero druga modernizacja (1993 r.), kiedy zmieniono nazwę z W124 na klasę E, zaowocowała znaczną poprawą wyposażenia. To właśnie wśród tych aut najłatwiej o egzemplarz z klimatyzacją, pełną „elektryka” i innymi gadżetami. Wertując ogłoszenia zauważyć można jeszcze jedną zależność: im większy motor, tym bardziej wypasione auto. To wynik nie tylko polityki Mercedesa, lecz także tego, że klient miał do dyspozycji szeroką listę opcji. Jeśli więc stać go było na droższą wersję z mocniejszym silnikiem, przeważnie nie żałował pieniędzy również na komfortowe dodatki.

Skoro poruszyliśmy temat napędu to mamy tu duże pole manewru. Na rynku wtórnym znajdziemy auta wyposażone w silniki benzynowe (4-, 6- i 8-cylindrowe) oraz diesle (4-, 5- oraz 6-cylindrowe), wykonane w technice dwóch lub czterech zaworów na cylinder, z manualną lub automatyczną skrzynią biegów oraz napędem na tylną oś lub 4x4 (oferowany z silnikami: 2.6, 3.0 oraz 3.0 D i TD). Bogata liczba wersji pozwala więc znaleźć auto dostosowane do własnych potrzeb. Ale to teoria, w praktyce bywa już bardzo różnie.

Często musimy zrezygnować z priorytetów na rzecz egzemplarza, który po prostu jest w zadowalającej kondycji. Generalnie mamy do wyboru: albo auta z silnikami benzynowymi, które choć drogie w użytkowaniu (montaż LPG jest w zasadzie wykluczony), można jeszcze znaleźć w całkiem niezłym stanie, albo oszczędne, lecz ekstremalnie zajeżdżone diesle.

Spośród jednostek benzynowych R4 do wyboru mamy motory 2.0 i 2.3 (8V) typoszeregu M102 z wtryskiem mechanicznym KE-Jetronic bądź oferowane od końca 1992 r. 2.0 i 2.2 (16V; typ M111) z wtryskiem wielopunktowym. Zarówno starsze, jak i nowsze silniki są godne polecenia. Cieszą się dobrą opinią pod względem trwałości, ale ze względu na lepsze osiągi i niższe spalanie polecamy motory M111.

Podobną zasadą należy się kierować w przypadku silników R6: 2.6 i 3.0 12V (M103, KE-Jetronic) oraz nowszymi 2.8, 3.0 i 3.2 24V (M104, wtrysk wielop.). Pozostają jeszcze wersje V8 o oznaczeniu M119: 4.0, 4.2 (następca 4.0) i 5.0, które od początku sprzedaży miały 4 zawory na cylinder i wtrysk LH-Jetronic. To benzyniaki nie do zajechania, oczywiście, jeśli eksploatacja przebiega prawidłowa, a serwis przeprowadza się zgodnie z zaleceniami producenta.

Szczególnie warta zainteresowania jest wersja 5-litrowa, która obecnie zyskuje już miano kultowego auta. To świetny samochód (np. nad budową i zestrojeniem układu jezdnego Mercedes pracował wspólnie z Porsche), który dość mocno różni się od innych W124 zarówno wyglądem karoserii (np. poszerzone nadkola), jak i konstrukcją wielu podzespołów. Zwolennicy mocnych wrażeń mogą jeszcze poszukać W124 AMG – tak jak w przypadku „pięćsetki” frajda z jazdy jest gwarantowana!

Jeśli chodzi o diesle, to w autach produkowanych do 1993 r. najlepszym wyborem jest 5-cylindrówka o poj. 2,5 l w wersji D lub TD (kod silnika OM602). Spala niewiele więcej od odmiany 2-litrowej (OM601) – to wersja do taczania się, a nie jeżdżenia – i zapewnia znacznie lepsze osiągi. Oczywiście, pod względem dynamiki świetnie prezentuje się turbodiesel 3.0 R6 (OM603), ale jego spalanie w mieście przekracza 10 l/100 km. Poza tym, w przypadku tego silnika należy uważać na głowicę! Jest znacznie czulsza na wzrosty temperatury od odmian R4 i R5. Wielu mechaników sugeruje zakup nowoczesnych odmian motorów 2.5/113 KM (OM605) i 3.0/136 KM (OM606) – są trwałe, dynamiczne oraz oszczędne.

Przed zakupem W124 z dieslem pod maską radzimy szczególnie wzmóc czujność. 1,5 mln km w przypadku tych wersji to na pewno nie rekord. Owszem, egzemplarze z przebiegiem ok. 300-400 tys. km czasami się zdarzają, ale trzeba za nie zapłacić grubo ponad 10 tys. zł, ładne, zadbane i dobrze wyposażone W124 z przebiegiem poniżej 200 tys. km potrafią kosztować 30 tys. zł i więcej.

Podsumowanie - Bez wątpienia Mrecedes W124 to najtrwalszy samochód ostatnich lat. Wzorowe zabezpieczenie przed korozją, wysoka jakość wykończenia, niezniszczalne silniki czy zawieszenie, które nawet w zetknięciu z dziurawymi polskimi drogami sprawdza się znakomicie to tylko niektóre zalety tego modelu. Pierwsze i ostatnie rozczarowanie czeka nas przy poszukiwaniu samochodu, bo dziś niezwykle trudno kupić egzemplarz w dobrej kondycji.