To nie plotki, jeden z byłych sprzedawców Ferrari ujawnił cały proceder cofania liczników w salonach Ferrari. Sprawę nagłośniły już media amerykańskie. Sprawa dotyczy urządzenia zwanego Deis Tester, które rzekomo jest stosowane przez dilerów Ferrari na całym świecie.

Wspomniany sprzęt, zaprojektowany prze producenta włoskich aut pozwalał, bez śladu, zerować liczniki w egzemplarzach prezentacyjnych. Dzięki takim zabiegom sprzedawcy mogli sprzedawać nieświadomym klientom auta używane w cenie samochodów fabrycznie nowych. Chyba nie trzeba wyjaśniać, że w przypadku tak drogich samochodów, różnice w cenie liczone były w tysiącach dolarów.

Całą sprawę ujawnił Robert Root, były sprzedawca Ferrari z Palm Beach, który przez 22 lata pracował w salonie włoskiej firmy. Sprawa wyszła na jaw gdy został nagle zwolniony, mimo dobrych wyników, m.in. sprzedaży Ferrari za 1,4 mln dolarów. Rozżalony sprzedawca ujawnił nieuczciwe praktyki i popadł w kłopoty. Firma w odwecie stara się zrzucić całą winę na byłego sprzedawcę, twierdząc że były to odosobnione przypadki, o których nic nie wiedziała.

Problem w tym, że w cała sprawę zaplątani są nie tylko dilerzy za oceanem, ale także włodarze słynnej marki. Co więcej trudno im będzie się wybronić przed tymi zarzutami, ponieważ urządzenie pozwalające m.in. na cofanie liczników, po pierwsze zastało zaprojektowane przez Ferrari, a po drugie nie mogłoby działać bez „błogosławieństwa” Ferrari.

W pozwie znalazły się także zarzutu cofania za opłatą liczników w używanych samochodach Ferrari klientów serwisów autoryzowanych.

Ferrari jak na razie nie komentuje całej sprawy ale wiadomo, że firma wycofała ze swoich punktów sprzedaży tester, który pozwalał na cofanie wskazań liczników.