Jeżeli zapowiedzi branży transportowej staną się faktem, początek tegorocznych wakacji może okazać się bardzo trudny dla osób dla wyjeżdżających na urlop samochodami. Wszystko z powodu zapowiadanego protestu polskich przewoźników. Ci oczekują działań ze strony rządu i pomocy w rozwiązaniu kryzysu, który dotknął branżę transportową.

Dalsza część tekstu pod materiałem wideo:

Były protesty rolników, teraz może protestować branża transportowa

Jak informuje Obserwator Logistyczny, sytuacja w branży transportowej jest coraz bardziej napięta. Rozmowy z obecnym rządem nie przyniosły spodziewanych efektów, dlatego przewoźnicy wystosowali ultimatum do Ministerstwa Infrastruktury. W przypadku braku reakcji ze strony polskich władz przewoźnicy mają rozpocząć protest.

Ultimatum mija w środę 19 czerwca, a zapowiadana akcja ma odbyć się w sobotę 22 czerwca. Przedstawiciele firm transportowych przekazali, że strajk obejmie kluczowe drogi oraz węzły autostradowe i może trwać przez cały okres wakacyjny.

Przewoźnicy oczekują wielu zmian i liczą na państwową pomoc

Podczas spotkania z przedstawicielami rządu, przewoźnicy podkreślili swoje kluczowe postulaty, m.in. powrót do systemu wynagradzania kierowców opartego na zasadzie „płaca minimalna plus dodatki”, wprowadzenie dopłat lub umorzeń składek ZUS oraz zaostrzenie i ujednolicenie kontroli nad zagranicznymi firmami transportowymi.

Przewoźnicy przedstawili również szereg dodatkowych żądań. Właściciele firm transportowych oczekują wprowadzenia maksymalnie 30-dniowego terminu płatności za przewozy, refundacji kosztów wymiany tachografów w używanych ciężarówkach, a nawet państwowych dopłat do opłat drogowych lub paliwa.

Obserwator Logistyczny informuje, że w odpowiedzi na postulaty przewoźników, Renata Rychter, reprezentująca rząd, potwierdziła, że jest świadoma trudnej sytuacji w branży. Ministerstwo Infrastruktury zadeklarowało gotowość do pracy nad postulatami, jednak nie podano konkretnych terminów realizacji żądań.