W kwietniu, po dwóch latach oczekiwania, wreszcie pierwsze egzemplarze Bugatti Divo zaczęły trafiać do szczęśliwych klientów, a teraz firma ujawniła, jak niektórzy z nich, dokładnie czterej, zdecydowali się uczynić swoje egzemplarze wyjątkowymi i unikalnymi.

Bugatti Divo – jedyne w swoim rodzaju

Bugatti od zawsze w końcu dostarcza nabywcom auta szyte na miarę i szczyci się tym, że praktycznie jest w stanie spełnić każde życzenie nawet najbardziej wymagających, chyba że przyjdzie im do głowy ingerować w logo marki albo działanie systemów bezpieczeństwa. W firmie czuwa zresztą nad tym specjalny 15-osobowy zespół nazwany „Bugatti sur Mesure”, który pomaga każdemu klientowi w dokładnym wyspecyfikowaniu wybranego modelu a także doradza, jakie rozwiązania mogą być najlepsze. W procesie zaangażowani są zarówno projektanci jak i technicy, a pełne „dopracowanie” projektu w biurze marki zajmuje około 5 godzin. Produkcja gotowego auta, w zależności od stopnia fantazji zamawiającego, trwa kolejne kilkanaście miesięcy. Przykładowo stworzenie nowego koloru pochłania do 4 miesięcy, skórzanej tapicerki – do 9 miesięcy, specjalnych dodatków z włókien węglowych – do 12 miesięcy.

Bugatti Divo – 5 milionów euro za sztukę

„Niektórzy klienci od razu wiedzą, czego chcą, ale są i tacy, którym doradzamy w każdym detalu, pracujemy razem i dochodzimy do wspólnych wniosków” – mówi Laure Beneteau, menedżer sprzedaży i operacji w Bugatti, z firmą związana od 2006 roku. Ta 37-letnia Francuzka brała udział w personalizowaniu ponad 400 Veyronów i 300 Chironów, a od dwóch lat wspiera w tym zakresie osoby, które kupiły Divo. „Towarzyszymy naszym klientom, kiedy wybierają swoje auta. Ale to nie wszystko, co robimy. Oni mogą marzyć razem z nami. Cokolwiek zapragną by uczynić Bugatti unikalnym?

„My możemy to spełnić” – wyjaśnia Laure. Warto tu przytoczyć dotychczasowe życzenia kupujących. Poza tak oczywistymi jak kolory nadwozia, detali czy różnymi tapicerkami zamawiali np. odciski stóp dzieci na tylnym panelu Veyrona, imię partnera wyszyte w kieszeniach drzwi, kryształy w kokpicie czy kolor tapicerki dopasowany do ulubionej torebki albo butów. Gusta różnią się oczywiście w zależności od kraju pochodzenia nabywcy. Podczas gdy klienci z Azji preferują nietypowe i efektowne lakiery nadwozia to Europejczycy wolą barwy bardziej stonowane. Z kolei w USA i na Bliskim Wschodzie lubią zamawiać efektowne kombinacje kolorów. Jednemu z klientów pełna indywidualizacja Divo zajęła ponad rok i były efektem licznych spotkań i dyskusji nie tylko w centrali w Molsheim lecz także w różnych lokalizacjach na świecie, próbowania różnych opcji i materiałów, ale efekt jest oszałamiający.

Teraz ten klient nie może już doczekać się odbioru auta, bo choć przeciętny nabywca Bugatti może pozwolić sobie niemal na wszystko, to moment przekazania mu samochodu jest w każdym przypadku wyjątkowym i szczególnym przeżyciem.

W przypadku Divo zespół Laure Beneteau miał nieco ułatwione zadanie, bo przecież każdy z kupujących miał już przynajmniej w swoim garażu Chirona, więc można było w pewnym stopniu określić jego preferencje. Przypomnimy tylko, że każde Divo, które napędzane jest 16-cylindrowym silnikiem o mocy 1500 KM i może przyspieszać do „setki” w 2,5 s oraz rozpędzać się do 380 km/h (445 po zdjęciu elektronicznej blokady), kosztowało minimum 5 milionów euro.

I tak srebrno-niebieskie Divo zostało dopasowane do posiadanego już Chirona, biało-czarne ma uosabiać ideę designu Divo z monumentalną, artystycznie wyrzeźbioną częścią górną i zdecydowanie techniczną dolną, żółto-czarne stanowi hołd dla legendarnego Type 55 i ukłon w stronę ulubionego koloru Ettore Bugattiego, natomiast czarno-czerwono-niebieski odwołuje się do francuskiej flagi.

Który Waszym zdaniem wypada najlepiej?