Logo

Jedziesz do Czech autem w leasingu? Może lepiej nie jedź albo, jak radzi firma leasingowa, weź dużo pieniędzy

Mechanizm problemu jest następujący: jeśli masz samochód w leasingu albo w wynajmie długoterminowym, formalnie nie jesteś jego właścicielem, choć oczywiście jesteś jego pełnoprawnym posiadaczem. Formalnym właścicielem twojego samochodu jest firma leasingowa albo wynajmująca samochody. Takie firmy mają z reguły bardzo wiele samochodów – to może być kilka, kilkadziesiąt tysięcy samochodów, w przypadku dużych firm to może być nawet więcej. Samochody to jeżdżą po Polsce, ale też często wyjeżdżają za granicę – na przykład do Czech. Ten kraj, można powiedzieć, leży "na trasie" do Austrii czy do Włoch. Nie raz i nie dwa kierowcy poruszający się za granicą wpadają na fotoradary. Trudno szacować, jaka jest skala tego problemu, ale np. w Czechach wystarczy zjechać z głównej drogi, by dosłownie jechać między fotoradarami. Nie musisz wcale jechać szczególnie szybko, wystarczy chwilka nieuwagi i... "pstryk". Gdy wszyscy płacą swoje mandaty, nie ma problemu. Jednak gdy ktoś nie zapłaci, wchodzi w grę odpowiedzialność zbiorowa.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Poznaj kontekst z AI

Jakie są konsekwencje nieopłacenia mandatu w Czechach?
Co powinien zrobić kierowca, jeśli czeska policja chce pieniędzy?
Jakie mandaty obowiązują w Czechach za przekroczenie prędkości?
Czy firma leasingowa ponosi odpowiedzialność za mandaty kierowców?

Mandat w Czechach: nie zapłacił kierowca, niech zapłaci właściciel

W takim wypadku – gdy ktoś wpadnie na fotoradar z niedozwoloną prędkością – propozycja zapłaty mandatu wysyłana jest do właściciela samochodu – firmy leasingowej. Czeski system fotoradarowy działa błyskawicznie – mandat do właściciela samochodu za granicą często trafia już po kilku dniach od popełnienia wykroczenia. Dalsza procedura wygląda tak, że firma leasingowa albo wynajmująca samochód przesyła mandat swojemu klientowi – leasingobiorcy, dorzuca zwyczajową fakturę np. na 200 zł "za obsługę zdarzenia" i w zasadzie mogłaby o tym zapomnieć: od tej pory to problem kierowcy, który popełnił wykroczenie, niech już sam rozlicza się z czeską drogówką. Ale, jak to często bywa, nie wszyscy płacą mandaty. Jeden nie zapłaci, bo nie, inne nie zapłaci, bo nie pamięta, jeszcze inny nie odebrał pisma...

W takiej sytuacji czeska policja ma prawo zwrócić się o pieniądze do właściciela. Najprostsza metoda? Zatrzymać jakiś inny jego samochód! Więc czeska policja po prostu bierze zatrzymane auto w zastaw: zabiera tablice rejestracyjne i już nigdzie nie pojedziesz, dopóki nie zapłacisz. Nie wierzysz, że to tak działa? Oto oficjalny komunikat Ambasady RP w Pradze:

(...) Odzyskiwanie należności dotyczy mandatu nałożonego zarówno na kierowcę, jak i właściciela pojazdu i następuje w miejscu kontroli drogowej. Jeśli korzystasz z auta w leasingu od firmy leasingowej, która nie opłaciła zaległych kar z tytułu przekroczenia prędkości zarejestrowanych przez fotoradary w Czechach, policja może nałożyć mandat karny obejmujący całościowe zadłużenie danej firmy leasingowej. W przypadku nieuregulowania zaległej należności w miejscu kontroli policjant ma prawo uniemożliwić kierowcy dalszą jazdę i zatrzymać dokumenty lub tablice rejestracyjne pojazdu.

Polska firma leasingowa ma dobrą radę dla klientów, co zrobić, gdy czeska policja chce pieniędzy. Dzięki, wuju!

Czeska policja chce pieniędzy za cudze mandaty. Po prostu zapłać
Czeska policja chce pieniędzy za cudze mandaty. Po prostu zapłaćŻródło: Auto Świat

Zasadniczo firmy leasingowe działające w Polsce przyznają, że problem jest niejednostkowy, opisana wyżej sytuacja nie należy do rzadkości, może trafić i na ciebie. W tej sytuacji, po pierwsze, firma leasingowa oświadcza, że

zgodnie z polskim prawem nie ponosi odpowiedzialności za wykroczenia drogowe, w tym za mandaty nałożone na kierowców użytkujących leasingowane pojazdy, ani za konsekwencje ich zatrzymania przez czeskie służby.

Leasingodawca przyznaje, że mimo wszelkich starań nie jest w stanie zagwarantować, że wszystkie czeskie mandaty zostały zapłacone w terminie przez użytkowników jego samochodu. To logiczne: ludzie nie odbierają pism od razu, niektórzy ignorują je, mogą być bez pieniędzy, system ma swoją bezwładność... A zatem? Firma radzi:

W przypadku zatrzymania, aby uniknąć odebrania tablic oraz odholowania pojazdu, najkorzystniejszym rozwiązaniem jest opłacenie przez użytkownika pojazdu mandatów wskazanych przez czeski organ.

I dalej zapewnia, że jak tylko dostanie od użytkownika komplet dokumentów – wystawione przez czeską policję mandaty "zbiorcze" wraz z dowodem ich opłacenia, natychmiast zwróci wydane pieniądze na wskazany numer rachunku.

Brzmi to może i śmiesznie, i strasznie, tak naprawdę jednak jest to rzeczywiście najrozsądniejsze wyjście z sytuacji: płacisz wprawdzie cudzy mandat, ale po pierwsze, możesz jechać dalej, a po drugie, pieniądze dostaniesz z powrotem – już leasingodawca się potem rozliczy z "gagatkami", którzy nie zapłacili swoich mandatów.Jakby co, odbierze im te samochody, żaden problem. Jest tylko jedno "ale"...

Jak wysokie są mandaty za prędkość w Czechach?

Mandaty za niewielkie przekroczenia prędkości w Czechach nie są przesadnie surowe. Ale gdy nie zapłacisz, problemy i kwoty rosną lawinowo
Mandaty za niewielkie przekroczenia prędkości w Czechach nie są przesadnie surowe. Ale gdy nie zapłacisz, problemy i kwoty rosną lawinowoŻródło: Auto Świat

Niewielkie przekroczenie prędkości oznacza nieduży mandat – sam ostatnio zapłaciłem ok. 130 zł za przekroczenie prędkości o 15 km na godz. (już po uwzględnieniu tolerancji 3 km na godz. – czeska policja "bierze na siebie" dopuszczalny błąd urządzenia). Mandaty jednak rosną wraz z powagą wykroczenia, a szczególnie wysokie robią się przypadku przekroczenia prędkości o ponad 40 km na godz. – wtedy "rozmowa" zaczyna się od ok. 1200 zł, ale może być to nawet ponad 4000 zł. Poza tym nawet drobne mandaty przestają być drobne, gdy ktoś ich nie zapłaci i sprawa staje się tematem postępowania administracyjnego.

Problem polega na tym, że jeśli firma leasingowa ma kilkadziesiąt tysięcy klientów i kilku z nich ma zaległości mandatowe wobec czeskiego systemu fotoradarowego, zbiorczy mandat może okazać się dość wysoki. Jak masz tyle, to płacisz i jedziesz dalej, potem te pieniądze odzyskasz.

A jak nie masz, to albo proś o pomoc znajomych i rodzinę, albo wypakowuj się z całym majdanem z samochodu i kieruj się w stronę dworca.

Autor Maciej Brzeziński
Pasjonat technologii, prywatnie także zapalony kolarz
Pokaż listę wszystkich publikacji
Posłuchaj artykułu
Posłuchaj artykułu
Przeczytaj skrót artykułu
Zapytaj Onet Czat z AI
Poznaj funkcje AI
AI assistant icon for Onet Chat

To jest materiał Premium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytaj słuchaj skracaj

Dołącz do premium
Skrót artykułu