- Polski kierowca został zatrzymany do rutynowej kontroli przez policję w Czechach. Nie popełnił wykroczenia, a nie mógł pojechać dalej
- Czeska policja ma prawo zatrzymać tablice rejestracyjne pojazdu, jeśli właściciel auta, np. firma leasingowa, ma niezapłacone mandaty na koncie
- Ambasada RP w Pradze wydała ostrzeżenie dla polskich kierowców o możliwych konsekwencjach
- Przed wyjazdem warto skontaktować się z leasingodawcą, a także mieć przy sobie potwierdzenie, jeśli zaległości zostały już spłacone
- Zachęcamy do oddawania głosów w ankiecie, która znajduje się na końcu artykułu
- Dużo czytania, a mało czasu? Sprawdź skrót artykułu
W okresie zimowych wyjazdów na narty wielu kierowców z Polski wybiera się do Czech lub przejeżdża przez ten kraj. Za nami przerwa świąteczno-noworoczna, a już zbliżają się ferie szkolne dla wybranych województw. Wzmożony ruch to także więcej policyjnych kontroli. Opisana sytuacja z Czech może dotknąć każdego, kto prowadzi samochód w leasingu lub na kredyt.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideoPoznaj kontekst z AI
Dlaczego czeska policja zatrzymuje samochody polskim kierowcom?
Kluczową kwestią jest status prawny pojazdu. W omawianym przez nas przypadku (dowiedz się więcej) właścicielem samochodu był bank-leasingodawca, który miał nieuregulowane mandaty za wykroczenia drogowe popełnione przez kierowców innych swoich samochodów. To z reguły mandaty z fotoradarów. Formalnie wszystkie pojazdy należą do tego samego właściciela, więc każdy kierowca zatrzymany do kontroli w Czechach – nawet jeśli sam nie zawinił – może zostać zobowiązany do uregulowania wszystkich zaległości na miejscu. W przeciwnym razie policja zatrzyma tablice rejestracyjne i unieruchomi pojazd. Ich zwrot nastąpi dopiero po opłaceniu wszystkich należności. Takie uprawnienia czescy policjanci i celnicy uzyskali z początkiem 2022 r.
Oficjalne ostrzeżenie polskiej ambasady
Polskie władze od dłuższego czasu ostrzegają, że czeska policja jest upoważniona do ściągania długów powstałych z tytułu nieopłacenia mandatów za naruszenie przepisów drogowych. Po ostatnim takim przypadku, który wydarzył się 1 stycznia br., oficjalny komunikat wydała Ambasada RP w Pradze.
(...) Odzyskiwanie należności dotyczy mandatu nałożonego zarówno na kierowcę, jak i właściciela pojazdu i następuje w miejscu kontroli drogowej. Jeśli korzystasz z auta w leasingu od firmy leasingowej, która nie opłaciła zaległych kar z tytułu przekroczenia prędkości zarejestrowanych przez fotoradary w Czechach, policja może nałożyć mandat karny obejmujący całościowe zadłużenie danej firmy leasingowej. W przypadku nieuregulowania zaległej należności w miejscu kontroli policjant ma prawo uniemożliwić kierowcy dalszą jazdę i zatrzymać dokumenty lub tablice rejestracyjne pojazdu.
- wyjaśniono we wpisie w mediach społecznościowych.
Czy można się jakoś zabezpieczyć?
Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych radzi, aby przed wyjazdem do Czech upewnić się, czy firma leasingowa, której pojazd użytkujemy, ma uregulowane wszystkie zobowiązania w tym kraju. Nie jest to jednak takie proste, ponieważ nie można tego sprawdzić w żadnej bazie danych, pozostaje bezpośredni kontakt z firmą leasingową i uzyskanie odpowiedzi/zaświadczenia.
Czeskie służby informują, że baza danych z zaległościami jest aktualizowana co 24 godziny. Z tego powodu warto mieć przy sobie potwierdzenie spłaty zaległości, jeśli nastąpiła ona tuż przed wjazdem do tego kraju.