Sieć autostrad i dróg ekspresowych w Polsce poprawia się z każdym rokiem, ale wyjazdy i dojazdy do miast to nadal duży problem.

Z wyjazdem z miast na wschodzie Polski nie powinno być problemu, bo przedświąteczny ruch biegnie w odwrotnym kierunku - z centrum na wschód.

Czekamy jeszcze na otwarcie nowych dróg, co jest możliwe jeszcze przed świętami - chodzi np. o obwodnicę podwarszawskich Marek.

Jak uniknąć korków w przedświątecznym okresie? Jeśli nie wyjeżdżamy bladym świtem lub późnym wieczorem, to po prostu nie ma takiej możliwości. Dziesiątki tysięcy samochodów powodują ogromne obciążenie nawet dla dróg ekspresowych i autostrad, których na szczęście z każdym rokiem mamy coraz więcej. Jadąc na północ, możemy się jednak korków obawiać mniej niż podczas podróży na południe, czyli w góry. Korki na autostradzie A1 w okolicach Trójmiasta raczej się nie pojawią. A gdzie można się ich spodziewać?

Centralna Polska

Prawdziwa katorga to wyjazd z największych miast ze stolicą na czele. Wielka niewiadoma to trasa S8 biegnąca z Warszawy na wschód, w kierunku Białegostoku. W tę stronę ruch zawsze jest ogromny, a w korku w miejscowości Marki można stać godzinami. Nie ma sensownego objazdu, bo wszystkie drogi wylotowe i tak są zapchane – przez Legionowo, Nieporęt czy też Wołomin. Możliwe jednak, że jeszcze przed świętami zostanie otwarta obwodnica Marek. Trwają ostatnie odbiory, a budowa została zakończona 15 grudnia. Oby się udało! GDDKiA na razie nie potwierdza jednak terminu otwarcia tego fragmentu drogi S8.

Niestety, nie ma co liczyć na wygodny wyjazd w kierunku Lublina lub Siedlec. Ta ostatnia trasa jest wąska i bardzo obciążona ruchem w kierunku wschodniej granicy Polski. Jedyny jej fragment, który pokonamy w miarę szybko, to autostradowa obwodnica Mińska Mazowieckiego. Na jej końcu możemy jednak spodziewać się sporego korka, który można próbować ominąć, zjeżdżając z A2 wcześniejszym zjazdem. Droga w stronę Lublina niestety jest nadal fatalna, choć na jej końcu czeka nas ukończona już „ekspresówka” w połowie – dwujezdniowa obwodnica Garwolina. Korki przy wyjeździe z Warszawy to dopiero początek, później czekają nas spowolnienia przy rondzie w Kołbieli, w miejscowości Ryki oraz w Żyrzynie. Alternatywą może być mniej uczęszczana droga przez Kozienice albo – po lewej stronie Wisły – przez Dęblin. W obu przypadkach musimy jednak przejechać przez Puławy.

Centrum Polski

Na Zachód od Warszawy nie ma większych problemów. Ruch jest płynny, choć powolny, bo autostrada A2 w stronę Łodzi jest już bardzo obciążona, także ruchem lokalnym, np. do Pruszkowa i Grodziska Mazowieckiego. Jadąc do Wrocławia lub Katowic również warto skorzystać z A2, bo droga S8 jest jeszcze w budowie, a korki w okolicach Nadarzyna mogą zatrzymać nas nawet na kilkadziesiąt minut. Na „ósemce” czeka nas też jazda drogą w budowie, i to na odcinku aż 21 km. Lepiej zatem wybrać A2. Do Wrocławia dojedziemy wówczas bez większych postojów, a w przypadku Katowic musimy wziąć pod uwagę korki pod Częstochową oraz zapchany odcinek starej „gierkówki” od Częstochowy do Siewierza – z licznymi światłami i ograniczeniami prędkości do 70 km/h.

Nie ma za to sensu poszukiwać objazdów drogi wylotówki na Kraków, czyli drogi nr 7, która przed Grójcem zmienia się w drogę ekspresową S7 biegnącą do rogatek Radomia (obwodnica w budowie). Trzeba się jednak liczyć z dłuższym postojem w okolicy Wólki Kosowskiej. Jedyny sensowny objazd prowadzi przez Piaseczno i drogi lokalne. Zwykle nie warto z niego korzystać. Duży korek na pewno napotkamy w Radomiu i to zarówno jeśli dalej podróżujemy drogą numer 7 w stronę Kielc i Krakowa, jak i jeśli zmieniamy drogą na trasę nr 9 w kierunku Rzeszowa. Jedyny sposób na ominięcie radomskich korków to wjazd na lokalne uliczki jeszcze przed Radomiem. Może w tym pomóc nawigacja.

Łódź z kolei jest niestety permanentnie zakorkowana, choć sytuacja poprawia się wraz z powstawaniem nowych dróg. Co ciekawe, jak już uda się opuścić zapchane drogi nr 14, 1 czy też 72, później można już podróżować wygodnie autostradami A1 i A2 oraz drogą ekspresową S8.

Południe Polski

Kraków ma już niemal domkniętą obwodnicę w postaci autostrady A4, drogi S7 i S52, co zdecydowanie ułatwia wyjazdy z tego miasta. Niestety odcinek A4 z Krakowa do Katowic jest notorycznie zakorkowany, a powodem są niewydolne bramki. Ogromne korki tworzą się też na wjeździe do Krakowa od strony Kielc, czyli na drodze nr 7, którą zmierzają w góry dziesiątki tysięcy turystów. Wyjazdy w Tatry oznaczają też, że korkuje się ulica Zakopiańska, a także zjazdy z autostrady A4 w stronę drogi numer 7. Za to z Krakowa bez problemu dojedziemy do Rzeszowa, korzystając z autostrady A4, która nie jest jeszcze nadmiernie obciążona.

Południe Polski

O wiele bardziej skomplikowana sytuacja ma miejsce w Katowicach i okolicznych miastach aglomeracji śląskiej. Wszystko zależy bowiem, z którego miejsca wyruszamy na trasę. Generalnie jednak nie musimy się bać korków, podróżując na północ od Katowic w kierunku Częstochowy (dopiero tam napotkamy utrudnienia na drodze) czy też Tarnowskich Gór i Lublińca. Co innego, jeśli chodzi o drogi wyjazdowe na południe, wschód i zachód. Bramki na autostradzie A4 w kierunku Krakowa to murowany postój, ale nie warto korzystać z alternatywnej drogi nr 44 przez Oświęcim, bo i tu natrafimy na korki. Chyba że zmierzamy w stronę Zakopanego. Wówczas to jedyna możliwość, ale musimy spodziewać się spowolnień w Oświęcimiu i Wadowicach. Ciasno jest też na drodze nr 1 przez Tychy i Pszczynę do Bielska-Białej. Dopiero tam zaczynają się ekspresowa droga S1 (do Żywca) i S52 (do Cieszyna). A zachód? Tu przede wszystkim korkuje się wjazd na autostradę A4 z A1. Powód – niewydolny punkt poboru opłat.

Zachodnia Polska

Z tego samego powodu musimy zresztą liczyć się z dłuższym przestojem w okolicach punktu poboru opłat na autostradzie A4 pod Wrocławiem. Sama stolica Dolnego Śląska ma jednak znakomitą sytuację, jeśli chodzi o drogi wylotowe. Ma już pełną, autostradową obwodnicę w postaci drogi A8 oraz nieprzesadnie obciążoną drogę S8 biegnącą na północny wschód. Jeszcze w tym roku mają być też otwarte dwa odcinki drogi S5 biegnące w stronę Poznania, co zdecydowanie zmniejszy korki w tym kierunku, przynajmniej przez pierwsze 30 km.

Niestety, nadal nie ma co liczyć na dobry dojazd w góry, np. do Kłodzka, Wałbrzycha albo Szklarskiej Poręby. Tu nadal drogowcy mają wiele do zrobienia. Przykładowo, podróżując z Wrocławia w stronę Kłodzka, jedziemy krętą i mocno uczęszczaną drogą z licznymi ograniczeniami prędkości. Na dodatek, trzeba się liczyć z korkami w Kobierzycach, Łagiewnikach, Niemczy oraz Ząbkowicach Śląskich. W przypadku drogi nr 35 w kierunku Wałbrzycha trzeba uwzględnić korki w Świdnicy.

Zachodnia Polska

Poznań również jest nieźle skomunikowany ze wschodem i zachodem, a to dzięki autostradzie A4, która w okolicach stolicy Wielkopolski nie jest zbytnio obciążona. Korki w zasadzie nie zdarzają się, nawet na bramkach. Problemem jest jedynie dojazd do autostrady, szczególnie z północnych rejonów Poznania. Permanentnie zakorkowana jest za to stara „dwójka”, która obecnie nosi numer 92. Wyjąwszy ruch lokalny, nie ma jednak sensu korzystanie z niej. Za to niestety bardzo uczęszczana jest droga nr 5 w kierunku Wrocławia. Od strony Poznania nie jest to droga ekspresowa, a korki w okolicach Komorników i Stęszewa to norma. Jedyna alternatywa to droga wojewódzka nr 430 przez Łęczycę i Mosinę, ale i tu możemy napotkać korki.

Najbardziej na zachód położonym, dużym miastem jest Szczecin, ale w tym przypadku trudno mówić o jakichkolwiek spowolnieniach czy korkach, może wyjąwszy drogę nr 10 w kierunku niemieckiej granicy. Tu faktycznie ruch bywa intensywny, a spowolnienia są dość częste.

Wschodnia Polska

Prawda jest taka, że w okresie przedświątecznym cały ruch odbywa się raczej do wschodniej Polski, a nie z niej do Warszawy, Krakowa czy innych dużych miast. Nie da się ukryć, że pod tym względem najkorzystniej wypada Rzeszów, który może korzystać z dobrodziejstw autostrady A4. Jeśli jednak jedziemy do Rzeszowa nie z Krakowa, lecz z Warszawy, musimy liczyć się z nużącą podróżą drogą nr 9. To świetna szkoła wyprzedzania, bo dużych ciężarówek jest na tym szlaku bez liku. Alternatywą, nawet dla podróżujących z Warszawy lub Radomia, może być droga nr 7 (szersza i wygodniejsza, częściowo już ekspresowa) oraz zjazd na autostradę A4 w Krakowie. Nie jest to jednak rozwiązanie idealne ze względu na kłopotliwy transfer z drogi nr 7 na autostradę A4 w stolicy Małopolski.

Wschodnia Polska

Drogi w okolicach Lublina również stale się poprawiają tak jak i dojazd z tego miasta do stolicy Polski. W tej chwili Lublin ma już pełną obwodnicę składającą się z dróg ekspresowych S19 i S12. I choć drogi wyjazdowe z Lublina bywają zakorkowane, to jednak przed świętami nie będzie raczej utrudnień, bo ruch odbywa się do tego miasta, a nie z niego. Trzeba jednak liczyć się z korkami na drodze nr 19 w kierunku Białegostoku przed miejscowością Niemce. Niestety, nie ma sensownego objazdu tego miejsca. W przypadku samego Białegostoku też nie oczekujmy korków, chyba że na wjeździe do miasta, szczególnie od strony Warszawy i trasy S8. Te ostatnie można próbować ominąć, zjeżdżając z drogi S8 na węźle Choroszcz i korzystając z dróg lokalnych. Jednak w szczycie przyjazdów i te są zakorkowane.