Na przejściu granicznym w Kuźnicy polscy pogranicznicy zatrzymali 41-letniego obywatela Litwy, który próbował wyjechać z Polski na Białoruś luksusowym BMW. Jak ustalili funkcjonariusze, samochód na niemieckich numerach został skradziony w Niemczech zaledwie kilka tygodni wcześniej, w styczniu tego roku.
Poznaj kontekst z AI
- Przeczytaj także: Zatrzymali "częściowo skradzionego" Mercedesa. Historia nietypowej kontroli granicznej
Jakie samochody zatrzymuje się na granicy?
Auto wyprodukowane w 2023 r. i warte około 450 tys. zł (ok. 106 tys. 700 euro), wraz z kierującym nim Litwinem, zostało zabezpieczone przez służby. Dalsze czynności prowadzi miejscowa policja. Zaskakuje tylko naiwność kierowcy, który myślał, że uda mu się przekroczyć granicę samochodem na pierwotnych numerach rejestracyjnych, które wskazywały, że samochód jest kradziony.
To nie jedyny przypadek skutecznej walki ze zorganizowaną przestępczością samochodową w ostatnich dniach. Funkcjonariusze Straży Granicznej w Augustowie przekazali litewskim służbom pilny sygnał o dwóch skradzionych pojazdach zmierzających w stronę Litwy. Współpraca obu krajów szybko przyniosła rezultaty – litewscy funkcjonariusze zatrzymali i zabezpieczyli oba auta.
Jak informuje polska strona, wśród przejętych pojazdów znalazło się Audi z 2017 r., skradzione w Holandii i wycenione na 100 tys. zł (ok. 23 700 euro), oraz Mercedes-Benz z 2021 r., zaginiony w Polsce, o wartości 140 tys. zł (ok. 33 200 euro).
Jak Straż Graniczna odkrywa, że auta są poszukiwane?
To zresztą nie wszystko. Straż Graniczna obserwuje również samochody, które na pierwszy rzut oka nie wydają się podejrzane. Najlepszym przykładem jest Range Rover, którym kierowca chciał wjechać do Polski. Samochód był zarejestrowany w Ukrainie od dziewięciu lat, więc nic nie wskazywało na to, że może to być pojazd pochodzący z nielegalnego źródła.
Podczas procesowania czynności okazało się jednak, że samochód figuruje w bazie SIS (System Informacji Schengen) i jest w zainteresowaniu służb francuskich od długiego czasu. Land Rover pierwotnie był zarejestrowany we Francji. Dlaczego udało się odnaleźć auto dopiero po tak długim czasie? Auto pierwszy raz chciało wjechać do strefy Schengen. Kierowca i samochód zostali przekazani policji.
Czy kierowca zawsze jest winny kradzieży?
To jednak wcale nie wskazuje, że kierowca miał coś wspólnego z kradzieżą samochodu. Bardziej prawdopodobne jest, że stał się ofiarą oszustów, którzy najpierw opisywane auto ukradli, a następnie przetransportowali poza Unię Europejską. Tam samochód został "zalegalizowany" i bez problemu poruszał się po drogach.
Taki Range Rover mógł nawet przejść przez kilku właścicieli, zanim została ujawniona jego ponura przeszłość. Teraz jednak zapewne wróci do Francji, a obecny właściciel musi się z nim pożegnać.