Cayenne łączy cechy limuzyny, kombi, samochodu sportowego i terenowego. Czy to znaczy, że potrafi wszystko? Czy możliwe jest połączenie prawdziwie sportowych umiejętności ze zdolnością do pokonywania trudnego terenu? Tu przecież każdy rozsądnie myślący konstruktor powinien się poddać i powiedzieć - albo, albo, ale nie obie te cechy jednocześnie, a już na pewno nie na najwyższym poziomie. BMW na przykładzie X5 pokazało, że da się pogodzić właściwości on- i offroad, ale to, co udało się inżynierom Porsche, jest wprost niewiarygodne. Już po kilku kilometrach na drodze staje się jasne: to jest sportowiec w każdym calu. 450 KM i 620 Nm przyspieszają 4,8-metrowego Cayenne'a Turbo za pośrednictwem 6-stopniowego automatu lekko i energicznie, wywołując czystą radość z jazdy. Z połączenia komfortu zawieszenia pneumatycznego, wysokiej pozycji za kierownicą oraz zaskakującej poręczności rodzą się całkiem nowe wrażenia podczas prowadzenia samochodu. W ciągu 5,6 s Turbo osiąga prędkość 100 km/h, po 12,9 s - 160 km/h. I dopiero gdy osiągnie 266 km/h kończy się przyspieszanie. Dla przypomnienia: mówimy tu o pojeździe 2,4-tonowym. O tej masie zapomina się, po prostu się jej nie czuje. Cayenne sprawia wrażenie znacznie lżejszego. Wszystko dzieje się tu cicho, kulturalnie, bezproblemowo. Ani śladu nerwowości, niepokoju, żadnych wstrząsów, kołysań ani tym podobnych zachowań.Dobremu samopoczuciu sprzyja oczywiście luksusowe wnętrze ze świetnymi fotelami. Funkcjonalnej, czytelnej, logicznie zaprojektowanej desce rozdzielczej nadano wyraźny, sportowy styl. Szlachetnym materiałom towarzyszy najwyższa jakość wykończenia. Rzut oka do tyłu pozwala odkryć zupełnie niezwykłe dla Porsche elementy: parę dodatkowych drzwi, dzieloną klapę bagażnika, miejsca dla trzech pasażerów i 540-litrowy bagażnik, który po złożeniu kanapy rozrasta się do 1770 l. Czy ktoś dawniej skojarzyłby takie wartości z Porsche? Raczej nie. Najszybszy pojazd na świecie do transportu pralki. "A jeśli to będzie konieczne - twierdzi szef firmy Wendelin Wiedeking - przewiezie nawet ponadosiemsetkilogramowy sejf". Ładowność Cayenne'a prezentuje się pokaźnie. Właścicieli łodzi i miłośników koni ucieszy wiadomość, że to Porsche może pociągnąć nawet 3,5-tonową przyczepę. Mimo że 98 proc. wszystkich Cayenne'ów nigdy nie wznieci szutrowej chmury ani nie zbierze w nadkolach prawdziwego błota, warto wiedzieć, że pierwszy SUV Porsche swoimi zdolnościami potrafi zadziwić także poza ubitą drogą. Bez trudu wspina się na wzniesienia, których niejeden człowiek nie pokonałby pieszo, przemierza rowy, nawet te ze znaczną ilością wody (głębokość brodzenia 555 mm). Ze stoku zjeżdża z dużą ostrożnością i prawie bez udziału kierowcy. Nie trzeba ruszać ani pedału hamulca, ani gazu, wszystko reguluje elektroniczny układ PTM (Porsche Traction Management). Wystarczy włączyć reduktor (przełożenie 2,7:1) i na początku stoku zadać tempo. Trudno sobie wyobrazić łatwiejszy i bardziej relaksujący przejazd w terenie. W niejednym obudzi się pomysł, by przejechać trasę Kair-Kapsztad. Najpierw trzeba jednak wyłożyć prawie 100 tys. euro (tyle w Niemczech kosztuje Turbo, wersja S jest o ok. 40 tys. tańsza). W Polsce 121 i 72 tys. euro. Kto ma, to da. Liczy się prestiż. Także u nas znajdą się zapewne tacy, którzy takie pieniądze bez wahania wydadzą. I będą mieli swój udział w pionierskim dziele: będą jeździć pierwszą terenową wyścigówką.