• Zagrożone są terminy ukończenia budowy fragmentów dróg A1, S3 oraz S5
  • GDDKiA już teraz prowadzi inwentaryzację tych inwestycji, by być przygotowaną na ewentualne zerwanie kontraktu i wyłonienie nowego wykonawcy
  • Jeśli 20-kilometrowy fragment A1 nie zostanie ukończony, będą problemy z włączeniem do ruchu ukończonych odcinków autostrady

Jeszcze niedawno wiele wskazywało na to, że autostrada A1 będzie przejezdna w połowie tego roku, choć trasy budowlane będą trwać znacznie dłużej ze względu na ogromne opóźnienia, jakie pojawiły się na odcinku realizowanym przez włoską firmę Salini. Teraz okazuje się, że wykonawca liczącego 20 km fragmentu obwodnicy Częstochowy nie tylko nie nadrabia opóźnień, ale wręcz zawiesił wszelkie prace i najprawdopodobniej nie zamierza ich rozpocząć 15 marca, gdy kończy się gwarantowany umową tzw. okres zimowy. Co więcej, jak się dowiedzieliśmy, Włosi nie pozwalają wejść na plac budowy podwykonawcom, którzy chcieliby rozpocząć prace. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad gwarantowała bowiem, że bezpośrednio zapłaci firmom, które nie otrzymają zapłaty od włoskiego wykonawcy.

Problemy na autostradzie A1

Tymczasem firma Salini ma problemy z płynnością finansową, grozi opuszczeniem placu budowy, a od GDDKiA domaga się ogromnych dopłat do kontraktu, motywując te żądania rosnącymi kosztami materiałów budowlanych, drogą robocizną oraz... dłuższym terminem budowy. Co ciekawe, pozostałe odcinki autostrady A1, realizowane przez firmy Strabag, Berger Bau, Polaqua oraz Intercor nie są zagrożone i zostaną ukończone jeszcze przed wakacjami. Problem w tym, że bez fragmentu budowanego przez firmę Salini, nie będzie można przerzucić ruchu na nową drogę.

Czy GDDKiA ma już plan awaryjny? Owszem, ale oczywiście opóźnień nie uda się uniknąć. Jeśli Włosi nie rozpoczną prac 15 marca, rozpocznie się procedura zerwania umowy z tą firmą. Warto dodać, że już teraz pracownicy GDDKiA dokonują inwentaryzacji opóźnionego odcinka autostrady A1. Dzięki temu, jeśli Salini opuści plac budowy, uda się bardzo szybko przeprowadzić nowy przetarg na dokończenie inwestycji. Jaki wówczas byłby możliwy termin otwarcia A1? Na pewno nie ma szans, by stało się to przed wakacjami. Mało prawdopodobna byłaby też końcówka tego roku. Prawdopodobnie byłaby to pierwsza połowa 2020 roku.

Foto: GDDKiA
Autostrada A1

A co z planowanym remontem na drodze krajowej numer 1 przecinającej Częstochowę? Najpewniej nie doszłoby do niego i to z dwóch powodów. Po pierwsze, utrudnienia na tej drodze spowodowałyby gigantyczne korki, bo ruch tranzytowy nie byłby przeniesiony na nową autostradę. Po drugie, jeśli A1 nie będzie gotowa, droga krajowa nie zostanie formalnie przekazana władzom samorządowym.

Niestety, autostrada A1 to nie jest jedyna inwestycja opóźniona przez włoskiego wykonawcę. Problemy są też na drodze S3 między Lubinem a Kazimierzowem, w okolicy Polkowic. Obecny, planowany termin ukończenia budowy to czerwiec tego roku. Niestety, jak wynika z uzyskanych przez nas informacji, mogą być problemy z jego dotrzymaniem. Podobnie jak na A1, firma Salini może zdecydować się na opuszczenie placu budowy, możliwe też, że po prostu nie rozpocznie prac na tym odcinku 15 marca, czyli po zakończeniu sezonu zimowego.

Foto: GDDKiA
Droga S3

A co z budową drogi S5?

Podobne problemy z budową pojawiły się też w województwie kujawsko-pomorskim, gdzie trzy odcinki drogi ekspresowej S5 buduje włoska firma Impresa Pizzarotti. Trasa ta ma połączyć autostrady A1 oraz A2 i jest jedną z największych inwestycji w Polsce – o wartości przekraczającej 2,5 mld zł. Włoska firma odpowiada za trzy z siedmiu odcinków S5 i na każdym z nich występują problemy. Co więcej, włoski wykonawca żąda dopłaty przekraczającej 700 mln zł i grozi, że może opuścić plac budowy. Z drugiej strony, GDDKiA wymaga realizacji kontraktu po zakończeniu sezonu zimowego, czyli od 15 marca. W przeciwnym razie – jak się dowiedzieliśmy – będą uruchomione procedury, które doprowadzą do zerwania kontraktu z winy wykonawcy.

Foto: GDDKiA
Droga S5