• Aż 80 proc. synergii nowej grupy ma nastąpić w ciągu czterech lat, co w praktyce oznacza dla klientów wiele podobieństw technicznych między autami różnych marek.
  • Obecnie trwają prace w Gliwicach nad rozpoczęciem budowy nowych dużych samochodów dostawczych koncernu PSA
  • Zakład w Tychach przeznacza aż 99 proc. produkcji na eksport. Obecnie są to starzejące się modele: Fiat 500, Lancia Ypsilon i Abarth 500. Tychy bardzo potrzebują nowego auta

Połączenie amerykańsko-włoskiej FCA z francuską grupą PSA wciąż oznacza sporo znaków zapytania. Obie firmy chętnie wspominają o nowych inwestycjach we wspólne technologie, platformy samochodowe oraz zespoły napędowe. Aż 80 proc. synergii ma nastąpić w ciągu najbliższych czterech lat, co w praktyce oznacza dla klientów wiele podobieństw technicznych między nowymi autami różnych marek.

W małych modelach Fiata z pewnością doszukamy się istotnego pokrewieństwa z konstrukcjami Citroena, Opla i Peugeota. W drugą stronę z pewnością nastąpi transfer rozwiązań, m.in. znanych z pojazdów Jeepa. Wspólne rozwiązania pojawią się także, a może nawet przede wszystkim, w kwestii elektromobilności oraz rozwoju układów jazdy autonomicznej. Potencjalnych scenariuszy jest jeszcze wiele.

Otwartą kwestią pozostaje jednak, gdzie powstaną nowe auta oraz produkowane do nich komponenty. Nie jest tajemnicą, że menedżerowie będą poszukiwać oszczędności, co stawia pod znakiem zapytania poszczególne zakłady. Nie dziwi zatem, że doniesienia o fuzji bardzo szybko komentowały władze Francji i Włoch.

Bruno Le Maire, szef francuskiego ministerstwa finansów, podkreślił w pierwszym oświadczeniu kwestie zachowania we Francji centrów decyzyjnych czy zdolności przemysłowych. W podobnym tonie wypowiedział się Giuseppe Conte, premier Włoch. Przypomniał o konieczności utrzymania miejsc pracy i zakładów we Włoszech. Czy zatem Carlos Tavares weźmie pod uwagę oświadczenia władz i dojdzie do powtórki z historii, gdy Sergio Marchionne przyznał, że przeniesienie produkcji z Polski do Włoch było decyzją polityczną?

Choć już w 2012 roku spekulowano na temat zamknięcia zakładów Fiata w Tychach po przeniesieniu Pandy do Włoch, to jednak dalej one funkcjonują. Niemal cała produkcja trafia na eksport. W zeszłym roku było to niemal 260 tys. egzemplarzy takich modeli jak Fiat 500 (ponad 180 tys.), Abarth 500 (26 tys.) oraz Lancii Ypsilon (ok 48 tys.). To nie jest mało, ale dekadę wcześniej zakłady w Tychach opuszczało nawet 600 tys. samochodów rocznie. Podobnie jest we Włoszech, gdzie moce produkcyjne są znacznie wyższe od bieżącej produkcji. Francesca Re David, kierująca związkiem zawodowym metalowców Cgil, alarmowała: „Jest duży niepokój co do fabryk. We Włoszech zdolność produkcyjna wynosi 1,5 miliona samochodów, ale produkuje się ich mniej niż połowę”.

Jeśli Carlos Tavares nie ugnie się pod politycznym naciskiem (wystarczy wspomnieć m.in. decyzję o zamknięciu zakładów pod Paryżem), to może się okazać, że polskie zakłady mają całkiem niezłe perspektywy. Menedżer znany z twardej ręki i zamiłowania do poszukiwania oszczędności podkreślał w związku z brexitem, że kluczowa jest ochrona firmy i nieopłacalna produkcja nie wchodzi w rachubę. Niepewne losy zakładów w Ellesmere Port mogą być zatem dobrą wiadomością szczególnie dla Gliwic w kwestii produkcji następcy Opla Astry. W Gliwicach trwają także przygotowania do rozpoczęcia produkcji nowych dużych samochodów dostawczych (w chwili ogłoszenia decyzji wskazywano m.in. na przekroczenie mocy produkcyjnych w zakładach SevelSud w Val di Sangro we Włoszech).

Dobrze zapowiada się także przyszłość zakładów FCA Powertrain w Bielsku-Białej. Fabryka, zatrudniająca ponad 1000 osób, od zeszłego roku produkuje nowe silniki z rodziny FireFly Turbo, które trafiają m.in. do Jeepa Renegade czy Fiata 500X. Docelowo silniki z Bielska będą również wykorzystywane w napędach hybrydowych, które trafią do przyszłych modeli włoskiej i amerykańskiej marki (m.in. Jeep Renegade PHEV). FCA zapowiedziało bowiem aż 10 nowych konstrukcji. Będzie zatem co wytwarzać.

A co dalej z Tychami? Póki dobrze sprzedaje się Fiat 500, to nie ma powodu, by rezygnować z jego produkcji. „Pięćsetka” to bowiem wciąż jeden z największych hitów marki. W ciągu pierwszych 9 miesięcy 2019 Fiat sprzedał w Europie ponad 140 tys. egzemplarzy modelu 500. To o kilkadziesiąt sztuk więcej niż produkowanej we Włoszech Pandy. Niemniej na następcę modelu 500 próżno liczyć w Tychach. Podczas tegorocznych wakacji koncern ogłosił bowiem rozpoczęcie we Włoszech budowy nowej linii produkcyjnej dla elektrycznego modelu 500 (sama produkcja auta rozpocznie się w przyszłym roku).

By przetrwać, Tychy potrzebują zupełnie nowego modelu w miejsce coraz bardziej starzejącego się Fiata 500. A czy o taki będzie łatwiej pod szyldem nowej grupy? Jedno nie ulega wątpliwości. FCA coraz bardziej potrzebuje popularnego i nowoczesnego modelu o wysokiej rentowności (trudno liczyć na to, by była to elektryczna "pięćsetka"). Czy zatem czeka nas kolejny spalinowy krewniak Peugeota 208 i Opla Corsy?