Pochopnie wydany wyrok nakazowy
To już kolejna sytuacja z błędnie wydanym wyrokiem nakazowym, jaką opisujemy. Jak poinformowało Biuro RPO, wyrokiem nakazowym z 12 września 2022 r. Sąd Rejonowy uznał obywatela za winnego niestosowania się do zakazu prowadzenia pojazdów. Skazany dopuścił się tego czynu 23 lutego 2022 r. Sąd, powołując się na decyzję o cofnięciu uprawnień z 2007 r., wymierzył grzywnę w wysokości 2000 zł i nałożył dwuletni zakaz prowadzenia pojazdów. Orzeczenie uprawomocniło się, bo nie wniesiono sprzeciwu.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Zastępca RPO Stanisław Trociuk złożył kasację, zarzucając rażące naruszenie przepisów proceduralnych. Zgromadzone dowody nie potwierdzały, że kierowca faktycznie złamał decyzję o cofnięciu uprawnień. Tryb nakazowy jest możliwy tylko wtedy, gdy okoliczności czynu i wina nie budzą żadnych wątpliwości. W tym przypadku powinno się odbyć rozpoznanie sprawy na rozprawie.
Nie powinien prowadzić auta, ale czy popełnił przestępstwo?
Okazało się, że okres tej decyzji już się zakończył — obowiązywał przez cztery lata, do 17 maja 2011 r. Po tej dacie obywatel mógł ubiegać się o przywrócenie uprawnień. To oznaczało, że kierowca nie złamał decyzji Starostwa Powiatowego, a prowadził pojazd bez wymaganych uprawnień.
Orzecznictwo Sądu Najwyższego wskazuje jasno: prowadzenie pojazdu po zakończeniu okresu cofnięcia uprawnień, ale bez ich przywrócenia, to wykroczenie, a nie przestępstwo z art. 180a Kodeksu karnego. Odpowiedzialność karna możliwa jest tylko wtedy, gdy decyzja o cofnięciu uprawnień nadal obowiązuje.
Rozprawa sądowa — zdj. ilustracyjneFotoDax / Shutterstock
Sprawa trafiła do Sądu Najwyższego
Sąd Najwyższy uznał kasację za zasadną i uchylił wyrok. Wskazał, że okres cofnięcia uprawnień dp prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych kategorii B i B+E minął prawie 11 lat przed zdarzeniem. Prowadzenie pojazdu w 2022 r. nie było złamaniem decyzji administracyjnej, a jedynie wykroczeniem.
W tej sytuacji postępowanie karne należało umorzyć. Sąd Najwyższy nie uniewinnił kierowcy z zarzutu przestępstwa, bo czyn nie był przestępstwem, a wykroczeniem, za które już zapadł wyrok. SN naprawił błąd Sądu Rejonowego, obciążając kosztami Skarb Państwa.