Widziałem z bliska nowego Bentleya Flying Spura. Kupiłbym go zamiast Ferrari Luce

W dobie tak kontrowersyjnych — żeby nie użyć mocniejszego przymiotnika — projektów jak Ferrari Luce czy Mercedes-AMG GT 4-Door Coupe, warto docenić, że jeszcze nie wszyscy producenci luksusowych aut "odpinają wrotki". Bentley Flying Spur nie szokuje radykalnymi zmianami i to właśnie jego największa moc. Nikt, kto widział odświeżonego Continentala GT, nie będzie zaskoczony wyglądem nowego Flying Spura. I dobrze, bo wystarczy spojrzeć na notowania giełdowe Ferrari, żeby zobaczyć, jak kończą się takie eksperymenty.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Jak zmienił się Bentley Flying Spur po liftingu?

To drugi lifting w historii trzeciej generacji nowożytnego Flying Spura. Poprzedni, przeprowadzony w drugiej połowie 2024 r., wprowadził limuzynę z Crewe w erę hybrydyzacji i "wyciął" z palety silników kultową jednostkę W12. Teraz Bentley Flying Spur przeszedł kurację odmładzającą zogniskowaną na stylistyce — bliźniaczo podobną do tej, którą wcześniej zespół projektantów zafundował Continentalowi GT.
Przed odsłonięciem samochodu na przedpremierowym pokazie usłyszałem: "Będziesz zaskoczony, zobaczysz!". Tymczasem odczułem coś zupełnie innego — kojący spokój płynący z tego, że pod suknem skrywała się limuzyna z dobrze znanym frontem z odświeżonego Continentala GT. Odetchnąłem z ulgą, konstatując, że są jeszcze jakieś świętości na tym świecie.
Odsłonięcie samochodu na przedpremierowym pokazie dla mediów
Odsłonięcie samochodu na przedpremierowym pokazie dla mediówŹródło: Bentley Motors
Największa ekstrawagancja? Po raz pierwszy od 1962 r. Bentley Flying Spur nie ma podwójnych reflektorów — zastąpiły je pojedyncze z wystającymi z nich LED-owymi "brwiami". Do tego przestylizowany zderzak i wkomponowana w niego osłona chłodnicy, a także nowe wzory 22-calowych alufelg. Coś jeszcze? Klapa bagażnika została wygładzona — teraz zgrabniej łączy przetłoczenia podkreślające tylne błotniki. Wisienką na torcie są delikatnie przeprojektowane tylne lampy oraz zmienione obramowanie tablicy rejestracyjnej. Tylko tyle i aż tyle. Z zewnątrz naprawdę więcej Flying Spurowi nie było trzeba.
W środku też niczego mu nie brakowało, ale projektanci dorzucili nowe, trójwymiarowe materiały, a liczba dostępnych wzorów na fotelach wzrosła do pięciu. Drugą ważną, jeśli nie ważniejszą nowością jest wchodzący w skład kolekcji Virtuoso ekskluzywny system audio Naim for Mulliner składający się z 21 głośników wywodzących się z cenionych przez audiofilów głośników Grand Utopia firmy Focal (opcja za — bagatela — 25000 funtów!).
Eksperci Bentleya popracowali nad fakturą materiałów i dostępnymi wzorami
Eksperci Bentleya popracowali nad fakturą materiałów i dostępnymi wzoramiŹródło: Bentley Motors

Jaki silnik ma Bentley Flying Spur po liftingu?

Groziła jej pełna elektryfikacja, ale Bentley uchylił wyrok i limuzyna z Crewe nie podzieliła jeszcze losu przytaczanego już Mercedesa-AMG GT 4-Door Coupe. Pod jej długą maską nadal bije 8-cylindrowe, widlaste serce, a z tyłu wciąż budzą respekt owalne końcówki układu wydechowego. Tego, który można opcjonalnie zamienić na tytanowy, opracowany wspólnie z renomowaną firmą Akrapovič, a to gwarant głębokiego i przejmującego dźwięku.
Wydanie dodatkowych 50000-60000 zł jest warte grzechu — zamienia Flying Spura w gadatliwą bestię. Słysząc jej monolog, aż ciężko uwierzyć, że pod karoserią skrywa układ hybrydowy z wtyczką (!). Nie chcesz słuchać grzmotów z wydechu? Proszę bardzo, naładowany akumulator o pojemności 25,9 kWh (brutto) pozwala na przejechanie 80 km w trybie bezdźwięcznym (czyt. bezemisyjnym).
Bentley Flying Spur S
Bentley Flying Spur SBentley Motors
Napęd hybrydowy z 4-litrowym silnikiem V8 jest obligatoryjny już od poprzedniego liftingu. Wybrać można tylko rodzaj i moc układu — wersje Flying Spur, Azure i S są napędzane przez układ nazwany High Performance Hybrid, a topowe odmiany Speed i Mulliner przez układ Ultra Performance Hybrid. Poniżej tabelka z "technikaliami".
Dane techniczneUltra Performance HybridHigh Performance Hybrid
WersjeSpeed i MullinerFlying Spur, Azure i S
Silnikit.benz. 4.0 V8 i elektryczny
Łączna moc układu782 KM680 KM
Maksymalny moment obrotowy1000 Nm930 Nm
Dane silnika spalinowego600 KM i 870 Nm520 KM i 800 Nm
Dane motoru elektrycznego190 KM i 450 Nm
Prędkość maksymalna308 km na godz.270 km na godz. (S: 308 km na godz.)
Przyspieszenie (0-100 km na godz.)3,5 s3,6-3,9 s
Zasięg w trybie elektrycznym (WLTP)80 km

Dla kogo jest Bentley Flying Spur?

Bentleye to wyjątkowe samochody. Jestem pewien, że nowy Bentley Flying Spur S będzie żywym przykładem tego, jak w udany sposób połączyć osiągi supersamochodu z komfortem zapewnianym przez limuzyny. Wszystko jest tutaj podane w wytworny sposób, bo Brytyjczycy nie fundują kierowcy wyrzeczeń związanych z ekstremalnymi danymi technicznymi. Osiągi mają być dostępne na zawołanie, ale przekazywane płynnie i przewidywalnie. Przedstawiciele marki tłumaczą, że dążą do tego, by potencjał ich samochodów nie budził grozy wśród użytkowników — chodzi o to, aby można było wykorzystać go bez narażania się na blamaż.
Bentley Flying Spur to limuzyna lubiąca zakręty
Bentley Flying Spur to limuzyna lubiąca zakrętyBentley Motors
Nie powinno więc dziwić, że teraz system Performance Active Chassis jest dostępny nawet w wariancie S. W jego skład wchodzi nie tylko 48-woltowy układ Bentley Dynamic Ride (aktywna stabilizacja przechyłów nadwozia), inteligentny napęd 4x4 czy skrętne koła tylnej osi. To też elektroniczna blokada tylnego mechanizmu różnicowego (eLSD), wektorowanie momentu obrotowego, sportowa kalibracja systemu ESC pozwalająca na kontrolowane uślizgi tylnej osi i wreszcie pneumatyczne zawieszenie z dwuzaworowymi amortyzatorami.
Miałem już okazję poczuć, jak te technologie wpływają na wrażenia z jazdy Continentalem GT S (na drodze i na torze). Mogę tylko powiedzieć, że zakres ustawień jest ogromny, a dostępne tryby w sekundę zamieniają komfortową limuzynę w angażujące i zwinne "superauto na co dzień". Jeśli Bentley Flying Spur po liftingu będzie jeździł tak samo, to wybór jeszcze droższego i w pełni elektrycznego Ferrari Luce według mnie nie będzie miał najmniejszego sensu. Lepiej szybko skierować się do salonu Bentleya, bo zamówione teraz egzemplarze trafią do pierwszych klientów jeszcze przed końcem tego roku.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

To jest materiał Premium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytaj słuchaj skracaj

Dołącz do premium
Skrót artykułu