Nie słyszeliście jeszcze o TIGGO 7? Musimy zaznaczyć, że nie mówimy tu o anonimowym debiutancie. Model ten pojawił się na rynku w 2017 roku i od tego czasu trafił już do ponad 110 krajów, stając się jednym z najczęściej eksportowanych chińskich modeli w klasie kompaktowych SUV-ów. Globalne doświadczenie CHERRY przełożyło się na wersję dostępną w Polsce. No dobrze, jaka cena? Naprawdę niezła, bo startująca od 124 900 zł.
Dalsza część tekstu pod materiałem wideo
Co my tu mamy?
Pod maską pracuje silnik 1.6 TGDI o mocy 147 KM, a opcja napędu AWD daje większą pewność w trudniejszych warunkach, co docenią także kierowcy wybierający się zimą w góry czy mieszkający poza dużymi aglomeracjami. Opisując ten model, równie szybko chcemy podzielić się informacjami dotyczącymi wyposażenia i detalami.
Panoramiczny dach, zakrzywiony ekran o przekątnej 24,6 cala i wentylowane fotele wyznaczają standard komfortu, do którego wiele marek przyzwyczaiło klientów dopiero w segmentach premium. System ADAS z 24 funkcjami wspiera kierowcę w niemal każdej sytuacji — od parkowania po asystę pasa ruchu. Do tego mamy tu bagażnik mieszczący od 500 do 1305 litrów. Jak widzicie, mówimy tu zatem o aucie gotowym na rodzinne podróże.
Smaczki kryją się także w detalach. Gałka automatycznej skrzyni biegów przypomina stylizowany kryształ, w osłonach przeciwsłonecznych znajdziemy lusterka z magnetyczną klapką i regulowanym oświetleniem, a uchwyty w drzwiach mają gumowe wypełnienie, które zamienia je w dodatkowe schowki na smartfon czy portfel. Kamery 540° potrafią pokazać nie tylko otoczenie, ale także obraz spod auta. Sprawdziliśmy to i ten "gadżet" bywa przydatny przy manewrach w mieście czy na wąskiej drodze gruntowej. A gdy kierowca powie "HELLO, CHERY", polskojęzyczny asystent głosowy otworzy szyby, uruchomi klimatyzację albo włączy wentylację foteli. To zestaw funkcji, który trudno zlekceważyć, gdy mówimy o aucie z ceną startową poniżej 130 tys. zł.
Hybryda plug-in zmienia zasady gry
Jeszcze większe emocje budzi wariant PHEV. Tutaj na scenę wchodzi technologia CHERY Super Hybrid, czyli rozwiązanie, które producent opracował samodzielnie, zamiast korzystać z gotowych rozwiązań. Bazą jest silnik benzynowy 1.5T o sprawności cieplnej 44,5 proc., połączony z napędem elektrycznym i dedykowaną skrzynią DHT.
Co to oznacza w praktyce? Że kierowca dostaje hybrydę plug-in, która potrafi jeździć jak czysty elektryk na dystansach codziennych — do 90 km w trybie EV — ale na trasie automatycznie przełącza się w tryb łączony, wykorzystując oba źródła energii. System inteligentnego zarządzania energią analizuje styl jazdy, warunki i poziom naładowania, aby zoptymalizować spalanie i wydajność. Dzięki temu auto sprawdza się i w mieście, i na autostradzie.
Parametry? Zasięg łączny wynosi nawet 1200 km. Bardziej obrazowo? Można więc przejechać Europę z północy na południe, zatrzymując się tylko raz na tankowanie i ładowanie. A jeśli bateria się rozładuje, nie ma dramatu, bo spalanie w cyklu WLTP to około 6 l/100 km. To kluczowa różnica wobec elektryków: brak stresu o infrastrukturę ładowania. A gdy już ładujemy, szybkie ładowanie DC pozwala podbić poziom z 30 proc. do 80 proc. w zaledwie 20 minut. A my w tym czasie akurat wypijemy kawę.
Technologia baterii to osobny temat. System został przetestowany w ekstremalnych warunkach: działa bez problemu przy -35°C i nie degraduje się nawet przy 60°C. To argument, który powinien rozwiać obawy kierowców zastanawiających się, czy hybryda poradzi sobie zarówno w polskiej zimie, jak i podczas letnich upałów np. na wakacjach w Chorwacji.
Rozsądny wybór na lata
TIGGO 7 — w wersji benzynowej czy hybrydowej — został pomyślany jako auto dla rodziny, która chce przestrzeni, technologii i komfortu, ale nie zamierza przepłacać. Benzynowa wersja to już dziś kompletne wyposażenie w segmencie C, a PHEV podnosi poprzeczkę, oferując ciszę i płynność jazdy jak w elektryku oraz elastyczność, której brakuje czystym EV.
Ceny zaczynają się od 154 900 zł za hybrydę, co czyni ją jedną z najbardziej dostępnych plug-inów w tej klasie. A przy tym nie mówimy o aucie, które wymaga dopłat czy specjalnych warunków eksploatacji. Wystarczy nam zwykłe gniazdko, by wykorzystać potencjał trybu EV w codziennych dojazdach.
Co może się podobać? TIGGO 7 wchodzi na rynek z przekonaniem, że technologia i komfort nie muszą być luksusem. I właśnie dlatego może namieszać w segmencie, który od dawna czekał na świeże rozdanie.