• 296 GTB ma centralnie umieszczone, niezwykle płaskie V6 o kącie rozwarcia 120 stopni i napęd na tylne koła
  • Wbrew spekulacjom nie jest to ani ten sam silnik co w Alfach Q ani też Maserati MC20
  • Ferrari 296 GTB trafi do pierwszych klientów w 1. kwartale 2022 r.
  • Więcej takich informacji znajdziesz na stronie głównej Onet.pl

Długo wyczekiwane "Baby-Ferrari" wreszcie zostało oficjalnie pokazane: 296 GTB to pierwszy drogowy sześciocylindrowy model noszący logo marki. Korzysta z rozwiązań superhybrydy SF90 Stradale i mocą oraz osiągami dorównuje teoretycznie wyżej pozycjonowanemu, ośmiocylindrowemu F8 Tributo. Czy w obliczu tego wypada je w ogóle nazywać mianem "Baby"? Jest co prawda najkrótsze w gamie (4,57 m długości, 2,6 m rozstawu osi), ale nie – to pełnokrwiste Ferrari, więc może nie infantylizujmy tylko skupmy się na konkretach.

Nazwa 296 GTB odnosi się do pojemności silnika spalinowego (2992 cm3) i liczby cylindrów. GTB oznacza Gran Turismo Berlinetta czyli typ nadwozia. Dla Ferrari 296 GTB to duża sprawa, bowiem dotąd wszystkie drogowe modele marki były napędzane silnikami V8 lub V12. Oferowane pod koniec lat 60. Dino 246 praktycznie było konstrukcją Ferrari, ale nie nosiło znaczków z czarnym koniem, było traktowane jako model submarki Dino. Między innymi z tego powodu Ferrari nie zdecydowało się nazwać nowego modelu Dino – jak twierdzą przedstawiciele marki, 296 GTB "reprezentuje inna koncepcję niż Dino i kreuje nowy segment".

Silnik V6 ma jednak długą tradycję w wyścigowych modelach marki, począwszy od lat 50 (single-seater F2 Dino 156) aż po współczesne bolidy F1. W 1958 r. zbudowano nawet prototyp przeznaczony do użytku wyczynowego o oznaczeniu 296 S – zatem kod numeryczny nowego Ferrari też ma swoje zakorzenienie w historii.

Zastosowane w 296 GTB V6 ma nietypowy kąt rozwarcia – 120 stopni. Jest niezwykle płaskie i kompaktowe, podobno też brzmi jak mini V12. Między rzędami cylindrów umieszczono dwie turbosprężarki typu mono-scroll, dzięki którym jednostka rozwija moc 663 KM. Z 1 litra pojemności wydobywa 221 KM – to rekord wśród aut produkcyjnych. Wrażenie robią też maksymalne obroty: 8500/min to rzadko spotykany wśród turbodoładowanych silników poziom.

Ferrari 296 GTB – silnik to tradycyjnie konstrukcja własna Ferrari

Przedstawiciele Ferrari podkreślają, że ten silnik nie ma nic wspólnego z 2,9-litrowymi "V6-kami" stosowanymi przez Alfę Romeo czy Maserati. "Silnik to jądro Ferrari, nie możemy posiłkować się konstrukcjami innych producentów. Ferrari nie kopiuje rozwiązań innych" - powiedział podczas konferencji prasowej dość dosadnym tonem Michael Leiters, Chief Technology Officer Ferrari. "Jednostka została skonstruowana od podstaw, choć ma typowe dla marki skok i średnicę tłoka" (88 mm x 82 mm).

Na pierwszym miejscu jest więc silnik spalinowy. I jak pewnie zauważyliście, w nazwie modelu w zasadzie nic nie wskazuje na to, że w układzie napędowym tkwi jeszcze druga jednostka – elektryczna. Rozwija 167 KM i 315 Nm. Jest połączona z silnikiem spalinowym tzw. "Transition Manager Actuator" – to sprzęgło, które potrafi oddzielić jedno od drugiego by umożliwić jazdę na samym elektryku.

Ferrari 296 GTB – 25 km na prądzie

Silnik elektryczny jest zasilany przez zamontowany pod podłogą akumulator o pojemności 7,45 kWh (4 ogniwa mniej niż w SF90 Stradale), który na jednym ładowaniu pozwala pokonać 25 km. Napęd wędruje przez ośmiostopniową skrzynię dwusprzęgłową na tylną oś, czyli też nieco inaczej niż SF90, które ma 3 silniki elektryczne i przez to napęd 4x4. Łączna moc układu hybrydowego Ferrari 296 GTB wynosi 830 KM, a moment obrotowy sięga 740 Nm.

Osiągi najnowszego Ferrari plasują je właściwie na równi z F8 Tributo, które ma 720-konne V8 bez wsparcia elektrycznego. Od 0 do 100 km/h Ferrari 296 GTB rozpędza się w 2,9 s, 0-200 km/h w 7,3 s. Maksymalna prędkość wynosi ponad 330 km/h (tak podaje Ferrari, nie precyzując ile jest "zapasu").

Sposób pracy układu hybrydowego można regulować przy pomocy tzw. E-Manettino na kieronicy. Do wyboru są 4 tryby: eDrive (elektryczny, bezemisyjny i cichy), hybrydowy (domyślny i najbardziej oszczędny), Performance (silnik spalinowy pozostaje cały czas aktywny, elektronika pilnuje by w akumulatorze zawsze było dość prądu by silnik elektryczny mógł "boostować" podczas przyspieszania) oraz Qualify (napęd wyciska ostanie "soki" ze wszystkich swoich komponentów, silnik spalinowy nie doładowuje już akumulatora).

Ferrari 296 GTB – 1470 kg z pakietem Assetto Fiorano "na sucho"

Silnik elektryczny i akumulator ważą odpowiednio 33 i 73 kg – mało, w porównaniu do podobnych rozwiązań, ale stanowią balast, który trzeba było w innych miejscach zdjąć by osiągnąć masę auta porównywalną z większym, ale niehybrydowym i nieprodukowanym już 488 GTB. Ferrari podaje, że 296 GTB waży ok. 1470 kg na "sucho" z opcjonalnym pakietem wyczynowym Assetto Fiorano. Kolektor wydechowy i obudowa katalizatora są standardowo wykonane z nadstopu żelaza i niklu (Inconel). Felgi mogą być opcjonalnie z karbonu, wówczas są o 8 kg lżejsze od kutych odpowiedników.

Sam pakiet Assetto Fiorano za 33 tys. euro zawiera m.in. więcej elementów nadwozia wykonanych z karbonu (-12 kg), dodatkowe "lotki" na przednim zderzaku generujące nawet 10 kg extra docisku, tylną szybę z poliwęglanu Lexan (-15 kg), oraz wyczynowe amortyzatory i opony Michelin Sport Cup 2R, które co prawda mają homologacje drogową, ale są dedykowane do użytku torowego.

Ferrari 296 GTB – ile kosztuje?

Ferrari obiecuje, że auto zostało stworzone przede wszystkim z myślą o frajdzie z jazdy, ma angażować kierowcę. Naturalnym konkurentem 296 GTB jest niedawno zaprezentowany McLaren Artura. Też ma hybrydowy układ napędowy typu plug-in, jednak o nieco niższej mocy – 680 KM. Obiecywane osiągi obu aut są bardzo zbliżone. Ferrari 296 GTB trafi w ręce pierwszych klientów w 1. kwartale 2022 r. Ceny we Włoszech zaczynają się od 279 000 euro brutto.