• Samochód oficjalnie zadebiutuje podczas jesiennych targów IAA we Frankfurcie. Na rynek trafi 28 września
  • Nowe BMW serii 1 oferowane będzie tylko w wersji pięciodrzwiowej. Wersja trzydrzwiowa przechodzi do historii
  • Kompaktowe BMW ma mniejszy rozstaw osi od poprzednika (o 2 cm mniej) i jest krótsze o 0,5 cm

Osiem lat wystarczy. Tyle czasu minęło od premiery BMW serii 1 o kodowej nazwie F20. Tylnonapędowy kompakt zastępowany jest przez model F40 z przednim napędem (nie zabraknie też wersji z napędem na obie osie). Na rynek trafi niedługo – już 28 września.

BMW serii 1 - trzy diesle i dwie benzyny

Zanim jednak poznacie walory nowego nadwozia, asystentów kierowcy czy funkcje łączności z internetem, warto zwrócić uwagę na jedno – napęd. I nie chodzi jedynie o rezygnację BMW z napędzania tylnych kół. Warto przyjrzeć się silnikom. W "jedynce" początkowo będzie większa gama silników wysokoprężnych niż benzynowych. W sumie dwie benzyny (118i i M135i) i trzy diesle (116d, 118d, 120d). Od 116 KM do 306 KM. Od trzech cylindrów (1,5 l) po cztery (2.0 l). Z filtrami GPF lub DPF w standardzie. I do tego trzy różne skrzynie biegów. I jeszcze trochę rozbieżności w oficjalnych materiałach dotyczących charakterystyki poszczególnych silników, a w szczególności przebiegu momentu obrotowego.

Podstawowe odmiany diesla (116d i 118d) oraz benzyny (118i) będą dostępne standardowo z 6-biegową przekładnią ręczną. W opcji jest 7-stopniowy dwusprzęgłowy automat Steptronic (116d i 118i). W mocniejszych odmianach, czyli w 118 d i 120d, dostępna jest wersja 8-biegowa skrzyni Steptronic. Jej sportowa odmiana instalowana jest zaś w M135i xDrive.

Nowe BMW serii 1– czy będzie ciasno w kabinie?

Zwykle przy okazji premiery kolejnego nowego modelu wspominamy o tym jak bardzo urósł w porównaniu z poprzednikiem. W przypadku trzeciej generacji BMW 1 jest nieco inaczej. Owszem, zgodnie z bawarską modą znów powiększono nerki (wciąż jest miejsce na jeszcze większe), by nikt nie miał wątpliwości co do marki. Jedynkę także poszerzono (o 3,4 cm) i podwyższono (o 1,3 cm). Co ciekawe auto jest minimalnie krótsze (ledwo 0,5 cm). Zaskakuje zmiana rozstawu osi, który skrócono o 2 cm, uzyskując tym samym 267 cm. Będzie zatem ciaśniej?

BMW obiecuje, że w kabinie wygospodarowano znacznie przestronniejsze wnętrze. Mają to szczególnie odczuć podróżujący z tyłu (aż o 3,3 cm więcej miejsca na nogi oraz 1,3 cm na łokcie). Mniej powodów do narzekania mają mieć tez podróżujący z przodu (szerzej o 4,2 cm). Także pod względem możliwości przewozowych będzie trochę lepiej, gdyż bagażnik powiększono o całe 20 litrów, czyli o niemal jedną walizkę kabinową więcej. Zawsze coś.

Nowe BMW serii 1 - nadrabianie zaległości

Trzeba przyznać, że poprzednia generacja serii 1 nie rozpieszczała użytkowników wyposażeniem. Zapewne konkurencja będzie mieć powód do żartów, skoro BMW chwali się uwzględnieniem po raz pierwszy w serii 1 takich elementów jak m.in. podświetlane listwy dekoracyjne, elektryczny dach panoramiczny czy elektryczny napęd pokrywy bagażnika.

Już w wyposażeniu standardowym można liczyć na system ostrzegania przed kolizją z poprzedzającym pojazdem i pieszymi, funkcję hamowania z ostrzeganiem przed rowerzystami czy aktywnym utrzymywaniem w pasie ruchu (działa od 70 km/h do 210 km/h). W opcji zaś aktywny tempomat, którego działanie ograniczono do prędkości nie wyższej niż 160 km/h. Dopłaty wymaga również system automatycznego cofania pojazdu (z prędkością do 9 km/h) po wcześniej przejechanym odcinku 50 metrów. A to nie koniec pomysłowych opcji.

Lista płatnych dodatków będzie całkiem długa. W przypadku zamówienia pakietu komfortowego pojawi się cyfrowy kluczyk, czyli możliwość otwierania auta przy użyciu smartfona z funkcją Bluetooth NFC (niestety działa tylko z telefonami jednej marki i jednej serii – Samsung Galaxy). Nie zabraknie obsługi gestami, kolorowego ekranu HUD oraz usług online wraz z pakietem "Connected" i nawigacją uczącą się zachowania kierowcy. Wzorem Mercedesa nie mogło także zabraknąć sterowania głosowego aktywowanego odpowiednim hasłem, czyli „Hej BMW”.

Na szczęście dopłaty nie wymaga jeden element – tylne zawieszenie wielowahaczowe. BMW obiecuje przy tym zwinniejszą i przyjemniejszą jazdę (oraz szybszą reakcję elektroniki, jeśli chodzi o kontrolę poślizgu kół) w porównaniu ze starszą generacją. Póki co pozostaje wierzyć na słowo i poczekać na pierwsze jazdy testowe.