Już sam Białystok przez większość Polaków traktowany jest jako „osada” gdzieś na końcu Polski. A jechać jeszcze dalej na Wschód? Przecież tam jest już tylko Białoruś! Nic bardziej mylnego – stolica województwa podlaskiego to ładne, dobrze zorganizowane miasto, zaś jeśli udamy się dalej (rzeczywiście w kierunku granicy) znajdziemy jeden z najpiękniejszych regionów naszego kraju – Puszcze Knyszyńską i Białowieską. Poza podziwianiem licznych gatunków flory i fauny bez problemów zapoznamy się z tradycją ludzi mieszkających tu przed laty (okazuje się, że to nie tylko Polacy) oraz z obrządkami religijnymi kilku wyznań. Podczas podróży na wschód od Białegostoku kościoły i cerkwie towarzyszą nam cały czas, dodatkowo znajdziemy tu nawet zabytkowy meczet.

Na wycieczkę zabraliśmy Skodę Yeti w benzynowej wersji 1.8 TSI oraz małego netbooka Nokii (Booklet 3G). Tak wyposażeni bez kłopotu pokonywaliśmy miejscowe szutrówki, choć momentami tęskniliśmy za dodatkową, metalową osłoną podwozia, którą mieliśmy przyjemność testować już w innym Yeti. Nieduży netbook – właśnie dzięki skromnym gabarytom – okazał się pomocnym towarzyszem podróży. Jest na tyle ciekawym urządzeniem nawigacyjnym, że postanowiliśmy poświęcić mu więcej miejsca w kolejnym numerze AŚ 4x4.

Podczas całej podróży trzymajmy się dokładnie roadbooka i śledźmy znaki drogowe – niemal wszystkie tereny w puszczach znajdują się pod ścisłą ochroną i wjeżdżanie tam autem z pewnością nie będzie mile widziane. Pierwsze „zadanie” to znalezienie skrzyżowania drogi Białystok-Krynki z leśną szutrówką prowadzącą do Łaźni i Lipowego Mostu (w którą trzeba wjechać, skręcając – jeśli jedziemy z Białegostoku – w prawo). Potwierdzeniem, że dobrze trafiliśmy, będzie arboretum znajdujące się obok skrzyżowania. Nazwa ta oznacza po prostu ogród, w którym znajduje się kolekcja drzew i krzewów. Warto posłuchać leśniczego, który opowiada o „eksponatach” z wiedzą i zaangażowaniem.

Chwilę potem zagłębiamy się już w Puszczy Knyszyńskiej. Przez las nie pojedziemy zbyt długo, częściej będą to zwykłe drogi wśród pól i wsi, ale – co szczególnie ucieszy off-roadową brać – asfalt pod kołami trafia się tu niezbyt często. Z Puszczą Knyszyńską ostatecznie żegnamy się w okolicy Michałowa, ale nie oznacza to końca lasów. Więcej czeka nas jeszcze w drugiej części szlaku, gdy przemierzać będziemy ostępy Puszczy Białowieskiej. Zwróćmy uwagę, że w tej części trasy przez wiele kilometrów nie można się w ogóle zatrzymywać. Po pokonaniu długich, leśnych szlaków, bez przeszkód powinniśmy dotrzeć do celu naszej wycieczki – czyli okolic Białowieży. Tu nareszcie ujrzeliśmy żubra. Niestety, nie było to zwierzę korzystające z wolności, lecz zamknięte w pokazowym rezerwacie.

Tragiczny okres dla tego gatunku rozpoczął się od rozbiorów Polski. Puszcza trafiła do zaboru rosyjskiego i była intensywnie eksploatowana. Zniszczenie pogłębił przemarsz wojsk napoleońskich, ale największych szkód dokonano podczas I wojny światowej i w latach powojennych, gdy w okolicy polowali żołnierze oraz miejscowi mieszkańcy. Ostatni tutejszy żubr został zabity w 1919 r. Na szczęście nie oznacza to, że zwierzęta występują już tylko w rezerwatach. Niedługo później rozpoczął się okres powolnej restytucji tych zwierząt i dziś w całej puszczy (również po stronie białoruskiej) żyje ich na wolności aż 750 sztuk. Spotkanie zwierzęcia wymaga jednak trochę szczęścia lub zupełnie innego podejścia – porzucenia szlaków samochodowych i odszukania takich miejsc, jak ostoje Kosy Most, Czoło, Babia Góra.

Po około 3 km dojedziemy do parkingu. Stąd możemy iść właśnie do wspomnianej ostoi, polecamy również wycieczkę do wieży widokowej nad rzeką Narewka. Puszcza Białowieska poza niechlubną zagładą żubrów szczyci się też nie byle jaką historią. Teren ten przez wiele lat zaliczany był do królewskich dóbr a na polowania przyjeżdżali władcy Polski (m.in. Jagiełło, Batory).

Porzucenie samochodu przy drodze sugerujemy również w pobliżu miejscowości Narewka. Warto udać się na pieszą wędrówkę do małej kapliczki św. Eustachego wyrzeźbionej w pniu obumarłego dębu Stiopa. Ten święty przez ponad 1000 lat uznawany był za patrona łowczych i myśliwych (przed św. Hubertem). Kapliczka jest niewielka, ale robi duże wrażenie. Jeśli czas i kondycja pozwalają możemy po drodze skorzystać z odwiedzin na dobrze opisanej ścieżce przyrodniczej.

Miejsc godnych odwiedzenia jest w tej okolicy mnóstwo. W stolicy województwa warto zajrzeć do Pałacu Branickich. Na co dzień urzęduje w nim Akademia Medyczna. Jeśli nie ma akurat zajęć, można udać się na piętro, gdzie dla zwiedzających przygotowano jedną aulę. Kilka lat temu powstał koło Białegostoku park z dinozaurami, tuż obok jest – wzorem obiektu z Bałtowa – plac zabaw dla dzieci.

Na terenie obydwu puszcz bez większych kłopotów odszukamy mnóstwo zabytków przyrody. Polecamy ciekawie wyglądającą kłodę w Supraślu – skręcenia włókien przypisywane są niecodziennym właściwościom miejsca, w którym rosła. „Miejsce mocy” i dziwnie powykręcane rośliny znajdziemy też na południe od Białowieży (GPS: N 52°42’55”/E 23°46’25”). Polecamy też przejazdy przez puszczę wąskotorową kolejką startującą z Hajnówki (do Topiła lub Postołowa, kontakt 85 682 26 89).

Przy okazji warto też zabawić się w kulinarne eksperymenty. W Kruszynianach spróbujmy tatarskiego jedzenia, będąc zaś w Supraślu odnajdźmy niewielki lokal mistrzyni babki ziemniaczanej. Koło rezerwatu pokazowego żubrów zlokalizowane są liczne stragany nie tylko z pamiątkami, lecz także z regionalnym miodem.

Eksplorację puszczy szczególnie polecamy rowerzystom. Skodę Yeti warto doposażyć w listwę w bagażniku, służącą do mocowania rowerów. Bez kłopotu do wnętrza zmieścimy dwa takie pojazdy. W puszczy zaś wiele ciekawych szlaków jest zamkniętych dla samochodów i wymaga kilku kilometrów marszu. Rowery można też bez kłopotu wypożyczyć w wielu pensjonatach na miejscu.