Najmniejszymi terenowymi czterokołowcami w mundurze są quady Honda TRX-300 FW i Arctic Cat 400iA, dobre do patroli i zadań rozpoznawczych.

Do najprostszych aut można z pewnością zaliczyć Honkera przeznaczonego do transportu 6 lub 9 ludzi i materiałów. Na jego bazie powstał opancerzony, uzbrojony Ryś, który może przewieźć drużynę piechoty wraz z uzbrojeniem oraz wóz automatyzacji dowodzenia WD 2001 – używany do dowodzenia baterią przeciwlotniczą w ruchu i na postoju.

Łazikami o nieskomplikowanej konstrukcji są Land Rovery Defendery wykorzystywane przez żandarmerię. Typowym terenowym autem do szybkiego dowiezienia czterech ludzi i sprzętu jest HMMWV, zwany Humvee lub mniej poprawnie Hummerem (to cywilna marka). Jest też interwencyjny wóz dowodzenia Łoś. Wszystkie te pojazdy mają oczywiście napęd 4x4.

Oddzielną grupę tworzą ciężarówki. Zróżnicowanie jest duże. Najmniejszy Star 944, jak wskazuje oznaczenie (44) ma dwie osie, obie napędzane. Większość ciężarówek korzysta z układu 6x6, a więc siła napędowa trafia w nich do wszystkich trzech osi. Są to polskie konstrukcje (Star 266M, Jelcz 662) oraz znanych producentów: Iveco Eurotrakker MP 720E, Mercedes Actros 3353 AS.

Najbardziej zaawansowanym układem – 8x6 –odznacza się Jelcz 862. Spośród jego czterech osi tylko druga nie jest napędzana. Stary mogą przewieźć więcej żołnierzy niż łaziki (nawet 24) i więcej wyposażenia. Model 944 udźwignie 4 t ładunku, w terenie 3 t. Lepszymi możliwościami odznacza się Star 266 – 5 t, w terenie 3,5 t. Zupełnie inną rolę grają Jelcze 662 przystosowane do transportu ładunków luzem, na paletach albo w 20-stopowych kontenerach.

Czołgi i inny ciężki sprzęt gąsienicowy na niskopodwoziowych naczepach o ładowności do 60 t przewożą ciągniki siodłowe Iveco Eurotrakker oraz Mercedes Actros. Z kolei Jelcz 862 z systemem samozaładowczym Multilift Mk IV transportuje ładunki na platformach albo w kontenerach. Platformy mogą być umieszczane również na przyczepie.

Armia dysponuje jeszcze cięższymi wehikułami, które już z samego wyglądu w niczym nie przypominają aut terenowych czy ciężarowych. Takim pojazdem jest Kołowy Transporter Opancerzony Ryś (wojsko chętnie używa skrótu KTO), który powstał po głębokiej modernizacji transportera SKOT. To pojazd 6x6 albo 8x8: 3 lub 4 osie, wszystkie napędzane. Spośród jego wersji warto zwrócić uwagę np. na wóz ewakuacji medycznej Ryś-Med (8x8).

Załoga – czterech sanitariuszy – udziela pierwszej pomocy, a potem zbiera rannych i porażonych do punktu opatrunkowego. Na kołach poruszają się także BRDM 2 (4x4) i Rosomak (8x8). BRDM-a można uznać za techniczne wspomnienie po minionych czasach (radziecka konstrukcja). To skrót rosyjskiego określenia– bojowa, rozpoznawcza, patrolowa („dozornaja”) maszyna. Rosomak wziął się z innej, współczesnej „bajki”. Transporter fińskiej firmy Patria wygrał polski przetarg z 2001 r. i jest wytwarzany w Siemianowicach.

Wymienione tu modele nie wyczerpują listy pojazdów terenowych w naszych siłach zbrojnych. Jednak niektóre z nich, jak Toyota Hilux czy Mercedes G wojsk specjalnych, są objęte tajemnicą. Klasa G wykorzystywana jest też jako auto dla dowódców.

Wspólną cechą Honkera, Land Rovera Defendera i Humvee jest stały napęd 4x4 z centralnym mechanizmem różnicowym, blokowanym dźwignią w kabinie i reduktorem. Kierowca Humvee mając zablokowany centralny „dyfer”, może zablokować także osiowe mechanizmy stosując tzw. modulowanie hamulcami. Wciskając równocześnie hamulec i gaz, wykorzystuje naturalną skłonność ślimakowych dyferencjałów do blokowania.

W ciężarówkach układy są bardziej skomplikowane. Przykładowo Star 266M (6x6) ma aż pięć wałów napędowych. W Jelczu 862 (8x6) zostały zastosowane międzymostowe mechanizmy różnicowe. Każdy z osiowych dyferencjałów wyposażono w blokady. Wóz ewakuacji medycznej Ryś-Med (8x8) ma dwie przekładnie międzymostowe: przednią i tylną. Pierwsza z nich przekazuje moment obrotowy od skrzynki rozdzielczej do przekładni głównych dwóch przednich mostów. Druga przekazuje moment do przekładni głównych tylnych mostów i do planetarnej przekładni śrub wodnych.

Nie ma się co łudzić – wojskowe terenówki finansowane są z naszych pieniędzy. Najdroższy jest Rosomak (10 mln zł). Wozy Ryś-Med armia kupowała po 3,3 mln zł. Tańszy był wóz automatyzacji dowodzenia WD 2001 – ponad 2,7 mln zł (cena z 2009 r.). Gdy weźmiemy pod uwagę, że jest on oparty na Honkerze, zdamy sobie sprawę, ile kosztuje jego specjalistyczne wyposażenie.

Na tym tle dopancerzony Humvee nie był drogi (ok. 380 tys. zł). Za Land Rovera żandarmerii w wersji hard top, czyli z metalowym dachem zapłaciliśmy ok. 250 tys. zł. Najmniej kosztowały quady – Arctic Cat 400iA wymagał wydania 45 770 zł.