Dom połączony z ekspresem do kawy, pralką czy piecem? To dla Japończyków zbyt banalne. Zamiast zajmować się kolejnymi gadżetami jak skomunikowanie wideodomofonu z radiem samochodowym skupili się na tematyce energii. I trzeba przyznać, że na tym punkcie są wyjątkowo skoncentrowani. I to na tyle, że niemal zapomnieli o marketingu, co oczywiście skrupulatnie wykorzystali Amerykanie. O domowych magazynach energii od Tesli trąbiły media na całym świecie. O inteligentnych domach i dzielnicach od Hondy, Nissana, Toyoty czy koncernu Panasonic słyszał zaś mało kto.

Domowy magazyn energii

Na długo przed tym jak Tesla znakomicie zaprezentowała się w mediach z nowym domowym magazynem energii firmy japońskie eksperymentowały z gotowymi budynkami i infrastrukturą przygotowaną specjalnie do aut elektrycznych. Honda, Nissan i Toyota niezależnie od siebie promowały podobną ideę. Samochód przed domem ma być nie tylko pięknym upiększeniem podjazdu, ale także częścią lokalnej infrastruktury energetycznej. Częścią?

Nasz pojazd podłączony do gniazdka w ścianie będzie doładowywany wówczas, gdy koszty energii będą najniższe. W razie potrzeby sam jednak odda prąd. I nie chodzi tylko o sytuacje utraty zasilania, gdy energetycy odetną całą dzielnicę, albo jedynie w naszym mieszkaniu wystrzelą zwykłe korki lub zadziała automatyczne zabezpieczenie. Inżynierowie firm motoryzacyjnych zgodnie twierdzą, że wciąż nietrudno o przeciążenie sieci energetycznych, dla których ratunkiem mogą być setki lub nawet tysiące aut spełniających funkcje wspomagania w stabilizacji. Brzmi zbyt akademicko? Spróbujmy prościej.

1,5 godziny bez prądu

Gdy w upalny dzień mieszkańcy nagle masowo zaczną uruchamiać klimatyzatory to ryzyko obciążenia sieci rośnie błyskawicznie. Wbrew pozorom to nie jest problem tylko w Japonii czy USA, ale także w całej Europie. I również w Polsce. Z pierwszego krajowego raportu polskiego Urzędu Regulacji Energetyki wynika, że statystycznie każdy z nas może się spodziewać średnio 4 przerw w dostawie prądu w ciągu roku. A uśredniony czas trwania przerwy: 1’5 godziny.

Oczywiście łatwo zrzucić winę na urządzenia takie jak klimatyzatory. A co w sytuacji, gdy nagle pół dzielnicy zacznie ładować swoje samochody elektryczne? Steven Holiday, dyrektor brytyjskiej spółki energetycznej National Grid, która zarządza sieciami przesyłowymi na wyspach ostrzega że: „w 2020 roku może być na drogach nawet 700 000 pojazdów elektrycznych, które będą wymagać dodatkowych 500 MW energii”. Czy to dużo? Według danych Polskich Sieci Elektroenergetycznych łączna moc wszystkich farm wiatrowych w naszym kraju wynosiła w zeszłym roku ponad 5000 MW. A potrzeby wciąż rosną…

Podziel się prądem z sąsiadem

W ramach ochrony przed przeciążeniem w Toyota City powstała zatem sieć stacji ładowania wykorzystujących energię słoneczną. Ponadto w modelowych domach inteligentnych instalowane są systemy do monitorowania poziomu zużycia energii, które w razie potrzeby przerwą ładowanie. Tak, to nie pomyłka – przerwą ładowanie. Niemniej, by złagodzić ból prowadzone są prace nad stworzeniem lokalnych rozwiązań wzajemnego dzielenia się energią – z sąsiadem zza płotu, sąsiadami z równoległej ulicy, a nawet mieszkańcami pobliskich dzielnic. Wszystko oczywiście w ramach odnawialnych źródeł energii (głównie słońce i wiatr). Co więcej, nadwyżki prądu mają być źródłem dochodów. Czyli jak doładujemy wszystko co się da, i wystarczy jeszcze energii, to resztę oddamy do sieci. A nasz operator energetyczny przeleje stosowną kwotę na konto.

Samochód jako węzeł energetyczny

Paul Willcox, prezes Nissan Europe twierdzi, że: „Inteligentne zarządzanie energią jest jednym z największych wyzwań, przed jakimi stoi społeczeństwo. Dlatego ten proces jest tak istotny dla oceny możliwości wykorzystania różnych, bardziej elastycznych źródeł energii. Pojazdy elektryczne Nissana postrzegamy jako ruchome węzły energetyczne, które w przyszłości staną się częścią samowystarczalnej infrastruktury energetycznej. A to pomoże rozwiązać problemy z wydajnością w przyszłości."

Pora zatem przygotować się nową terminologię. Wraz z samochodami hybrydowymi podłączanymi do gniazda w ścianie, klasycznymi elektrycznymi pojawią się takie określenia jak smart grid – inteligentne sieci energetyczne. Sieci, z którymi będą się komunikować nasze przyszłe samochody.

Czy powyższe opowieści przypominają odległe wizje? Nic bardziej błędnego. By poznać modelowe domy Hondy, Nissana i Toyoty trzeba wybrać się do słonecznej Kalifornii do miasteczka Davis nieopodal San Francisco, albo na wyspę Honsiu w Japonii. Kto jednak woli uniknąć długich podróży może zaplanować wizytę w Wielkiej Brytanii. Tam bowiem jest prowadzony projekt Nissana i firmy energetycznej Enel. Pierwszy mały krok wykonano również w Polsce. A dokładniej na Helu w ramach programu sieci energetycznej Energa Operator Inteligentny Półwysep Helski. Czy to zatem oznacza, że nad Bałtykiem zagości więcej samochodów elektrycznych? Wcale się nie zdziwimy.