Scenariuszy, w których silnik spalinowy pracuje bez sensu, jest mnóstwo. To z kolei przekłada się na straty finansowe, które łatwo można policzyć. Tylko co zrobić, żeby tak wcale nie było? Niemiecki automobilklub ADAC obliczył i sprawdził, jak wpłynąć na niższe spalanie. I odpowiedź jest taka, jak się spodziewacie — wyłączać silnik, ale tylko wtedy, jeśli postój będzie trwał dłużej niż 20 sekund. I ja się z tym nie do końca zgadzam.
Ile można zaoszczędzić, wyłączając silnik?
Według ADAC samochód na biegu jałowym spala od 0,5 do 1 litra paliwa na godzinę. W ciągu 20 sekund to zaledwie ułamek decylitra, ale już wtedy bardziej opłaca się wyłączyć i ponownie uruchomić silnik, niż pozwolić mu dalej pracować bez powodu. Amerykański Departament Energii idzie jeszcze dalej: według badań Argonne National Laboratory granica opłacalności to już 10 sekund. Wniosek już wcześniej przedstawiłem — niepotrzebnie pracujący silnik to marnotrawstwo.
W dodatku wielu kierowców, którzy nawet mają system start-stop, wyłącza go, tłumacząc się obawą o rozrusznik i uszkodzenia silnika. Eksperci ADAC i badacze z Argonne są zgodni, że przy rozgrzanym silniku wpływ częstego wyłączania na rozrusznik i akumulator jest minimalny. Nowoczesne auta z systemem start-stop robią to automatycznie nawet sto razy podczas jazdy po mieście, oszczędzając w ten sposób nawet 15 proc. paliwa. W pełnych hybrydach silnik spalinowy wyłącza się sam i to częściej niż w autach z systemem start-stop (choć często uruchamianie i wyłączanie silnika odbywa się inaczej niż w autach spalinowych), a w samochodach elektrycznych problem biegu jałowego nie istnieje.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
- Przeczytaj także: Wyłączanie silnika na światłach się opłaca? Paliwo drogie, ale naprawa silnika droższa
Kiedy warto wyłączać silnik w ruchu?
Pozostaje jednak jeszcze problem dotyczący tego, kiedy rzeczywiście wyłączać silnik? Tak naprawdę bez systemu start-stop w korku i podczas postoju na światłach nie ma takiej możliwości, bo częste uruchamianie jest uciążliwe i opóźnia ruszanie. Szansa jest wtedy, gdy sygnalizacja wyposażona jest w sekundniki, które jasno pokazują, ile jeszcze czasu trzeba będzie stać. Zdarza się, że to nawet ponad 2 min.
Inne sytuacje z ruchu drogowego to postój na przejeździe kolejowym — w tym przypadku czas oczekiwania na ponowne ruszenie to nawet kilka minut. Bez wątpienia silnik warto wyłączać w momencie, gdy oczekujemy na kogoś albo ładujemy do samochodu bagaże (choć to czasem trwa dosłownie kilka sekund). Zimą nie zaleca się również włączać silnika przed przygotowaniem auta do jazdy (odśnieżanie, skrobanie itp.), bo to szkodliwe dla jednostki napędowej.
Ile można zyskać na takim działaniu? Według ADAC, jeśli codziennie ograniczymy niepotrzebną pracę silnika o trzy minuty, rocznie zaoszczędzimy 9-18 litrów paliwa. To nie są kwoty, które zmienią domowy budżet, ale daje to kilkaset dodatkowych kilometrów rocznie. Ja jednak byłbym ostrożny z kalkulacjami Niemców i rozumiem tych, którzy nie ufają nawet systemowi start-stop.
Czy wyłączanie silnika ma sens?
Na papierze wygląda to dobrze, to ręczne wyłączanie silnika w samochodzie niewyposażonym w układ start-stop jest jednak uciążliwe podczas codziennej jazdy i niesie za sobą pewne ryzyka. Przede wszystkim przez większość roku pracujący silnik nie tylko spala bez sensu paliwo, ale także podtrzymuje działanie klimatyzacji, ogrzewania i wentylacji. W dodatku, całkowite wyłączenie silnika może spowodować także zgaszenie świateł, co w nocy może mieć bardzo niebezpieczne skutki.
Częste włączanie i wyłączanie silnika może też w końcu doprowadzić do rozładowania akumulatora — auto powinno stać z włączonymi światłami (przynajmniej postojowymi), kierowca raczej nie odbierze sobie przyjemności ze słuchania radia, a na zapłonie dmuchawa cały czas będzie tłoczyć powietrze do kabiny, korzystając z elektrycznego wentylatora. Do tego dochodzi też szybsze zużycie stacyjki, a w autach nieprzystosowanych do takiego działania prawdopodobnie dojdzie także do szybszego zużycia poduszek silnika. No i jeśli za każdym razem przy włączaniu silnika wciskasz sprzęgło (co ogólnie jest dobrą praktyką), to szybko można uszkodzić wysprzęglik.
Bez wątpienia rozrusznik oraz akumulator również są narażone. Tak, badacze twierdzą, że to minimalne zużycie, ale nawet zużycie zwiększy się o 1 proc. na dystansie 100 tys. km, daje to 1000 km krótszej eksploatacji. Nie mówiąc już o tym, że ciągłe wyłączanie i włączanie silnika zwiększa jego zużycie.
System start-stop w nowszych autach jest dopracowany i — przynajmniej teoretycznie — nie powinien wpływać na trwałość autaIgor Kohutnicki / Auto Świat
- Przeczytaj także: Czy Start Stop może uszkodzić silnik? Spytałem mechaników. Cała prawda
Kto może, a komu odradzamy wyłączanie silnika w ruchu?
Biorąc teraz do jednego wora wady i zalety wyłączania silnika podczas podróży (na postoju!), szala przechyla się raczej w stronę niepraktykowania takiej zasady w autach, które nie są do tego przystosowane. Jedynymi miejscami, gdzie ma to sens, są momenty, gdy rzeczywiście wiemy, że będziemy stać kilka minut, ale i to może powodować dyskomfort. Koszty ewentualnych napraw wynikających z takiej praktyki prawdopodobnie przekroczą oszczędności.
Inaczej jest jednak w autach z systemem start-stop, który został stworzony do tego, by silnik był wyłączany automatycznie. Tam jednak automatyka podtrzymuje ogrzewanie, kontroluje napięcie akumulatora i temperaturę w kabinie. Jeśli więc któryś z tych lub wielu innych monitorowanych parametrów spadnie poniżej zadanej granicy, silnik włączy się sam. Kierowca nigdy nie ma tak dokładnych danych, by być pewnym, że nie wpłynie negatywnie na mechanikę auta. Podsumowując: w autach z układem start-stop warto mieć go włączonego, natomiast w samochodach bez układu wyłączanie silnika lepiej ograniczyć do kilkuminutowych postojów.