Systemy wykorzystujące płyn AdBlue są od kilku lat montowane w zdecydowanej większości samochodów z silnikami Diesla i praktycznie w każdym aucie – niemal bez wyjątku – jest to spory problem. Systemy dozujące AdBlue psują się, a usuwanie usterek kosztuje bardzo często kilka-kilkanaście tysięcy zł. Jakkolwiek
W teorii system jest genialny: specjalny układ dozowania wtryskuje w odpowiednich momentach mgiełkę płynu AdBlue do układu wydechowego; środek ten wchodzi w reakcję z toksycznymi tlenkami azotu, zamieniając je na całkowicie bezpieczny azot i wodę. Sam płyn nie jest drogi (litr kosztuje od ok. 3 zł do nawet 20 zł, ale nie ma obowiązku kupować płynu oferowanego w małych opakowaniach w "szalonej" cenie). Tankowanie AdBlue nie jest skomplikowane, silnik zużywa go niewiele — od ok. 1,5 do 3 l na 1 000 km. Problem w tym, że płyn AdBlue jest bardzo niestabilny i powoduje usterki układów dozujących.
Jaki jest główny problem z płynem AdBlue?
Problem polega na tym, że płyn AdBlue jest wodnym, 32,5-proc. roztworem mocznika. To oznacza, że z grubsza dwie trzecie tego płynu to woda. Płyn AdBlue zamarza już w temperaturze minus 11,5 st. C. A konkretnie, to zamarza woda zawarta w płynie, natomiast mocznik zamienia się w białe kryształki. Problem w tym, że o ile zamarznięta woda po podgrzaniu wraca do pierwotnej postaci, podobnie zżelowany olej napędowy po podgrzaniu odzyskuje pełnię swoich właściwości, to krystalizacja płynu AdBlue nie jest całkowicie odwracalna. Na wewnętrznych elementach zbiornika na płyn oraz na mechanizmach i wtryskiwaczu płynu pozostaje osad; wewnątrz układu mogą formować się grube warstwy kryształów. Płyn AdBlue krystalizuje także w wysokich temperaturach, co czasem można zaobserwować, gdy butelki z płynem sprzedawane na stacji paliw wystawione są na zewnątrz: wokół korków niektórych opakowań pojawia się wyraźnie biały nalot. Jeśli widzisz coś takiego, nie kupuj!
Jak tankować płyn AdBlue? Albo wygodnie, albo bezpiecznie
https://go-story-editor.ringpublishing.com/story/f4cbb813-db0b-4e2f-beb0-73f38098906fAuto Świat
Gdy w samochodzie zaświeciła mi się kontrolka sygnalizująca usterkę układu AdBlue, nie miałem wyjścia: pojechałem do serwisu.
Warto wiedzieć, że silnikowi płyn AdBlue nie jest do niczego potrzebny – jak już wiemy, płyn dodawany jest do układu wydechowego. Systemy te są jednak zaprojektowane tak (wymuszają to przepisy), że gdy się skończy, silnik wprawdzie nie zgaśnie, ale nie pozwoli się ponownie uruchomić. Oczywiście, kierowca jest uprzedzany o takiej sytuacji z wyprzedzeniem: o wyczerpaniu płynu wie np. z wyprzedzeniem 2 000 km – system odlicza kilometry do chwili, gdy nie będzie można uruchomić silnika; w przypadku usterki odliczanie może zacząć się wcześniej, np. 800 km "przed".
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Więc gdy trafiłem do serwisu, mechanik wziął auto na warsztat i zaczęła się diagnostyka. Mniej więcej po godzinie zaprosił mnie na rozmowę i spytał z troską: jak pan tankował AdBlue – z butelki czy z dystrybutora na stacji? Gdy powiedziałem, że z 10-litrowego kanistra, mechanik odetchnął z ulgą i pocieszył mnie: "jest nadzieja". I rzeczywiście: po kolejnej godzinie system był odblokowany i sprawny. W czym jednak problem, jeśli chodzi o tankowanie AdBlue z dystrybutora na stacji, jeśli producent auta tego nie zabrania?
- Czytaj także: Jaka skrzynia biegów jest bardziej oszczędna?
Okazuje się, że w zbiorniku gromadzą się osady, to może wyglądać wręcz jak wnętrze jaskini solnej. Gdy do zbiornika pompujemy płyn pod dużym ciśnieniem, nagromadzone osady mogą oderwać się od ścianek zbiornika, wpaść do pompy, zatkać wtryskiwacz... uwierzcie, płacąc rachunek na kwotę 800 zł byłem szczęśliwy, że tanio wyszło. Gdyby trzeba było wymieniać pompę i wtryskiwacz, a pewnie także i zbiornik, wyszłoby w moim aucie nieco ponad 11 tys. zł!
A zatem, tankować można AdBlue na trzy sposoby:
- Za pomocą kanistrów lub butelek z korkiem "niekapkiem": specjalny zawór zapobiega rozlewaniu się płynu, który, gdy trafi na metalowe elementy, może wywoływać korozję, jest też szkodliwy dla lakieru, bo zostawia trudny do zmycia osad. Butelki i kanistry "niekapki" wcale nie są jednak przesadnie wygodne w użyciu, a przede wszystkim są koszmarnie drogie: płyn w takich opakowaniach potrafi kosztować nawet 20 zł za litr, co jest absurdem.
- Z normalnego jednorazowego kanistra 10–20 l. Dość tanio (od ok. 3,50 zł za litr) i bezpiecznie dla samochodu. Potrzebny jest lejek, często jest on dodawany do kanistrów z AdBlue. Trzeba pamiętać, że jeśli płyn się rozleje, a nie można tego wykluczyć, należy go wytrzeć od razu, a najlepiej spłukać wodą. Dopóki nie zaschnie, nie ma problemu.
- Najwygodniej, jeśli końcówka pistoletu mieści się we wlewie — z dystrybutora na stacji benzynowej. Jak jednak już wiemy, w samochodach osobowych nie jest to do końca bezpieczne. Nawet jeśli producent tego nie zabrania, należy traktować tę opcję jako ostateczność.
Mechanik, gdy już uporał się z problemem, miał dla mnie jeszcze jedną uwagę: prawdopodobnie za długo pan zwlekał z tankowaniem; ja wiem, że jeszcze zostało 400 km do końca, ale jakby pan nalał od razu, gdy zaświecił się komunikat, problemu pewnie by nie było.
Co powoduje krystalizację płynu AdBlue i usterki układu?
Płyn AdBlue ma osobny wlew, najczęściej obok wlewu paliwa. W niektórych samochodach jest on ukryty w bagażnikuShutterstock
Jak już wiemy, kryształki AdBlue to zło. Ryzyko, że w zbiorniku naszego auta powstanie "jaskinia solna", która prędzej czy później wywoła usterki, znacząco rośnie, jeśli płyn AdBlue w samochodzie jest narażony na wielokrotną krystalizację. Jeśli więc zimą w okresie silnych mrozów zostawiamy samochód na dworze, a potem wjeżdżamy do ciepłego garażu i znów wyjeżdżamy na zewnątrz, to prosimy się o kłopoty.
Latem wrogiem układu dozującego AdBlue jest długotrwała bezczynność samochodu i niewielkie przebiegi. Woda z płynu AdBlue odparowuje i zostawia osad. Jeśli ten sam płyn wozimy w zbiorniku przez wiele miesięcy, to będą z tego problemy.
Uwaga: nie należy kupować płynu AdBlue na zapas, zwłaszcza nie wolno wozić go tygodniami w bagażniku, gdzie jest narażony na wysokie temperatury latem i mróz zimą. Płyn należy kupować na bieżąco, a jeśli widzimy, że w sklepie czy na stacji benzynowej wśród opakowań płynu są takie z białym osadem na korku, lepiej kupić płyn gdzie indziej.
Dodatki do płynu Adblue: czy to koniec problemów?
Układy dawkujące AdBlue do układu wydechowego mają słaby punkt: większość elementów wykonana jest z tworzywa sztucznego, co wynika z tego, że płyn, z którym elementy te mają kontakt, powoduje korozję metali. Plastik nie rdzewieje, ale nie jest tak twardy jak kryształki mocznika. Podstawową przyczyną usterek są więc kryształki i osady, a jako że problem jest powszechny, na rynku pojawiły się dodatki zapobiegające krystalizacji płynu AdBlue. Dodatki te oferowane są przez różne firmy, także bardzo renomowane, i raczej nie należy obawiać się, że mogą jakkolwiek zaszkodzić silnikowi: nie mogą, ponieważ AdBlue nie ma kontaktu z silnikiem — dozowany jest on już w układzie wydechowym.
- Czytaj także: Dlaczego większość chińskich samochodów ma silniki 1.5?
Producenci dodatków do AdBlue obiecują nie tylko obniżenie temperatury krystalizacji płynu, lecz także wymywanie osadów i zapobieganie powstawaniu nowych. O ile jednak płyn AdBlue jest zasadniczo tani (chyba że ktoś preferuje małe opakowania w ekstremalnych cenach), to już dodatki do płynu niekoniecznie są tanie. Za butelkę dodatku wystarczającą na 100 l płynu trzeba zapłacić nawet 100 zł, a mniejsze opakowania wychodzą drożej.
Ważne: dodatków tego rodzaju absolutnie nie wolno dodawać do paliwa, a jedynie do zbiorniczka z AdBlue już po nalaniu płynu albo do kanistra z płynem przed napełnieniem zbiornika. Tak czy inaczej, lepiej przeczytać instrukcję obsługi.
Czy lałbym do zbiorniczka AdBlue dodatki zapobiegające kłopotom, gdybym wciąż miał diesla? Zdecydowanie, na pewno.