BMW M zaprezentowało M3 CS Handschalter. Auto to zamyka szóstą generację kultowej "trójki" i jednocześnie jest to jedyna M3 CS w historii, którą wyposażono w 6-biegową manualną skrzynię biegów, czyli samochód z gatunku, które już w salonie są kolekcjonerskie.
Jest też gorsza wiadomość. BMW M3 CS Handschalter, choć powstało dla entuzjastów, dostępne będzie tylko w Ameryce Północnej. Produkcja tego auta w limitowanej serii rozpocznie się w lipcu, a pierwsze egzemplarze trafią do klientów jesienią. Oficjalna premiera ma się odbyć 23 maja, podczas All-BMW Petersen Cruise-In 2026 w Petersen Automotive Museum w Los Angeles. Ceny startują od 107 100 dol. (ok. 393 tys. zł), do których trzeba doliczyć jeszcze dodatkowy ponad tysiąc dolarów za transport i obsługę.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
BMW M3 CS Handschalter — co to za auto?
BMW M3 CS Handschalter odelżono. Ma masę mniejszą o niemal 34 kg w porównaniu do standardowej M3. Na zmniejszenie masy, poza zmianami w konstrukcji, wpłynęło też zastosowanie tworzywa sztucznego wzmacnianego włóknem węglowym, kute felgi, tytanowy tłumik oraz kubełkowe fotele M Carbon.
Pod maską BMW M3 CS Handschalter auta pracuje 3-litrowy, rzędowy silnik S58 o mocy 473 KM, przy 6 250 obr./min i 550 Nm momentu obrotowego w zakresie od 2 630 do 6 130 obr./min., a więc jest słabszy niż w innych wariantach M3. Dla porównania standardowe M3 ma 480 KM, M3 Competition 510 KM, a M3 CS 550 KM.
Mniejsza moc nie oznacza, że auto jest wolne. Samochód przyspiesza od 0 do 100 km na godz. w 4,1 sekundy, a prędkość maksymalna wynosi 290 km na godz. Pakiet M Driver’s jest w standardzie.
BMW M3 CS Handschalter oprócz mniejszej masy i mniejszej mocy dostało również zestrojone specjalnie pod tę wersję zawieszenie, układ kierowniczy, silnik i skrzynię biegów. BMW deklaruje, że ich kalibracja ma zapewnić jeszcze bardziej bezpośrednie reakcje układu kierowniczego i zawieszenia. W standardzie jest też przygotowanie do jazdy po torze w postaci zawieszenia obniżonego o 6 mm.
BMW M specjalnie dla tej wersji dostosowała też charakterystykę napędu i rozkład mas, nastawy układu kierowniczego oraz elektroniczne ustawienia podwozia, silnika i skrzyni biegów. Auto dostało też nowe sprężyny i amortyzatory z M4 CSL.
BMW M3 CS Handschalter jest lżejsze i bardziej sportowe
Po pierwsze BMW na szeroką skalę użyło tworzywa wzmacnianego włóknem węglowym. Z CFRP wykonane są dach, maska, splitter, wloty powietrza, lusterka, dyfuzor, spoiler tylny oraz konsola środkowa. Masę auta obniżają też kubełkowe fotele M Carbon, tytanowy tłumik końcowy, który zdejmuje z auta ponad 3,5 kg masy. W sumie różne rozwiązania konstrukcyjne pozwoliły zaoszczędzić około 19 kg w porównaniu do bazowej M3 z manualną skrzynią biegów. Opcjonalne hamulce ceramiczne zdejmują z masy kolejne 14,5 kg. Jeśli komuś jeszcze mało, to za 1 100 dolarów może zamówić przednią rozpórkę.
BMW M zaopatrzyło nowe auto także w ciekawe detale, które nawiązują do wcześniejszych modeli CS i aut wyścigowych. Mamy tutaj odsłonięte powierzchnie z włókna węglowego na dachu, dwa kanały na masce, splitter, przednie wloty powietrza, lusterka M, tylny spoiler i dyfuzor, listwy progowe i wstawki M. Jest też charakterystyczny "uproszczony" grill BMW CS z czerwonymi konturami i emblematem "M3 CS".
Najfajniejszy detal to chyba jednak światła do jazdy dziennej, które podczas otwierania auta i w trakcie jazdy świecą na żółto — tak jak w wyścigowych autach GT. Jeśli chodzi o kolory, to klienci mogą wybierać spośród czterech lakierów. Dwa — Isle of Man Green metallic i Black Sapphire — są standardowe, ale za dopłatą można mieć jeden z dwóch historycznych lakierów BMW Individual — Imola Red oraz Techno Violet metallic. Każdy z nich kosztuje 4 500 dol. ekstra.
Na tym nie koniec dodatków, bo BMW M3 CS Handschalter seryjnie wyposażono w pakiet M Drive Professional, czyli w M Drift Analyzer i M Laptimer, umożliwiające analizę i rejestrację osiągów na torze, system M Traction Control z dziesięciostopniową regulacją czułości oraz oczywiście w wybór trybów jazdy (ROAD, SPORT i TRACK), w których zmienia się też poziom ingerencji systemów.