Jak elektryk daje sobie radę podczas mrozów po kilkanaście st.? Założenia mojego testu
Żadnej taryfy ulgowej. To było moje główne założenie, kiedy okazało się, że zamiast nudnego hybrydowego SUV-a do testu odbiorę elektryka. Nad Warszawę nadciągały mrozy dobijające do -20 st., zapowiadało się więc ciekawie. Peugeotem e-5008 jeździłem dokładnie tak, jakbym chciał jeździć swoim samochodem, a więc:
- nie włączyłem ani razu trybu "Eco", nie lubię jeździć tak ospałym i wykastrowanym autem, to obniża zużycie, ale sprawia, że jazda autem jest smutna,
- klimatyzacja była cały czas włączona w trybie auto, a ustawione miałem 19 albo 20 st.,
- za każdym razem włączałem ogrzewane fotele i kierownicę,
- biednego Peugeota każdej nocy mroziłem pod blokiem, bo nie mam miejsca w garażu, przez weekend ani razu nie zaznał ciepła.
Przeczytaj także: Elektryki kontra diesle w arktycznym mrozie. Wnioski pokazują, co się bardziej opłaca
Po trzech wyjątkowo mroźnych dniach i ponad 200 km po Warszawie mam sporo spostrzeżeń i odpowiem na kilka pytań. Były momenty, że e-5008 mnie przerażał, a czasem oczarowywał.
Czy podczas mroźnej nocy zasięg znika w błyskawicznym tempie?
Nasz testowy Peugeot e-5008 to wersja, której Francuzi by do takiego testu z pewnością nie chcieli dać. To najmocniejsza dwusilnikowa wersja Dual Motor o mocy 325 KM z akumulatorem o pojemności 73 kWh. To ten wzmocniony Peugeot. Przyspiesza od 0 do 100 km na godz. w 6,5 s. Ta wersja skupia się na osiągach, a nie zasięgu. W ofercie są znacznie oszczędniejsze propozycje, a jedna nawet nazywa się Long Range.
Jednak nawet taka "sportowa" wersja bardzo dzielnie radzi sobie z mrozem podczas postoju. Historie o elektrykach, które w ciągu mroźnej nocy tracą bardzo dużo akumulatora są prawdziwe, ale dotyczą starszych generacji elektryków.
Poznaj kontekst z AI
Parkowałem auto wieczorem, stało na mrozie całą noc, a następnego dnia rano albo koło popołudnia znowu nim jechałem. Poziom naładowania akumulatora z piątku na sobotę spadł o dwa proc., a z soboty na niedzielę (było dużo zimniej) - tylko o jeden proc. Peugeot e-5008 odczuł mocno dopiero noc z niedzieli na poniedziałek, kiedy mróz przebił -20 st.
Zaparkowałem auto z akumulatorem 39 proc. (112 km zasięgu), a następnego dnia rano przy -19 st. komputer pokładowy pokazał 34 proc. i 94 km.
Ile pali elektryk zimą? Przez pierwsze km musisz mieć mocną psychikę
Jazda samochodem elektrycznym w taki mróz rzeczywiście może być stresująca. Dlaczego zużycie energii jest tak astronomicznie wysokie? Samochód musi ogrzać wszystkie swoje podzespoły. Podczas pierwszych km to właśnie na to zużywa ogromne ilości energii. Jeśli sprawdzimy wtedy zużycie, to dostaniemy absurdalne wartości.
Peugeot e-5008 pokazywał mi po krótkich trasach (start przy minus kilkunastu st., kilka km i koniec) zużycie na poziomie 50 kWh na 100 km. I to tylko dlatego, że to maksymalna wartość, jaką pokazuje komputer... W innych elektrykach można i po dwóch-trzech km zrobić zdjęcie z zużyciem 99 kWh na 100 km.
Brzmi przerażająco, prawda? I takie trochę jest. Tym bardziej że elektryki zasypują nas cały informacjami o procencie naładowania, zużyciu i zasięgu. Cały czas widzimy, że to zużycie jest ogromne, ale...
Kiedy tylko auto się ogrzeje, a zajmuje mu to te kilka km, to zaczyna potrzebować prądu tylko do podtrzymywania temperatury i napędzania kół. Wtedy zużycie zaczyna błyskawicznie spadać i szybko dobija do "normalnych wartości". W takich warunkach podczas mojej normalnej codziennej jazdy zużycie prądu w Peugeocie e-5008 unormowało mi się w okolicach 25,8 kWh na 100 km. Zmierzyłem to dwukrotnie na dystansie po 100 km. Tyle więc by mi Peugeot "palił".
Sporo (deklarowane zużycie wg WLTP to niecałe 19 kWh), ale bardzo rozsądnie. Mówimy o bardzo niskich temperaturach i skrajnie nieprzyjaznych warunkach. W końcu zimowałem biednego Peugeota pod blokiem, a większość właścicieli elektryków ma przecież, gdzie je ładować. Auto więc nocuje w garażu.
Biorąc pod uwagę, że pojemność użytkowa akumulatora wynosi 73 kWh, to Peugeot e-5008 przejechałby mi około 280 km. Uważam, że to naprawdę dobry wynik. Zwłaszcza że jak na ostatnie zimy to ten weekend był anomalią. Już zaraz temperatury wrócą w okolice zera.
Znalazłem ogromną zaletę samochodu elektrycznego zimą
W kabinie robi się od razu przyjemnie ciepło. Odpaliłem samochód przy -19 st., wyszedłem zeskrobać szron z przedniej szyby, wróciłem po chwili i już mogłem zdjąć kurtkę. Przy takich temperaturach to naprawdę ogromna zaleta! Spalinowy samochód potrzebuje znacznie więcej czasu, żeby ogrzać kierowcą i pasażerów.
W elektryku dzieje się to błyskawicznie.
Czy da się jeździć samochodem elektrycznym w mroźną zimę?
Tak. I to bez problemu. Piętą achillesową elektryków są tylko bardzo krótkie trasy. Silnik spalinowy też zużywa dużo więcej paliwa w zimę, zanim się rozgrzeje, ale nie ma to aż takiego wpływu na zasięg samochodu, jak w przypadku elektryka. Jeśli ktoś miałby rzeczywiście robić tylko króciutkie, kilkukilometrowe przebiegi, a auto cały czas by stało na dużym mrozie, to zużycie byłoby gigantyczne.
Jednak wystarczy przejechać trochę więcej, a sytuacja się normuje. Spędziłem z Peugeotem e-5008 bardzo przyjemny najmroźniejszy weekend tej zimy. Nie miał lekko, ale dał radę.
I doczekał się w końcu ciepłego garażu i prądu.