To właśnie do prac na wsi przewidziano pierwszą małą ciężarówkę, którą Albert Friedrich (wcześniej pracował w firmie Daimler-Benz w dziale odpowiedzialnym za projektowanie silników lotniczych) zaprojektował w 1945 roku. Universalmotorgerät, czyli uniwersalny pojazd silnikowy, a w skrócie Unimog, miał rozstaw kół 1270 mm. To bardzo ważne, ponieważ odpowiadało to odstępom dwóch zagonów kartofli, a tym samym ułatwiało poruszanie się samochodem po polu. W pracach projektowych udział brał Heinrich Rössler, który miał pojęcie o rolnictwie i dobrze wiedział, jakie niezbędne wyposażenie może ułatwić prace polowe.

Już od pierwszej serii Unimog zawdzięczał charakterystyczny wygląd nieproporcjonalnie dużym kołom, dzięki którym jazda po polach była łatwiejsza. Poza tym poruszanie się w terenie umożliwiały duży prześwit i – oczywiście – napęd na cztery koła. Na pokładzie nie zabrakło możliwości podłączenia rolniczych maszyn i wyciągarki.

Podczas badań prototypów pod maską samochodu pracował silnik benzynowy. Jednak do użytku w celach rolniczych zaakceptowano tańszy olej napędowy. Dlatego do napędu pierwszej serii Unimoga wykorzystano 25-konnego diesla Daimlera-Benza (OM 636).

Do 1951 roku produkcja Unimoga odbywała się w zakładach Boehringera. Wówczas firma została wykupiona przez Mercedesa i od tego czasu te wielozadaniowe pojazdy zaczęto wytwarzać w fabryce w Gaggenau.

Już podczas produkcji pierwszej serii samochodu okazało się, że rolnictwo to niejedyna dziedzina, która chętnie będzie korzystać z Unimoga. Wszechstronność pojazdu sprawiła, że zaczęli go wykorzystywać: leśnicy, straż pożarna, służby miejskie, a także pracownicy budowlani oraz energetycy.

Kolejne lata przyniosły debiut innych wersji samochodu. W 1953 roku opracowano model S, który był chętnie używany przez wojsko. Samochód wykorzystywano do transportu broni oraz jako stację meteorologiczną, ambulans, a także warsztat.

Kolejna seria – 406 – pojawiła się w 1962 roku i to w ramach tego typoszeregu produkowany był m.in. model U84 z dieslem o mocy 84 KM. Taki samochód, pochodzący z 1971 roku, pokazujemy na naszych zdjęciach.

Podróżowanie tym autem to wyzwanie dla prawdziwych facetów. To, że już samo wsiadanie wymaga gimnastycznych umiejętności, to jeszcze nic. Gdy już zajmie się miejsce w kabinie, trzeba pogodzić się z jej spartańskim wykonaniem. Jednak prawdziwa zabawa zaczyna się tak naprawdę wtedy, gdy włączymy silnik, który wnika głęboko we wnętrze pojazdu. Niemiłosierny hałas sprawia, że tylko najwytrwalsi kierowcy wytrzymają podróżowanie tym autem.

Z drugiej strony frajdę sprawia możliwość jazdy bez dachu nad głową. W efekcie jednocześnie mamy do czynienia z topornym urządzeniem oraz autem, które kojarzy się z rekreacją, a nie pracą.

Na tej ekspadzie nic nas nie może powstrzymać. Przeszkody terenowe sprawiają, że nie wystarczy sam napęd na tylną oś, potężny rozmiar kół i duży prześwit. Zatem używamy dźwigni pomiędzy siedzeniami i tym samym część momentu obrotowego zostaje przekazana również na przednią oś. W dalszym ciągu są jakieś problemy? Nie ma sprawy, łapiemy za kolejną wajchę, włączamy reduktor i samochód powoli przedziera się przez kolejne, największe nawet terenowe przeszkody. Tyle że trzeba pamiętać, że niezależnie od rodzaju napędu tym autem nie pojedzie się szybciej niż 80 km/h.

Od rozpoczęcia produkcji Unimoga minęło już niemal 70 lat. Auto z wiekiem stawało się coraz bardziej uniwersalne. A jakie są możliwości najnowszych konstrukcji? Podczas pokazu w Polsce rolnicza odmiana U423 z silnikiem o mocy 231 KM na łące pociągnęła 25 przyczep, których łączna masa wynosiła niemal 100 ton!