Establishment zawsze miał słabość do luksusu.Nie ma się co dziwić. W końcu – jak mawiała Coco Chanel: „Luksus musi być komfortowy, inaczej nie jest już luksusem”. Taki komfort zafundował swoim klientom Opel, gdy w 1978 roku wprowadził do produkcji Senatora.

Po wielu latach samochód nadal jest wygodny, ale dziś można go mieć za znacznie mniejsze pieniądze. Stracił na wartości – tak jak i senatorski prestiż. Jeśli jednak komuś to nie przeszkadza, może się cieszyć autem, którego zawieszenie perfekcyjnie radzi sobie z nierównościami. Jeśli nawet jakieś drgania przenikną przez układ jezdny, to i tak nie dotrą do pasażerów, bo znikną w czeluściach ogromnych siedzeń. Jadąc w nich, czujemy się bardziej jak w fotelu w salonie niż w aucie.

W opisywanym aucie komfort użytkowania poprawia dodatkowo automatyczna skrzynia biegów, za pomocą której napęd przekazywany jest na tylne koła. Zastrzeżeń nie budzi dynamika pojazdu, natomiast mniej pochlebnie można się wypowiadać o spalaniu. Nie ma się co łudzić – w mieście wynosi ono około 15 l/100 km.

Decydując się na Senatora pierwszej generacji, trzeba być przygotowanym na kilka problemów. Pierwszym będzie znalezienie takiego auta, a jeszcze większym wyszukanie pojazdu w dobrym stanie. Winę ponosi za to słaba jakość blach. W samochodzie koroduje niemal każdy element. Nadkola, tylny pas, progi, a nierzadko trafiają się egzemplarze, w których podłoga przypomina sito.

Jeżeli mimo tych niedogodności zdecydujemy się na poszukiwania Senatora pierwszej generacji, warto pamiętać, że samochód w roku 1982 przeszedł lifting. Odnowiony model można łatwo poznać – z przodu zmieniły się atrapa chłodnicy oraz kształt kierunkowskazów, a z tyłu miejsce na tablicę rejestracyjną przeniesiono spomiędzy świateł na zderzak.

Poza tym, wzorem aut amerykańskich, zastosowano jeden pas świateł przez całą szerokość samochodu. Zmiany widać także we wnętrzu, gdzie przeprojektowano konsolę środkową i nieznacznie zmieniono wygląd kierownicy.

Takie samo wnętrze jak w Senatorze zastosowano w coupé Monza. Oprócz wyglądu tyłu auta różnią się także pojemnościami bagażników – w kufrze Monzy mieści się 350 l, a Senatora 500 l.

OCENA - Jak na łatwo korodującego Senatora opisywany egzemplarz zachował się w całkiem dobrym stanie.