Przybyło ok. 150 samochodów różnej maści, wieku, stanu i pochodzenia oraz kilkadziesiąt motocykli. Liczną grupą były auta z USA, z silną reprezentacją Mustangów, których nie obejmował limit wiekowy. Mocno reprezentowany był PRL i ówczesne demoludy z ZSRR, grupa Land Roverów, a także motocykle i motorowery. Organizatorzy przygotowali szereg atrakcji dla uczestników, jak i odwiedzających zlot, m.in. konkurs Pięciobój Motoryzacyjny (z przeciąganiem Fiata 125p, wkręcaniem świec na czas, slalomem na rowerach Wigry, quizem z filmów PRL dotyczącym aut oraz konkurencją identyfikacji tablic rejestracyjnych z Europy). Ponadto wybrano najładniejsze auto zlotu, najstarsze auto, najdalszą podróż na zlot, najładniejszy motocykl. Ze sceny płynęły dźwięki kapel grających na żywo do wieczora w klimacie rockowym. W Otwocku pojawiła się też grupa rekonstrukcyjna w pojazdach i mundurach z kampanii wrześniowej (zarówno Wermachtu jak i Wojska Polskiego) oraz właściciel czerwonego Caddiego DeVille'a – Krzysztof „Szaya” Szayowski, pomysłodawcą słynnych już szayowozów.

Najładniejszym samochodem strefy PRL/ZSRR został Polonez 2000 z numerem 25 należący do Roberta Korzenia. Najładniejszym samochodem strefy USA Cars i Mustang został Chevrolet Corvette C3 z numerem 9 Krzysztofa Relugi. Najładniejszym samochodem strefy Europa i reszta świata został z numerem 31 Austin Healey (Adam Tytz). Najładniejszy a zarazem najstarszy, nagrodzony podwójnie, motocykl złotu to należący do Romana Banaszka BMW R12 z 1938 r. Najstarszym samochodem zlotu okazał się Mercedes Simplex z 1903 r. należący do Tomasza Siudzińskiego. Najdalsza pokonana na nasz zlot trasa, przebyta o własnych kołach to dystans 285 km pokonany przez Jarosława Dębskiego autem BMW E30.

Na koniec imprezy odbył się przejazd przez miasto. Mamy nadzieję, że w przyszłym roku otwocki zlot będzie równie atrakcyjny.