Potężny i przerażający Brutus powstał w warsztatach Muzeum w Sinsheim. Wszystko zaczęło się od znalezienia w Hiszpanii potężnego silnika lotniczego produkcji BMW. Silnik 12-cylindrowy o wadze 510 kg i długości 1,8 metra napędzał w latach 30. XX wieku samolot bombowy, pradopodobnie zestrzelony nad Hiszpanią w czasie wojny domowej.

Gdy odnaleziono go na złomowisku w latach 90. grupa pasjonatów postanowiła go odbudować. Zrobiono to w warsztatach Muzeum Techniki i Motoryzacji w Sinsheim w Niemczech.

W trakcie odbudowy powstał pomysł, aby potężny silnik wykorzystać do napędu samochodu. Silnik osadzono na ramie amerykańskiego samochodu strażackiego Lafrance z 1908 roku. Tylko ta rama była zdolna unieść potężny, ważący 510 kg silnik lotniczy.

Cały pojazd zaprezentowano w 2006 roku. Przepomina trochę wyścigowe Bentleye, trochę Mercedesa Blitzen-Benza.

Napęd przenoszony jest na tylne koła za pomocą... dwóch łańcuchów. Hamulce - tylko na tylne koła - są raczej symboliczne. Pojazd ważący ponad 2,5 tony rozpędza się teoretycznie do 200 km/h, w praktyce maksymalna prędkość to 120-140 km/h. Na sprawdzenie prędkości maksymalnej nie było chętnego odważnego kierowcy.

Brutus nawet gdy stoi z pracującym silnikiem budzi przerażenie. Jest okropnie głośny, a do tego kolektory wylotowe mają klapki, które po odchyleniu odsłaniają otwory - buchają z nich płomienie.

Kierowca nie ma łatwej pracy - jedzie nieosłonięty, a twarz ochlapują mu benzyna i rozgrzany olej z silnika. Do tego potężna kierownica bez wspomagania i słabiutkie hamulce tylko na tylne koła.

Brutus i jego 12-cylindrowy silnik o pojemności 47 litrów nie należy do pojazdów ani oszczędnych, ani ekologicznych. Spala 100 litrów benzyny na 100 km lub 200 litrów na godzinę pracy.

Brutus jest na codzień wystawiany w Muzeum w Sinsheim, często pokazywany jest też na targach i salonach aut zabytkowych. Bierze też udział w pokazowych wyścigach na torach.

Zdjęcia wykonano podczas targów Technoclassica w Essen w 2010 roku.