Numer 1? Podwójny, biały pas godzien rasowej wyścigówki? Krwisto czerwony kolor kabiny? Wreszcie dociekliwe oczy naszych dziennikarzy wypatrzyły pierwszy smaczek. Umieszczone na drzwiach oznaczenie, obiecywało moc 220 KM. Mieliśmy zatem do czynienia z najmocniejszym, oferowanym przez MAN-a, cztero cylindrowym silnikiem o pojemności 4,6 litra.

Wybór najmniejszej spośród produkowanych przez niemiecki koncern, jednostki napędowej ma swoje głębokie uzasadnienie. Przy dopuszczalnej masie całkowitej TGL-a 12 ton, ważny jest każdy kilogram, masy własnej. Zastosowany silnik z rodziny D083 waży ledwie 490 kg, podczas gdy jednostki 6 cylindrowe - o 150 kg więcej.

Silnik od samego początku zaskarbił sobie życzliwą opinię testującego auto redaktora. 220 KM i co ważniejsze 850 Nm, dostępnych już od 1300 obr/min , sprawiało, że podczas jazdy z pełnym obciążeniem, prezentowanego TGL-a , nikt nie mógł nazwać zawalidrogą.

Z przyjemnością korzystaliśmy z  6 biegowej, zautomatyzowanej skrzyni zmiany przekładniowej TipMatic. Jeśli kierowca jeździ w sposób zdecydowany, nie ma mowy o przypadkowej zmianie biegów czy chwilach zawahania automatu. Po paru dniach pracy, każdy kierowca dużo jeżdżący po mieście, doceni to, że nie musi męczyć ręki i nogi podczas nieustannych zmian biegów.

Łatwość wkręcania się na wysokie obroty w połączeniu z prawidłowo zestopniowaną skrzynią biegów sprawiała, że auto żwawo ruszało spod świateł i było zdolne do dynamicznej jazdy w ruchu ulicznym.

Gdy już się trochę najeździliśmy i opadły sportowe emocje, zaczęliśmy rozglądać się po wnętrzu kabiny, która oprócz sportowej symboliki, nie ma nic wspólnego z kokpitem rajdowych bolidów.

Kabina typu L jest po prostu duża. Nie ma co prawda podwyższonego dachu ale oferuje kierowcy całkiem wygodną leżankę. Doceni to każdy, kto zmuszony był czekać w kolejce na załadunek czy przyjęcie przez sklep towaru. Leżanka ma 75 cm szerokości i zapewnia godny wypoczynek nawet wysokim kierowcom.

A co proponuje podczas pracy?

Na początek spójrzmy na 17,5 calowe koła i nisko zawieszoną kabinę. Tylko dwa stopnie i już siedzimy we wnętrzu auta. Mało?

No to zerknijmy na to na czym siedzimy - fotel.

Zawieszony pneumatycznie z podłokietnikami, zbudowany  w oparciu o badania ośrodków zajmujących się medycyną pracy. Według nas trochę kiepsko trzymający na boki i o nieco zbyt krótkim siedzisku. Ale to kwestia przyzwyczajenia. Listę wyposażenia fotela uzupełniało ogrzewanie i regulacja części lędźwiowo-plecowej.  Dzięki niskiej, czterocylindrowej jednostce napędowej, tunel  silnika wystaje tylko 14 cm ponad poziom podłogi, co pozwala nawet przy niskiej kabinie na w miarę swobodne przemieszczanie się po kabinie.

Co widzi przed sobą kierowca? Logicznie usystematyzowaną  deskę rozdzielczą rodem z rodziny TGA, z czytelnym, czarno białym wyświetlaczem oraz wielofunkcyjną kierownicę, która zdecydowanie mogłaby być nieco mniejsza - bardziej adekwatna do wielkości wozu.

Co zyskało naszą aprobatę w prezentowanej kabinie? Przede wszystkim bardzo dobra widoczność wokół samochodu, duże okna i dopracowane lusterka, obejmujące sporą przestrzeń wokół pojazdu. Wyciszenie kabiny jest na przyzwoitym poziomie i nie odbiega od konkurentów. Słowa uznania należą się za mechaniczno - pneumatyczne zawieszenia kabiny i całego samochodu. Przednia oś wykorzystuje resory paraboliczne, tylna poduszki powietrzne a przy obu zamontowano stabilizatory przechyłu. Kabina podparta jest w tylnej części miechami pneumatycznymi, doskonale spełniającymi swoje zadanie.  Prowadząc TGL-a ma się wrażenie bardzo dobrego czucia drogi. Mimo małych kół MAN dzielnie znosi nasze dziury i nierówności, oszczędzając kierowcy nerwowych podrygiwań.

Jeszcze słowo o miejscach na dokumenty i drobiazgi kierowcy. Nad przednią szyba znajdują się miejsca na dokumenty jednak są one odkryte i na większych wybojach papiery mogą wypaść. Pozostałe półki są małe i tylko miejsca pod leżanką ratują sytuację.

Prezentowany samochód otrzymał polsko-niemiecką zabudowę. Kontener izotermiczny z Igloocaru, do którego mogliśmy załadować 14 europalet, charakteryzuje się warstwową budową ścian bez mostków termicznych i starannym wykończeniem detali. Z zewnątrz zastosowano laminaty, zaś w środku króluje blacha stalowa, powlekana PCV. Jak przystało na izotermę, wszystkie użyte do budowy materiały mają atest PZH dopuszczający do kontaktu z żywnością. Obraz zabudowy, dopełnia prosta w obsłudze, aluminiowa winda, rodem z niemieckiego Dautela, o nośności 1,5 tony.

Testowy Maniek - jak nazywają ciężarówki z Monachium kierowcy, jest bardzo udaną konstrukcją. Mocny silnik, dopracowana, zautomatyzowana skrzynia biegów, duża, wygodna kabina z możliwością rozprostowania kości na leżance, to najmocniejsze atuty tego wozu. W połączeniu z zabudową Igloocaru oraz hydrauliczną windą jest w stanie zrealizować każde dystrybucyjne zadanie bez nadmiernego obciążania kierowcy. MAN TGL to typowy Bawarczyk: stateczny, bez ekstrawagancji za to solidny w pracy.