Zdecydowana większość samochodów sprowadzanych w Polsce z USA — według ostrożnych szacunków ponad 90 proc. — to samochody w jakiś sposób uszkodzone. W 2024 r. sprowadzono do Europy ponad 300 tys. używanych samochodów z USA; spośród nich ponad 220 tys. miało status szkody całkowitej, czyli były uszkodzone poważnie. To blisko trzy czwarte tych aut...
Jeśli więc zauważyliście w komisie samochodowym ładny samochód sprowadzony teraz czy wcześniej z USA, z dużym prawdopodobieństwem był "bity". Ale nie ma pewności, że jest powypadkowy, bo mógł być też podtopiony, zniszczony przez gradobicie, ostrzelany, nadpalony, itp. Oczywiście, jest mała szansa, że auto jest w porządku, ale jeśli zostało sprowadzone do Polski niedawno, ta szansa jest mała.
Jak kupuje się używane auta w USA i dlaczego najczęściej są uszkodzone?
Auto Świat
Rozbity samochód na amerykańskiej aukcji
Większość używanych samochodów, jakie można łatwo kupić w USA, sprzedawanych jest przez firmy aukcyjne, np. IAAI (Insurance Auto Auctions) albo Copart – to dwie największe firmy obsługujące amerykańskich ubezpieczycieli. Z oczywistych względów samochody przejmowane przez ubezpieczycieli mają burzliwą historię.
Jak to działa i jakie są to samochody, każdy może zobaczyć sam, wchodząc na stronę internetową firmy aukcyjnej. Oglądanie jest darmowe, dopóki nie licytujemy, nie trzeba się nawet rejestrować. Łatwo zauważymy, że znaczna część samochodów jest uszkodzona – w najróżniejszy sposób – i nikt tego nie ukrywa. Niektóre auta nie są powypadkowe, ale są zdemolowane np. przez sfrustrowanych właścicieli, którzy muszą oddać samochód, bo nie byli w stanie spłacać rat.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Są też samochody w normalnym stanie, ale dużo droższe. Z ekonomicznego punktu widzenia sprowadzanie do Polski z USA samochodów bez wad albo z niewielkimi wadami, zwłaszcza jeśli są to samochody popularne, nie ma sensu. Trzeba bowiem zapłącić za logistykę i transport morski, za obsługę aukcyjną, potem zapłącić cło, a na końcu naprawić samochód i ewentualnie dostosować do polskich wymagań (np. światła). Gdzie sens?
Jak w Polsce kupuje się samochody z USA?
Auto Świat / Maciej Brzeziński
Uszkodzone samochody na amerykańskiej aukcji
W Polsce z powodzeniem funkcjonują jednak firmy sprowadzające samochody na zamówienie m.in. z USA. Nie brakuje klientów, którzy chcą mieć auto, które w Polsce jest nie do kupienia w inny sposób, jest w jakiś sposób egzotyczne – i stać ich na to. Są tacy, którzy preferują amerykańskie rodzinne vany — przy odrobinie cierpliwości i szczęścia można "upolować" na aukcji samochód, który jest nieznacznie uszkodzony; albo bardzo uszkodzony, ale w Polsce da się go naprawić przy zachowaniu sensu ekonomicznego. Większość klientów firm sprowadzających samochody z USA z góry wie, na co się decyduje: przed wylicytowaniem można samochód obejrzeć na licznych zdjęciach, często także posłuchać silnika. Filmiki pokazujące zalety (i wady) aut sprzedawanych na aukcjach są wręcz standardem.
Nie ma problemu, by kupić samochód z uszkodzonym silnikiem – można nawet skupić się na wyszukiwaniu aut spełniających różne kryteria uszkodzeń: Są więc auta po zalaniu (Fresh water), popowodziowe (Flood), spalone (Total burn), po gradobiciu (Hail), z odpalonymi poduszkami (Airbags deployed), z nieodpalonymi poduszkami (Intact), jeżdżące (Run&Drive) i takie, które tylko odpalają (Starts) albo nie odpalają (Stationary).
O ile jednak decydując się na skorzystanie z usług pośrednika, który sprowadzi nam wypatrzone auto (i wcześniej pomoże je wylicytować), to "czysty" interes, to nieco inaczej wygląda sytuacja, gdy kupujemy samochód w komisie. Tu kupujemy często kota w worku. Niestety, pośrednicy, którzy sprowadzają samochody z USA dla przypadkowych odbiorców w Europie, maksymalizują zyski: kupują na aukcjach możliwie najtańsze "okazje", a potem naprawiają je dla oka — najniższym możliwym kosztem. W przypadku grupy przestępczej, o której ostatnio było głośno, w oczywisty sposób oszukują klientów, narażając ich życie: wkładają atrapy airbagów, nie dbają o prawidłowe działanie systemów redukujących ryzyko wypadku, a przede wszystkim: sprzedają samochody jako bezwypadkowe.
Dla fachowców jest aż dziwne, że ludzie kupują takie samochody bez sprawdzania. A przecież można sprawdzić ich historię.
Jak sprawdzić historię samochodu z USA?
Archiwum / Auto Świat
USA i kanada: Carfax
W USA doskonale funkcjonuje system zbierający i przechowujący informacje o wszelkich zdarzeniach związanych z samochodami. Jakkolwiek wiele amerykańskich samochodów nie jeździ na obowiązkowe badania techniczne jak w Europie (bo nie ma obowiązku, przynajmniej nie na szczeblu krajowym — są przepisy poszczególnych stanów), ale za to samochody są na ogół ubezpieczone, a wszelkie zdarzenia rejestrowane; nawet stare samochody w USA ludzie kupują na raty — i muszą je ubezpieczać. Gdy dojdzie do szkody ubezpieczeniowej, informacja trafia do systemu.
Gdy samochód zostaje poważnie uszkodzony, nie tylko w systemie pojawia się informacja o tym fakcie powiązana z numerem VIN samochodu, lecz także przyczyna usterki; w wielu wypadkach samochody po szkodzie całkowitej nie mogą być ponownie dopuszczone do ruchu — i trafiają na aukcję. A stamtąd na eksport, bo to jedyna możliwość spieniężenia samochodu, którego naprawa się nie opłaca lub jest niemożliwe z powodów formalnych.
Warto wiedzieć, że w USA poważne naprawy samochodów to kłopot: kosztują dużo, a ich standard jest często niski. To jednocześnie nadzieja dla polskich klientów, że "ten" egzemplarz nie był aż tak bardzo zniszczony, może tylko stuknięty. Ale zwykle to płonna nadzieja.
Tymczasem właśnie dzięki systemowi rejestrowania danych o historii samochodów można za opłatą uzyskać dostęp do znakomitej bazy danych; w USA zajmuje się tym Carfax, który ma już także swoją filię w Europie. Jeśli zatem masz upatrzony samochód sprowadzony z USA i chcesz go sprawdzić, wchodzisz na Carfax.eu, wpisujesz numer VIN auta, płacisz (od 89,99 zł za jedno sprawdzenie, 200 zł za trzy sprawdzenia) i otrzymujesz raport. Raporty VIN na temat samochodów z USA działają lepiej niż w przypadku aut europejskich — oto cała recepta.
Można oczywiście skorzystać z ofert innych firm sprawdzających VIN-y, ale w przypadku aut z USA Carfax jest domyślnym wyborem.
Co może być w raporcie na temat auta z USA?
Oczywiście, zachęcamy do starannego oglądania samochodów na placu w komisie, ewentualnie w warsztacie — bardzo często stan aut z USA oferowanych jako bezwypadkowe jest taki, że bez zaglądania do amerykańskich baz danych widać, że lepiej poszukać czegoś innego. Jeśli jednak mamy wątpliwości, warto kupić raport. Jeśli znajdziemy w nim zapis "salvage" albo "junk"... no cóż, ryzykujemy.
Ryzykujemy nie tylko, że kupimy samochód po solidnym dzwonie, lecz także ryzykujemy kłopoty prawne. Znane są przypadki, gdy samochód został sprowadzony do Polski, elegancko naprawiony i sprzedany klientowi. Klient jeździł, aż dostał wezwanie z urzędu celnego do złożenia wyjaśnień: urząd "przyczepił się", że samochód — z formalnego punktu widzenia — nie tyle jest samochodem, ile... odpadem. Bez specjalnego zezwolenia nie wolno sprowadzać odpadów, nie ma też procedury formalnej rejestracji "odpadu" jako samochodu. A to może oznaczać przymusowe złomowanie samochodu, który jeździ, ale nigdy nie był sprowadzony do Polski jako samochód: był samochodem zniszczonym – czyli odpadem.
Prawda jest taka, że tę procedurę można by zastosować do bardzo wielu samochodów sprowadzonych do Polski z USA, ale z jakichś względów są to rzadkie przypadki. Ryzyko jednak pozostaje.