Pierwsza uwaga na początku — jedyną, doskonale działającą metodą na uniknięcie mandatu za prędkość zmierzoną policyjną "suszarką", jest jazda zgodna z przepisami. Nic innego tak dobrze nie działa! Czasem jednak zdarzają się sytuacje, kiedy nawet najlepszy i najbardziej przepisowy kierowca na chwilę się zagapi i np. zapomni, że wciąż jedzie w terenie zabudowanym — choć droga niby jest w szczerym polu, albo przegapi znak. A tu z daleka widać, że przy drodze czai się policjant i zaczyna pomiar. Czy da się wtedy coś jeszcze zrobić?
Jakim sprzętem policja mierzy prędkość?
Polska policja od dłuższego czasu do pomiarów używa ręcznych mierników laserowych, a nie radarów. To przede wszystkim urządzenia:
- LTI 20/20 TruCAM
- LTI 20/20 TruCAM II
- TruSpeed
- ULTRALYTE LTI 20-20
Nowsze mierniki rejestrują nie tylko prędkość, ale też obraz, żeby kierowca nie miał wątpliwości, kogo dotyczył pomiar.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Mierniki radarowe, czyli m.in. kontrowersyjne rosyjskie Iskry (które przy niewłaściwych ustawieniach były tak czułe, że zamiast prędkości auta potrafiły zmierzyć np. wyższą prędkość wentylatora chłodnicy), czy przestarzałe już 20 lat temu mierniki Rapid 1A i Rapid 2K prawdopodobnie już od dawna kurzą się w policyjnych magazynach lub zostały zezłomowane — dwa lata temu w czynnej służbie było jeszcze ok. 20 takich urządzeń, dziś pewnie nie ma ich już wcale.
Te sposoby na policyjny laser mają jedną wadę: nie działają!
Płyta CD za szybą: starsi kierowcy może jeszcze pamiętają — w latach 90. w wielu autach, za szybą, na lusterku dyndały płyty CD. I to w czasach, kiedy w samochodzie muzyka grała zwykle z kaset! Ta moda przyszła z Zachodu, bo ktoś sobie ubzdurał, że skoro płyta kompaktowa ma lustrzaną powierznię z mikroskopijnymi wgłębieniami, to poruszająca się za szybą płyta może odbić i rozproszyć wiązkę policyjnego miernika laserowego. Było w tym tyle prawdy, co w opowieściach o chemtrailsach, a później o chipach w szczepionkach — ale ludzie się na to masowo nabierali. Najśmieszniejsze było jednak to, że kiedy w Polsce panowała moda na wieszanie płyt za szybą, nasi policjanci używali mierników radarowych, więc o odbijaniu wiązki lasera nie mogło być mowy. Ta metoda nigdy nie działała!
Archiwum / Auto Świat
Płyta CD pod lusterkiem
Pasywne "jammery": na podobnej zasadzie działać miały różne świecidełka, sprzedawane np, jako "pasywne zakłócacze wiązki lasera", montowane z przodu auta lub na ramkach rejestracji, czy nawet spreje do powlekania tablic rejestracyjnych (bo teoretycznie policjant miał mierzyć laserem w tablicę rejestracyjną auta) — wszystkie te sposoby dały tylko zarobek ich sprzedawcom.
Antyradary z funkcją wykrywania lasera: wśród popularnych niegdyś antyradarów jest wiele urządzeń z "oczkiem", które miało wykrywać pomiar laserem i alarmować kierowcę. To działa, ale tylko połowicznie — kiedy alarm się odzywa, można się już szykować do podpisywania mandatu, bo pomiar właśnie się odbył.
Krótkie, gwałtowne hamowanie podczas pomiaru. Niegdyś bardzo popularny był mit, że w sytuacji, kiedy kierowca krótko i gwałtownie zahamuje, to miernik może uznać, że doszło do błędu pomiaru. Wynikało to z tego, że mierniki prędkości dokonują nie jednego, a serii pomiarów. Założenie było takie, że jeśli wyniki między poszczególnymi pomiarami będą się znacząco różnić, to urządzenie uzna, że coś jest z pomiarem nie tak i go nie uzna za ważny. Tyle że to nie tylko nie działa już nawet z najstarszymi modelami mierników laserowych, ale nie działało już nawet z prymitywnymi, polskimi miernikami radarowymi sprzed trzydziestu lat — częstotliwość próbkowania była tak duża, że żaden samochód nie mógł tak szybko hamować, żeby udało się zakłócić pomiar.
Ta metoda na oszukanie lasera może zadziałać, ale nie musi
Na rynku od lat są urządzenia, które są zdolne do zakłócania pomiarów prędkości wykonywanych policyjnymi miernikami laserowymi i niektóre z nich rzeczywiście działają. Jammer ma zwykle kilka głowic zamontowanych z przodu (czasem także z tyłu) samochodu. Gdy wykryje impulsy z policyjnego lidaru:
- rozpoznaje sygnał lasera
- wysyła własne impulsy
- Do policyjnego miernika trafia mieszanina prawidłowych i fałszywych impulsów, przez co lidar nie jest w stanie poprawnie wyliczyć odległości lub prędkości.
W efekcie urządzenie policyjne może:
- nie uzyskać pomiaru,
- wyświetlić błąd, np. taki, jaki wyświetla się, kiedy operator nie trzyma urządzenia stabilnie.
Policja.pl
Laserowy miernik prędkości z rejestracją obrazu
Co to jest jammer? Jak niby działa taki zagłuszacz?
Z reguły jammery konfigurowane są tak, żeby wstrzymywały policyjny pomiar tylko na krótką chwilę, alarmując jednocześnie kierowcę, że jest namierzany. Po chwili przechodzą w stan uśpienia, żeby policjant w końcu mógł pomiaru dokonać, kiedy już kierowca zwolni. To po to, żeby nie nabrał podejrzeń, że ma do czynienia z samochodem "niewidzialnym" dla mierników.
Tyle teorii, bo w praktyce różnie z tym bywa — np. wiele jammerów reaguje zbyt wolno, żeby oszukać nowsze mierniki laserowe. W dodatku taki sprzęt jest dosyć kosztowny (działający zestaw kosztuje co najmniej kilka tysięcy złotych); trzeba go trwale zamontować w samochodzie, a w razie przyłapania na korzystaniu z takiego sprzętu grożą dotkliwe kary (grzywna, przepadek urządzenia). W dodatku jego skuteczność jest bardzo ograniczona, bo jammery nie działają na mierniki stacjonarne ani na policyjne wideorejestratory, z których policja korzysta dziś znacznie częściej niż z mierników ręcznych.
Podsumowując: tanie metody nie działają, a w przypadku drogich gra i tak niewarta jest świeczki.
Prędzej policyjny laser oszuka ciebie, niż ty jego
W praktyce znacznie bardziej prawdopodobne jest to, że to nie kierowcy uda się oszukać policyjny miernik, a że to policjant obsługujący takie urządzenie "oszuka" kierowcę, zwykle nawet nieświadomie. Największe ryzyko błędów występuje przy pomiarach w gęstym ruchu i z bardzo dużej odległości. Kiedy policja przyjmowała na wyposażenie mierniki laserowe, producenci i dystrybutorzy przekonywali, że są one dlatego lepsze od radarów, bo pozwalają na pomiary nawet z ponad 800 metrów, a dzięki wąskiej wiązce lasera da się wybrać w gęstym ruchu konkretne auto do pomiarów, co w przypadku radarów było niewykonalne. Jest w tym trochę prawdy, ale w praktyce przy pomiarach na takie odległości, szczególnie z ręki, a nie ze statywu, łatwo o błędy, które mogą być na niekorzyść kierowcy.
Najczęstszy błąd to tzw. "panning", czyli sytuacja, w której wiązka lasera przesuwa się w trakcie pomiaru po pojeździe, a nie jest wymierzona w konkretny punkt. Jeśli operator podczas pomiaru przesuwa wiązkę lasera od dalszej części pojazdu (np. tylnego błotnika) do bliższej względem miernika (np. do przedniego zderzaka), to urządzenie może rejestrować zmianę odległości nie tylko wynikającą z ruchu auta — a co za tym idzie, wyższą prędkość. W nowoczesnych urządzeniach algorytmy powinny wykrywać niespójne dane i odrzucać taki pomiar — ale różnie bywa.
Przy gęstym ruchu i dużej odległości policjant może też wycelować w inny samochód, niż mu się wydawało — nawet w przypadku nowszych mierników jakość rejestrowanego przez nie obrazu przy pomiarach z odległości wieluset metrów może nie pozwolić na poprawne przyporządkowanie wyniku do konkretnego auta.