Logo

Edukatorzy za kratami - jeździli „zgodnie z przepisami” i hurtowo rozbijali samochody

Dodaj w Google
Policja mówi o „polowaniu na kierowców”, „zorganizowanej grupie przestępczej” i „wyłudzaniu odszkodowań”, ale sam prezes Stowarzyszenia Prawo na Drodze, ksiądz profesor zwyczajny Uniwersytetu Opolskiego Artur Mezglewski, punkt po punkcie obala te oszczercze tezy.
Zdaniem księdza profesora, był to jedynie rodzaj „akcji edukacyjnej”, która polegała na prowadzeniu pojazdów zgodnie z przepisami o ruchu drogowym, ale w taki sposób, by – wykorzystując nieuwagę lub złe wyszkolenie teoretyczne lub praktyczne innych kierujących pojazdami – doprowadzić do spowodowania przez nich kolizji drogowej. „Doprowadzić do spowodowania przez kogoś kolizji” – czyż to nie piękny oksymoron?
Logo

Czytaj nas częściej w Google

Dodaj w Google
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Ks. prof. prezes jest znany z tego, że skutecznie walczy o prawa kierowców, piętnując nieprofesjonalnych biegłych i policjantów, uważa, że prowokowanie kolizji jest zgodne z prawem, choć rzeczywiście etycznie naganne. Ekspert głównie od prawa kanonicznego, który jednak i na prawie drogowym zna się jak mało kto ma koncepcję, że nie może być mowy o przestępstwie ubezpieczeniowym, bo popełnia je ten, kto powoduje zdarzenie będące podstawą do wypłaty odszkodowania. A przecież to nie członkowie stowarzyszenia byli sprawcami kolizji i to nie z ich ubezpieczenia likwidowano szkodę. Oni przecież tylko „doprowadzali innych do spowodowania kolizji”.
Według oficjalego stawnowiska stowarzyszenia w ogóle nie może być mowy o jakichkolwiek wyłudzeniach. Choć, zdaniem policji, oskarżeni kupowali najtańsze francuskie auta, które potem wielokrotnie rozbijali, ale przecież stłuczki były rzeczywiste i szkody były rzeczywiste, a i takich samochodów przecież nie rozdają za darmo. Zresztą – skoro policjanci karali ofiary edukatorów mandatami – to na pewno mieli rację, prawda? Winni są inni. Pomimo, że zatrzymani rozbijali się po wielokroć na źle oznakowanym rondzie – nikt tego oznakowania nie zmieniał.

Naszym zdaniem

Uczestnik Ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są zobowiązani unikać wszelkiego działania, które mogłoby spowodować zagrożenie (...). Przez działanie rozumie się również zaniechanie.
Autor Maciej Brzeziński
Pasjonat technologii, prywatnie także zapalony kolarz
Pokaż listę wszystkich publikacji

To jest materiałPremium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytajsłuchajskracaj

Dołącz do premium
Odpowiedź na pytanie przygotowana przez Onet Czat z AI:
Coś poszło nie tak.Spróbuj ponownie później.
Wyczerpałeś dzienny limit konwersacji z Onet Czatem z AI.Spróbuj ponownie jutro. Pamiętaj, że wciąż możesz korzystać z treści na Onecie!