9/130 KM wymieniono już m.in. silnik, dwumasowe koło zamachowe, czujnik obrotów oraz pompę paliwa, za którą zapłaciliśmy. Niestety, nic to nie dało - Audi znowu odmówiło współpracy. ASO wymieniła akumulator, uszczelniacze na pompowtryskiwaczach i dołożyła wiązkę elektryczną, która miała pomóc w utrzymaniu komunikacji pomiędzy silnikiem a czujnikiem obrotów na wale (który także był już wcześniej wymieniany). Powyższe naprawy także nie pomogły. Potem konieczna okazała się wymiana wszystkich pompowtryskiwaczy.Anna i Piotr AndraczkeOdpowiedź AudiAutoryzowana stacja serwisowa Audi podczas usuwania usterek udostępniała bezpłatnie samochód zastępczy, jeżeli zachodziła taka potrzeba. W ten sposób starano się sprawić, aby uciążliwości wynikające z braku możliwości korzystania z pojazdu podczas pobytu Audi w ASO były jak najmniejsze. Ostatecznie zaproponowaliśmy Klientom odkupienie ich samochodu i zakup nowego w bardzo atrakcyjnej cenie.Leszek KempińskiOd redakcjiPierwszy raz spotkaliśmy się z tak felernym Audi. Znana z jakości marka zawiodła klienta na całej linii. Rozumiemy, że auto może się zepsuć. Nic strasznego się nie dzieje, gdy klient w serwisie znajduje pomoc, również w postaci auta zastępczego. W tym przypadku właściciele na czas naprawy otrzymywali do swojej dyspozycji auto zastępcze. Niestety, podejście serwisu i importera odbiegało znacznie od standardów europejskich. Skoro Audi psuło się nagminnie, powinno zostać wymienione na nowe już dawno temu. Obecna decyzja importera tylko częściowo "leczy rany" z przeszłości. Klient do nowego auta, które zostało mu zaproponowane, musi przecież dopłacić, a w myśl prawa należał mu się nowy samochód.Czy diler nie zataił faktów?Dokonaliśmy rezerwacji testowego Seata Leona, wpłacając zadatek w wysokości 1000 zł. Spisano formularz zamówienia odpowiadający sprzedaży nowych pojazdów. Poinformowaliśmy również pracownika Auto Centrum Kaczmarczyk o tym, iż pojazd będzie nabyty w leasingu. 15 lutego br. nasza firma została powiadomiona, że VAT na Leona został przez AC Kaczmarczyk odliczony, w związku z tym Reiffeisen Leasing musi doliczyć 22 proc. VAT do wynegocjowanej ceny pojazdu. Transakcja wobec tego jest ekonomicznie nieuzasadniona. Diler nie chce zwrócić zaliczki.Marcin RębalskiOdpowiedź dilera SeataKlient otrzymał wszystkie informacje, jakie go interesowały na temat auta. Wpłacił 1000 zł tytułem zadatku na samochód. Na życzenie Klienta ainstalowaliśmy oprogramowanie podnoszące moc silnika do 135 KM. Po tym fakcie Klient zrezygnował z zakupu Leona. Odmawiamy zwrotu zadatku w związku z poniesionymi kosztami związanymi z doposażeniem samochodu na życzenie klienta.Dariusz KotarbaPandy nie lubią gazu LPG Powiedzenie, że skąpy traci podwójnie pasuje idealnie do mojego przypadku. Coś mnie podkusiło, by zamontować w Fiacie Panda instalację gazową. Na benzynie samochód spalał średnio 6 l 100 km. Na gazie LPG miało być jeszcze oszczędniej. Niestety, po krótkiej eksploatacji doszło do zatarcia pompy paliwa. Serwis Fiata stwierdził, że firma zakładająca gaz powinna mnie przestrzec, by bak paliwa był wypełniony przynajmniej do połowy benzyną. To ponoć pomaga uniknąć takich problemów, jakie mnie spotkały. Pracownicy warsztatu montującego gaz wyśmiali mnie, twierdząc, że pierwszy raz słyszą o czymś takim. Mnie, w odróżnieniu do nich, nie jest do śmiechu.Lucjan WęgośOdpowiedź firmy AutogazKlient dostarczył nam opinię serwisu Fiata dotyczącą prawidłowej eksploatacji instalacji gazowych firmy Czakram zamontowanych w samochodach Fiata. Faktycznie producent zaleca wypełnienie baku paliwem w połowie. Nieznane są nam podobne zalecenia w innych markach. Uznaliśmy zatem, że nasza niewiedza mogła wpędzić klienta w koszty. Wobec tego pokryjemy w połowie wartość nowej pompy paliwa.Leszek KołakowskiMasz prawo do części z ASOUczestniczyłem w wypadku drogowym nie ze swojej winy. Moje 3-letnie auto (rok po gwarancji) zostało naprawione przy użyciu nowych części oryginalnych. Po 7 tygodniach stacja naprawcza zażądała ode mnie dopłaty za naprawę w wysokości 1200 zł, bo PZU naliczył amortyzację części, więc nie wystarczyło pieniędzy na całą naprawę. Przecież to nie ja byłem sprawcą wypadku. Nie dość, że moje auto straciło na wartości w wyniku uczestniczenia w kolizji, to jeszcze muszę dopłacić do naprawy swojego samochodu. To niedorzeczne! Co można w tym przypadku zrobić, by nie dopłacać do naprawy? Poszkodowany może przeprowadzić naprawę w autoryzowanej stacji obsługi oraz przy użyciu nowych i oryginalnych części zamiennych, jednakże pod warunkiem, iż przed wypadkiem miał w aucie zamontowane części oryginalne i nie były one wcześniej naprawiane. Jest jeszcze jeden warunek - po naprawie pojazd nie może zyskać na wartości.