• Im wcześniej zaczniemy przyzwyczajać psa do podróży w aucie, tym łatwiej mu to przyjdzie
  • Samochód musi się psu dobrze kojarzyć – jeśli w trakcie roku pies jest wożony autem tylko przy okazji wizyt u weterynarza, nie ma się co dziwić, że nie lubi wsiadać do auta
  • Nie każdy pies to urodzony podróżnik, ale niemal każdego psa da się do długich podróży przyzwyczaić
  • Podawanie psu przed podróżą leków na chorobę lokomocyjną czy środków uspokajających to ostateczność – lepsze efekty dają treningi i przygotowanie odpowiednich warunków podróży
  • Więcej takich informacji znajdziesz na stronie głównej Onet.pl

Wyjaśnijmy to sobie na początku - to nie jest kolejny artykuł napisany zza biurka, przez kogoś, kto ledwie liznął temat albo przepisał własnymi słowami informacje, które wyczytał wcześniej w internecie. Jestem praktykiem – mam pokaźne stadko psów, z którymi pokonuję rocznie tysiące kilometrów: na treningi, wystawy, na wakacje czy po prostu na spacery z dala od domu. Czasem wożę też i koty. Przetestowałem większość dostępnych na rynku akcesoriów, uczyłem się na swoich błędach, wy już ich popełniać nie musicie. Mimo że zabieram często na pokład taki zwierzyniec, nie chcę, żeby wnętrze mojego samochodu wyglądało jak psiarnia czy wagon bydlęcy – nie akceptuję w kabinie błota, zaschniętej psiej śliny, tapicerki oblepionej grubą warstwą sierści. Tak wcale nie musi być!

Trudne początki - szczeniak musi polubić auto

Tak, małe szczeniaczki są słodkie i trudno powstrzymać się od tego, żeby nie brać ich na ręce czy na kolana. Róbcie to w domu, a nie w samochodzie! W wychowywaniu psów ważna jest konsekwencja, a to czego pies nauczy się w ciągu pierwszych tygodni czy miesięcy życia, będzie procentowało później przez lata. I tu niestety pojawia się problem, bo pierwsze kontakty małych psów czy kotów z autem zwykle odbywają się w dosyć stresujących dla nich okolicznościach. Najczęściej jest to albo pierwszy wyjazd do weterynarza na bolesne szczepienia czy czipowanie, albo moment wyjazdu do nowego domu, czyli rozstanie z matką i rodzeństwem. Trzeba się przygotować na to, że w takich warunkach maluch może się zsikać, zrobić kupę, zwymiotować, więc jeśli już musimy trzymać go na kolanach (co jest kiepskim pomysłem), warto mieć pod ręką kocyki, ręczniczki, mokre chusteczki i... duży zapas cierpliwości. Jeśli nawet szczeniakowi zdarzy się taki „wypadek”, to nie jest to powód do nerwów, które go dodatkowo zestresują. Przed pierwszymi podróżami autem lepiej, żeby pies nie miał pełnego brzucha. Maluch może się w aucie ślinić, nerwowo oblizywać, szybko oddychać – to normalne objawy stresu.

Moja rada: od początku zaczynamy przyzwyczajać psa do podróży w samochodowym transporterku, a nie na rękach. Warto jednak zapoznać z nim psa jeszcze w niestresującym go otoczeniu, np. w domu – pozwolić mu taką „budkę” obejrzeć, zajrzeć do niej do środka, zwabić go do niej smakołykami albo ulubioną zabawką, ale na początku nie zamykać. Do transportera wkładamy ulubiony kocyk psiaka, ewentualnie pluszaka, którego lubi.

Pies ma się czuć bezpiecznie

Wioząc szczeniaka, unikamy głośnej muzyki, ostrej jazdy, usuwamy z wnętrza wszelkie choinki zapachowe, unikamy zbyt chłodno ustawionej klimatyzacji i nawiewu wprost na malucha, ale też zbyt wysokiej temperatury i duchoty.

Nawet jeśli pierwsza podróż nie była udana, nie poddajemy się! Ważne, żeby psu podróże zaczęły się dobrze kojarzyć. Jeśli jednego dnia podróż samochodem skończyła się nieprzyjemną wizytą u weterynarza, to ważne, żeby kolejne wyjazdy kończyły się dla psa czymś przyjemnym – spacerem w ciekawym miejscu, spotkaniem z innymi, przyjaznymi psami, nagrodą (zabawą, daniem zabawki czy smakołyków).

Szczególnie w przypadku młodych psów – poza jednostkami po ciężkich traumach, które na sam widok auta dostają ataków paniki – odradzam pójście na łatwiznę i faszerowanie zwierzęcia lekami czy suplementami diety, które mają zwierze uspokajać czy łagodzić „chorobę lokomocyjną”. Warto wiedzieć, że niektóre z tych leków uspokajają głównie sumienie właściciela psa, bo tak naprawdę to tylko redukują widoczne objawy stresu u psa – zwierze się nada boi, ale pod wpływem leku nie może tego okazać.

Jeżeli pies boi się wsiadać do samochodu czy do klatki transportowej, to go do tego nie zmuszamy siłą, ale próbujemy przełamać lęk, spokojnie ćwicząc na sucho, np. na parkingu – wsiadanie i wysiadanie nagradzając „smaczkami” lub pochwałami każdy sukces. Ważny jest spokój i cierpliwość – im bardziej będziemy zdenerwowani, tym bardziej ten nastrój udzieli się zwierzęciu. To samo dotyczy przygotowań np. do rodzinnego wyjazdu na wakacje – jeśli towarzyszą temu nerwy, to zwierze stanie się niespokojne – a zestresowany zwierzak to nienajlepszy kompan w podróży. Nie dość, że może nie chcieć wsiąść do auta, to jeszcze będzie częściej domagał się przerw na siusiu. No i będzie po nim znacznie więcej sprzątania – zestresowane psy i koty gubią straszne ilości sierści, ślinią się, mogą też popuszczać czy wymiotować.

Dlaczego pies niszczy rzeczy?

Może się zdarzyć, że pies, który przy właścicielach jest grzeczny, zostawiony choćby na chwilę wpada w niszczycielski szał. Powody są dwa – pierwszy i mniej prawdopodobny to nuda i chęć zabawy, drugi – niszczenie rzeczy to sposób na rozładowanie napięcia i radzenie sobie ze stresem. Dobrze wychowany pies nie traktuje samochodu jako miejsca zabawy i jest w aucie na tyle spokojny, że nie musi w tak destrukcyjny sposób rozładowywać napięcia.

Idealne miejsce dla psa

Samochód to nie plac zabaw dla psa – zwierzak nie powinien mieć wcale w nim za dużo miejsca. Ma go być tyle, żeby mógł się wygodnie położyć (psy potrafią się zwinąć w kłębek), zmienić pozycję, obrócić. Lepiej, żeby miejsce było osłonięte przed słońcem – psa łatwo przegrzać (!), ale też lepiej unikać miejsc przy samym wylocie zimnego i suchego powietrza z klimatyzacji. Możliwość swobodnego wyglądania przez okna i inne atrakcje to wcale nie najlepszy pomysł – w ten sposób ciągle dostarczamy psu bodźców i powstrzymujemy go przed tym, żeby się w spokoju ułożył i poszedł spać. Śpiący pies to najlepszy pasażer! Z tego też powodu, jeśli podróżujemy z dziećmi, lepiej żeby pies przebywał z dala od nich – pokusa zabaw w czasie jazdy może być zbyt duża.

Pies luzem w kabinie

"Prawie się rozbiłyśmy na drzewie, coś muszę z tym zrobić, pożycz mi na próbę jakąś klatkę" – tak zaczęła się rozmowa ze znajomą, która wcześniej jeździła z psem mogącym przemieszczać się swobodnie po aucie. Taki sposób przewożenia psa – niezależnie od tego, czy mówimy o zwierzaku podróżującym "w nogach” na miejscu pasażera, na tylnej kanapie, czy nawet na rękach pasażera – to fatalny i skrajnie niebezpieczny pomysł, nawet jeśli pies wydaje się rozsądny i opanowany. Przy ostrym hamowaniu albo przy najmniejszej stłuczce ani pies się sam nie utrzyma, ani nikt nie utrzyma go na rękach. W dodatku zwierzak może rozpraszać kierowcę, który się do niego odwraca, może przestawić dźwignię zmiany biegów czy nawet niespodziewanie wejść kierowcy pod nogi, blokując dostęp do pedałów. Do tego dochodzi problem z późniejszym sprzątaniem auta i często poważnymi uszkodzeniami tapicerki – pies nerwowo łapiący równowagę może zdemolować pazurami tapicerkę i plastiki.

Pies przypięty pasami

Krokiem w dobrym kierunku, ale w zasadzie wyłącznie w kwestii bezpieczeństwa, jest przypinanie psa przy pomocy specjalnego "psiego pasa” do klamry fabrycznych pasów bezpieczeństwa. Ważne: pas nie może być przypięty do obroży (to grozi złamaniem psiego karku, przy niewielkiej nawet stłuczce), a do dobrze przypiętych psich szelek. Plusy są takie, że pies nie może szwędać się po aucie i nie przeleci przez całą kabinę w razie ostrzejszego hamowania. Nadal jednak pies może niszczyć tapicerkę, podgryzać swój pas, no i oczywiście sierść będzie w całym aucie, nawet jeśli psiaka usadzimy na kocyku czy ręczniku.

Posłanie/fotelik dla psa

Dla małych psów dostępne są przypinane pasami posłania przypominające nieco foteliki dziecięce. Wygląda to słodko, szczególnie jeśli umieścimy psa tuż obok dziecka. Oczywiście, w samym foteliku pies musi też być dodatkowo przypięty, a wysokie "burty" większości takich fotelików chronią nieco wnętrze auta przed zabrudzeniem. Ale nie do końca! Inne wady: pies może mieć problem ze znalezieniem wygodnej pozycji, a w dodatku, jeśli jest nadpobudliwy, może mieć za dużo bodźców, żeby móc się wyciszyć.

Maty rozpinane między kanapą a przednimi fotelami

Używanie samej takiej maty chroni głównie tapicerkę foteli i kanapy (niektóre modele chronią również drzwi), ale żeby było w miarę bezpiecznie także dla pasażerów i dla psa, należy wybierać takie maty, które mają otwory pozwalające na przypięcie psa w szelkach do pasa bezpieczeństwa. Na plus: to rozwiązanie nadaje się do sedanów czy hatchbacków z małym bagażnikiem.

Pies luzem w bagażniku kombi albo busa

Niby to wygodne rozwiązanie, w dodatku takie, w którym da się ograniczyć szkody w aucie używając specjalnych mat chroniących podłogę, a często także boki bagażnika. Ma też sporo wad. Przede wszystkim, przy wkładaniu niespokojnego psa mogą się pojawić problemy – jeśli zwierzak przy próbie zamknięcia klapy będzie próbował z auta wyskoczyć – przycięcie łapy skutecznie zniechęci go do dalszych podróży. Przy otwieraniu bagażnika, zanim uda nam się zapiąć smycz, pies może wyskoczyć na drogę – i tragedia gotowa. Jeśli pies jest duży, to nie ma mowy o przewożeniu go w bagażniku, jeśli nie ma kraty lub solidnej siatki dzielącej kabinę od bagażnika: pół biedy jeśli stęskniony za "człowiekami” pies postanowi przejść z bagażnika do kabiny. Gorzej, jeśli przy stłuczce czy hamowaniu do niej z impetem wleci.

Problemem też jest... nadmiar miejsca – jeśli dojdzie do gwałtownej zmiany prędkości (hamowanie, przyspieszanie), pies "lata” po bagażniku, a to dla niego nie tylko niekomfortowe, ale i niebezpieczne. Trzeba też pamiętać o tym, żeby z bagażnika usunąć wszystko to, co może być dla psa niepożądaną zabawką. Widziałem na własne oczy jak wygląda wnętrze samochodu w którego bagażniku pies obgryzł dyszę gaśnicy. Nie chcielibyście tego sprzątać!

Tekstylna klatka dla psa

Jeśli pies nie ma skłonności do drapania i podgryzania wszystkiego, tekstylna klatka to świetne rozwiązanie. Można ją umieścić na tylnej kanapie, a w większych autach w bagażniku. Jest na tyle przewiewna, że zapewnia zwierzęciu komfortowe warunki, a jednocześnie świetnie zatrzymuje wewnątrz psie kłaki i brud. Przez to, że ma zasłonki, ogranicza psu nadmiar bodźców, chroni go też przed bezpośrednim działaniem słońca – pies szybciej pójdzie w niej spać. Klatka nie powinna być za duża! Klatki tekstylne są z reguły składane, a po złożeniu zajmują mało miejsca np. na podłodze bagażnika. Klatkę też można zabrać ze sobą np. do hotelu, jeśli zostajemy z psem na noc. Wady: psy-niszczyciele łatwo mogą ją zdemolować – nawet po cichu, tak że siedzący z przodu pasażerowie tego nie usłyszą. Zdolne psiaki potrafią sobie nosem otwierać suwaki i się z takich klatek uwalniać.

Metalowa klatka kenelowa

Rozwiązanie dla psów, które mają skłonności niszczycielskie albo które podczas jazdy nie panują nad odruchami fizjologicznymi. Jest solidna, trudna do zniszczenia, ma wyjmowaną podłogę, łatwo się ją czyści, da się ją złożyć. Wady: jest stosunkowo ciężka i nieporęczna, i nie chroni aż tak dobrze wnętrza samochodu przed kurzem, brudem i psimi kłakami. Ma też stosunkowo ostre krawędzie, więc może uszkodzić tapicerkę.

Plastikowa klatka dla psa

Jedno z lepszych rozwiązań. W plastikowych klatkach psy transportuje się nie tylko w samochodach, ale i samolotach. Takie klatki są bezpieczne, wytrzymałe, łatwe do utrzymania w czystości i doskonale chronią wnętrze samochodu. Wady? Nie da się ich złożyć, więc nawet jeśli nie przewozimy psa, zajmują mnóstwo miejsca. Mimo tego – taki rodzaj klatek osobiście preferuję.

Aluminiowe klatki i zabudowy na wymiar

Rozwiązanie najbezpieczniejsze i wygodne, ale zajmujące mnóstwo miejsca i na stałe związane z jednym samochodem – przy wymianie auta potrzebna będzie kolejna klatka. Ceny też są z reguły znacznie wyższe niż w przypadku innych klatek. Za to odporność na uszkodzenia jest najwyższa. Jeśli kogoś stać, to warto.

Schodki i trapy

Wiele osób wozi psy w SUV-ach i terenówkach, czyli autach, które krawędź załadunku bagażnika mają naprawdę wysoko. W takiej sytuacji problemem jest umieszczenie psa w samochodzie – podnoszenie go nie zawsze jest wygodne i zdrowe dla naszych pleców, z kolei starsze i mniejsze psy mogą mieć problemy ze wskoczeniem do auta, szczeniaki też nie powinny skakać z dużych wysokości, żeby nie uszkodzić delikatnych i nie wykształconych do końca stawów. Rozwiązaniem są specjalne rozkładane trapy pozwalające psom bezpiecznie wejść do bagażnika przy niewielkiej asyście człowieka.

 Foto: Auto Świat