• Inaczej ładuje się zwykłe akumulatory kwasowo-ołowiowe, a inaczej akumulatory AGM
  • Im niższa temperatura otoczenia, tym wyższe napięcie jest potrzebne, by w pełni naładować akumulator kwasowo-ołowiowy
  • Pozostawienie rozładowanego akumulatora na mrozie może skutkować zamarznięciem elektrolitu i jego nieodwracalną usterką

Sterowane elektronicznie ładowarki do akumulatorów to nie do końca jest wymysł producentów, którzy bez uzasadnienia chcieliby wycisnąć z naszej kieszeni kilkadziesiąt zł więcej. Dość powiedzieć, że tania chińska ładowarka, która osiąga napięcie maksymalnie 14,5 V, naładuje akumulator bez szkody dla niego w większości sytuacji, ale... za wyjątkiem sytuacji skrajnych. Sytuacją skrajną może być choćby temperatura. Gdy jest bardzo

ciepło, napięcie ładowania powinno być niższe, by uniknąć „gotowania” elektrolitu, co zwyczajnie przyspiesza zużycie akumulatora. Ale już przy temperaturze oscylującej wokół zera, napięcie ładowania pod koniec tego procesu powinno wzrosnąć nawet do 15,6 V. Jeszcze 5 stopni Celsjusza mniej i – aby naładować akumulator – potrzebujemy ładowarki, która generuje napięcie na poziomie nawet 16 stopni Celsjusza. Jeśli napięcie przy niskiej temperaturze otoczenia nie zostanie podwyższone powyżej 14,5 V, akumulator pozostanie niedoładowany.

Jak szybko ładować akumulator?

Optymalny prąd ładowania podawany w amperach to 1/10 pojemności akumulatora, czyli jeśli pojemność akumulatora wynosi 60 Ah, optymalny prąd ładowania wynosi 6 A. Teoria mówi, że – jeśli mamy ładowarkę o odpowiedniej wydajności – każdy rozładowany akumulator kwasowo-ołowiowy naładujemy bezpiecznie w ciągu 10 godzin. Jeśli ładowarka ma niższą wydajność (w naszym przypadku np. 4 A), nie ma problemu – tyle, że ładowanie potrwa dłużej.

Jeśli chodzi o maksymalny dopuszczalny prąd ładowania, to wynosi on 1/3 pojemności akumulatora – w przypadku akumulatora o poj. 60 Ah będzie to 20 A. W praktyce typowe ładowarki są dużo słabsze. Zbyt szybkie ładowanie może mieć miejsce podczas awaryjnego uruchamiania samochodu za pomocą kabli i najlepiej nie powtarzać go zbyt często.

Kiedy ładować akumulator?

Zawsze, gdy dojdzie do awaryjnej sytuacji – usterki układu ładowania albo np. pozostawienia auta z włączonymi światłami. Im niższa temperatura, tym bardziej niebezpieczne dla akumulatora jest pozostawienie w stanie niedoładowania. W pełni naładowany akumulator kwasowo-ołowiowy wytrzymuje mróz rzędu -60 stopni Celsjusza. Pusty akumulator może zamarznąć przy -5 stopniach Celsjusza. A wiąże się to z nieodwracalną usterką. Warto wiedzieć, że aby doładować akumulator, nie trzeba odłączać go od instalacji samochodu – jeśli mamy normalną, sprawną ładowarkę, nic nie ma prawa się zepsuć.

Kiedy akumulator jest rozładowany? Poza sytuacjami, gdy ewidentnie nie ma w baterii prądu na rozruch auta, gdy przygasają światła i pojawiają się podobne objawy, stopień naładowania akumulatora kwasowo-ołowiowego oddaje dobrze jego napięcie: w pełni naładowany akumulator ma 12,7 V, akumulator naładowany w 80 proc. ma ok. 12,5 V, a akumulator rozładowany w połowie ma 12, 12 V. Ważne: ponieważ napięcie na zaciskach akumulatora po odłączeniu go od ładowarki (lub wyłączeniu silnika) szybko spada, pomiaru napięcia należy dokonywać nie wcześniej niż po 30 minutach od zakończenia ładowania.

Jak i czym ładować akumulator?

Foto: Maciej Brzeziński / Auto Świat
Akumulatory AGM można ładować wyłącznie za pomocą ładowarek dostosowanych do tego typu akumulatorów

Jeśli mamy akumulator AGM, możemy go bezpiecznie naładować tylko ładowarką z opcją AGM. Różnica polega na tym, że podczas ładowania zwykłego akumulatora kwasowo-ołowiowego napięcie ładowania stopniowo rośnie i może osiągnąć (jeśli mamy ładowarkę z opcją dostosowania napięcia do temperatury otoczenia) nawet 16 V. W przypadku akumulatora AGM napięcie ładowania jest stałe i wynosi ok. 14,4 V przy zachowaniu natężenia prądu ładowania odpowiedniego do pojemności akumulatora i stanu jego naładowania. Dlatego akumulator kwasowo-ołowiowy ładujemy w „zwykłym” trybie, a akumulator AGM – wo wybraniu na ładowarce opcji AGM. Jeśli mamy nieogrzewany garaż i chcielibyśmy zimą doładować akumulator kwasowo-ołowiowy, powinniśmy kupić ładowarkę z opcją „zimową” – po wybraniu tej funkcji napięcie ładowania zostanie podwyższone – inaczej nawet po kilku dniach ładowania akumulator pozostanie niedoładowany.

Foto: Piotr Czypionka / Auto Świat
Akumulatora w normalnych warunkach nie trzeba odłączać od auta w celu doładowania. Wyjątkiem jest niska temperatura w garażu, gdy nie dysponujemy ładowarką dostosowaną do ładowania na mrozie.

Rada: wybierajcie ładowarki elektroniczne, które po zakończeniu procesu ładowania samoczynnie wyłączają się, by co jakiś czas skontrolować napięcie akumulatora i ewentualnie doładować go – taką ładowarkę możemy pozostawić podłączoną do baterii choćby na całą zimę, akumulator nie tylko nie przeładuje się, lecz będzie zadbany optymalnie. To szczególnie ważne w przypadku klasyków czy kabrioletów, które zimą nie jeżdżą.