Pokrycie lakieru folią ma sporo zalet. Jeśli oryginalna powłoka lakiernicza jest zniszczona czy matowa, folia skutecznie zamaskuje jej niedostatki i nada autu atrakcyjniejszy wygląd. Jeśli lakier jest nowy, to folia też może mieć sens – szczególnie w przypadku terenówek wykorzystywanych zgodnie ze swoim przeznaczeniem, aut miejskich czy dostawczaków. Przy takich zastosowaniach dodatkowa powłoka zabezpiecza fabryczny lakier – po kilku latach można ją zdjąć i (jeśli wszystko pójdzie dobrze) nadwozie będzie wyglądało jak nowe.

Najpopularniejsza metoda foliowania polega na oklejaniu karoserii odpowiednio docinanymi kawałkami folii z arkusza – to znacznie mniej pracochłonne niż lakierowanie – ale i tak wymaga bardzo dokładnego przygotowania nadwozia i bardzo precyzyjnej pracy wrappera, czyli fachowca od oklejania. Za solidną pracę trzeba też solidnie zapłacić – oklejenie średniej wielkości auta kosztuje zwykle 2,5-3,5 tys. zł.

Ta metoda ma jeszcze jedną wadę – po kilku latach, kiedy już kolor się znudzi albo folia tak porysuje, że szpeci auto, może się okazać, że przy próbie usunięcia folia zacznie schodzić z lakierem! Do zdejmowania folii potrzebne są zwykle specjalne środki i mnóstwo czasu. Takich problemów można uniknąć, stosując folię natryskową, tzw. Dip.

W porównaniu z klasycznymi foliami docinanymi z arkusza powłoki natryskowe mają sporo zalet: dostępne są w większej liczbie kolorów, można je też cieniować, nie ma problemu z pokrywaniem elementów o nieregularnych kształtach (w przypadku folii to trudne lub niemożliwe), drobne ubytki powłoki można naprawiać punktowo. Tego typu powłoka przez to, że jest grubsza i bardziej elastyczna, lepiej chroni też znajdujące się pod nią lakier i blachę np. przed uderzeniami kamieni (ale już nie przed zarysowaniami np. od gałęzi). Znacznie łatwiej się ją aplikuje, ale także łatwiej usuwa.

Jedną z największych zalet foliowania natryskowego jest to, że kiedy powłoka się zniszczy lub znudzi, bez żadnych konsekwencji dla ukrytego pod nią lakieru da się ją zerwać

Ważnym argumentem przemawiającym za foliami natryskowymi jest też relatywnie niska cena usługi. Przyzwoite przelakierowanie auta kosztuje ok. 4-5 tys. zł, a jeśli kolor się nie spodoba, na kolejną zmianę trzeba wydać co najmniej tyle samo. Auto traci przy okazji na wartości – gruba warstwa lakieru wzbudza podejrzenia u potencjalnych nabywców.

Ile kosztuje pokrycie auta folią? Jest znacznie tańsze – za ok. 1500 zł można zlecić kompleksową usługę w specjalistycznym warsztacie. Oczywiście, specjalne efekty, np. widoczny na zdjęciu „kameleon” czy nałożenie na auto folii w kilku kolorach, z płynnymi przejściami między nimi, podwyższają cenę. Nie trzeba, oczywiście, od razu pokrywać gumą całego auta – za powłokę np. tylko na dach trzeba zapłacić ok. 300-400 zł.

Efekty, które można uzyskać, używając tej technologii, są doprawdy zadziwiające – począwszy od powłok udających zwykłe lakiery, przez folie matowe, wyglądające jak welur, o fakturze podobnej do „baranka”, aż po powłoki z metalicznym połyskiem – wybór jest olbrzymi. W dodatku, jeśli ktoś ma garaż, kompresor i pistolet do malowania, może spróbować wykonać taką powłokę samodzielnie. Niektórzy nakładają płynną gumę nawet pędzlem, dobrą metodą jest też użycie elektrycznego pistoletu do malowania.

Folię w płynie można kupić na litry – jeden kosztuje 100-150 zł w zależności od rodzaju środka, a na staranne pokrycie auta potrzeba jej ok. 7-9 litrów. Jeśli trzeba będzie punktowo naprawić powłokę albo pokryć tylko niewielkie elementy, np. lusterka czy zderzaki, można też kupić środek w spreju (60-100 zł za 400 ml).

Jak wygląda eksploatacja takiego auta? No coż – w zasadzie całkiem normalnie. Po wyschnięciu guma wytrzymuje temperatury od ok. -30 do niemal 100°C, więc nie ma obaw, że zaszkodzą jej mrozy lub upały. Pod względem wytrzymałości mechanicznej sprawa jest nieco bardziej skomplikowana. Materiał bardzo dobrze przylega do podłoża, świetnie chroni blachę np. przed uderzeniami kamieni. Jeśli jednak zadrzemy folię i punktowo ją oderwiemy, to da się ją dużymi płatami zerwać z karoserii.

Mycie na myjniach ręcznych i automatycznych nie powinno zaszkodzić, pod warunkiem, że zbyt ostrym strumieniem wody nie odbijemy gumy od podłoża. Dyszę myjki ciśnieniowej trzeba trzymać dalej od nadwozia niż w przypadku mycia zwykłego lakieru. Folie natryskowe źle znoszą kontakt z olejami, smarami i paliwami. Jak trwały jest efekt takiego zabiegu? W instrukcjach wielu produktów jest informacja, że po roku należy taką powłokę usunąć, by nie przywarła zbyt mocno do lakieru.

Jak natryskuje się folię?

Natrysk folii wygląda tak jak zwykłe lakierowanie. Do uzyskania dobrych efektów nie trzeba jednak używać wysokiej klasy sprzętu lakierniczego, wystarczy nawet pistolet elektryczny.

Nanoszenie folii natryskowej przypomina zwykłe lakierowanie, ale trzeba przyznać, że materiał jest mniej wymagający – jeśli fachowiec popełni błąd, znacznie łatwiej go naprawić. Folia kryje lepiej od lakieru, ma mniejsze skłonności do tworzenia zacieków. To nie znaczy, że wystarczy nią po prostu zachlapać auto. Im staranniej nadwozie zostanie przygotowane, tym lepszy i trwalszy będzie efekt końcowy wszystkich tych zabiegów. Najważniejsze jest bardzo dokładne umycie samochodu.

Co ciekawe, najwięcej troski wymagają samochody, które były wyjątkowo intensywnie pielęgnowane przez właścicieli. Zalegający w porach lakieru wosk lub silikonowe nabłyszczacze bardzo skutecznie zapobiegają przywieraniu folii do podłoża. Żeby tego uniknąć, lakier musi być oczyszczony takimi samymi środkami, jakich używa się do przygotowania nadwozia do lakierowania. W zależności od rodzaju preparatu, przed nałożeniem zasadniczej warstwy konieczne może być natryśnięcie na uprzednio umyte auto specjalnego podkładu.

Przemaluj felgi samochodu

Folię należy nanosić równomiernie, w kilku warstwach. Lepiej nie robić tego na świeżym powietrzu, bo kurz przyklei się do zastygającej folii i zepsuje efekt.

Większość firm oferujących „gumowanie” karoserii foliami natryskowymi proponuje również wykonywanie takich powłok na felgach aluminiowych. Kosztuje to zwykle 250-400 zł. Można to też zrobić samodzielnie. W sklepach motoryzacyjnych i na portalach aukcyjnych oferowane są folie natryskowe w spreju, przeznaczone specjalnie do pokrywania kół.

Opakowanie o pojemności 400 ml kosztuje ok. 100 zł i powinno wystarczyć na staranne pokrycie od dwóch do czterech obręczy. Aplikacja preparatu jest dziecinnie prosta, znacznie łatwiejsza niż w przypadku klasycznych lakierów, bo tego typu środki znacznie lepiej kryją, mniejsze jest też ryzyko, że na pokrywanej powierzchni pojawią się zacieki.

Uwaga! Zarówno w przypadku usługi wykonywanej w warsztacie, jak i w warunkach domowych, lepiej lakierować zmontowane koła (felgi z oponami), oczywiście po starannym oklejeniu samej opony. Chodzi o to, że podczas zakładania opony występuje ryzyko uszkodzenia powłoki. Uwaga! Folia natryskowa źle znosi mycie myjką ciśnieniową, jeśli dysza jest zbyt blisko mytej powierzchni.