Silnik Diesla do rozruchu w niskich temperaturach potrzebuje dobrego paliwa, mocnego akumulatora, sprawnego rozrusznika i świec żarowych. Musi mieć też dobrą kompresję i bezproblemowo działający układ wtryskowy. Wystarczy, że z jedną z tych rzeczy będzie coś nie tak, a samochód po chłodnej nocy nie zapali.

Dopóki nie jest jeszcze bardzo zimno, warto sprawdzić silnik – lepiej wykonać to już teraz, bo po pierwszej fali mrozów w warsztatach robi się zazwyczaj tłoczno. Jeśli silnik dymi, brakuje mu mocy i nierówno pracuje, należy zacząć od skontrolowania jego kompresji. To podstawowy parametr określający kondycję jednostki napędowej. Pomiar polega na: wymontowaniu wtryskiwacza, umieszczeniu w jego gnieździe manometru i sprawdzeniu ciśnienia uzyskiwanego w cylindrze podczas obracania wału korbowego. W nowych jednostkach osiąga ono 30-40 barów.

Jeśli zmierzone ciśnienie jest niższe niż 20 barów, to na łatwy rozruch nie ma co liczyć, a silnik prawdopodobnie jest już zużyty. Wtedy pozostaje albo zainwestować w remont jednostki, albo... poszukać ciepłego miejsca do parkowania auta. W wysokich temperaturach nawet zużyte diesle można zwykle uruchomić. W przypadku starszych, prostych jednostek badanie kompresji kosztuje ok. 100 zł, w nowszych autach bywa droższe – wszystko zależy od tego, z jakim nakładem pracy wiąże się demontaż wtryskiwaczy.

Układ wtryskowy - W starszych silnikach wysokoprężnych niesprawność wtryskiwaczy objawia się zwykle: trudnościami z rozruchem, pogorszeniem osiągów, intensywnym dymieniem z rury wydechowej i twardą, metaliczną pracą. W nowszych autach o tym, że układ wtryskowy jest zepsuty, kierowca najczęściej dowiaduje się w momencie, kiedy po dodaniu gazu samochód zamiast przyspieszać zwalnia, a na desce rozdzielczej zapala się kontrolka informująca o awarii silnika.

Im nowsze auto, tym droższa będzie naprawa wtrysku. W przypadku poczciwego, uwielbianego przez taksówkarzy Mercedesa W124 z lat 90. XX wieku regeneracja jednego wtryskiwacza kosztuje mniej niż 100 zł. Właściciel nowszego modelu, np. klasy E z silnikiem CDI za analogiczną usługę zapłaci czterokrotnie więcej.

W kiepskiej sytuacji są właściciele aut wyposażonych w niektóre układy wtrysku Denso i Delphi, gdyż nie można do nich dokupić części zamiennych. Ceny nowych wtryskiwaczy często przekraczają nawet 2 tys. złotych za sztukę. Dokładna diagnostyka układu wtryskowego nie jest tania – trzeba za nią zapłacić kilkaset złotych.

Akumulator - Diesle stawiają przy rozruchu znacznie większy opór od jednostek benzynowych o podobnej pojemności. Dlatego właśnie wyposaża się je w mocniejsze rozruszniki i akumulatory. Zimą wszystkie niedoskonałości baterii ujawniają się ze zdwojoną siłą,jako że w czasie mrozów zapotrzebowanie silnika na prąd jest znacznie większe niż zwykle. Olej gęstnieje, przez co rozruszniki trudniej obraca wałem korbowym, a świece żarowe muszą być dłużej włączone. W dodatku im zimniej, tym wydajność akumulatora mniejsza.

Co zrobić, żeby uniknąć problemów? Jeśli rozrusznik kręci ospale lub po kilku próbach rozruchu wyraźnie słabnie, to nie ma co zwlekać – najwyższy czas, by pojechać do fachowca, który sprawdzi kondycję akumulatora oraz elementów samochodu odpowiedzialnych za jego ładowanie. W wielu warsztatach i profesjonalnych sklepach z akumulatorami podstawowa diagnostyka „elektryki” przeprowadzana jest za symboliczną opłatą lub nawet za darmo.

Kupowanie nowego akumulatora bez sprawdzenia kondycji starej baterii oraz napięcia ładowania oznacza często stratę pieniędzy. Może się bowiem okazać, że problem leżał gdzie indziej, np. w niesprawnym alternatorze lub luźnych klemach.

Sprzedawane obecnie akumulatory wytrzymują z reguły ok. 3-5 lat. Jeśli bateria jest starsza,może odmówić posłuszeństwa w każdej chwili. Najtrwalsze okazują się akumulatory niewysilone, czyli takie, które cechuje relatywnie niski prąd rozruchowy w stosunku do pojemności.

Paliwo i filtr - W pierwszych tygodniach zimy w zbiornikach wielu samochodów znajduje się jeszcze paliwo letnie, które krzepnie już w temperaturze ok. 0°C! Kryształki parafiny wytrącające się z oleju napędowego mogą w niskich temperaturach zablokować filtr paliwa – to jedna z najczęstszych przyczyn zimowych problemów z rozruchem diesla.

Jeśli ktoś nie zdąży w porę zużyć paliwa letniego, powinien dodać do niego tzw. depresatora, czyli preparatu obniżającego temperaturę krzepnięcia oleju napędowego. Środek ten można kupić na niemal wszystkich stacjach benzynowych. Depresatory są skuteczne tylko wtedy, jeśli zostaną dodane do oleju napędowego zanim wytrąci się parafina!

Przed zimą radzimy wymienić filtr paliwa. W dieslach jest on zwykle wyposażony w odstojnik, w którym zbiera się woda odfiltrowana z „napędu”. Jeśli jest jej dużo (np. dlatego że ktoś długo zwlekał z wymianą filtra), to już przy najmniejszym przymrozku lód zablokuje dopływ oleju napędowego do silnika.

Świece żarowe - Rzadko się zdarza, żeby wszystkie świece żarowe zepsuły się jednocześnie, chyba że awarii ulegnie ich sterownik. W starszych autach niesprawność poszczególnych świec może łatwo ujść uwadze kierowcy – w dodatnich temperaturach silnik po prostu zapala nieco oporniej i przez pierwszych kilka-kilkanaście sekund pracuje nierówno.

W nowszych modelach o awarii świec żarowych powinna informować kontrolka, ale nie zawsze tak jest. W prostych dieslach sprzed kilku lat kontrola świec żarowych nie sprawia kłopotu – wystarczy doprowadzić do nich napięcie i sprawdzić, czy się nagrzewają. W nowych modelach bywa trudniej, bo świece mogą być głęboko ukryte, a w dodatku w wielu autach są zasilane prądem o niskim napięciu (ok. 5 V) i „klasyczna” metoda sprawdzania prowadzi do ich uszkodzenia.

Podsumowanie - To, że samochód z silnikiem Diesla bez problemów jeździł przez całe lato, nie oznacza, że poradzi sobie zimą. Przed większością kłopotów uchronić może gruntowny przegląd, obejmujący wymianę filtrów i płynów eksploatacyjnych, oraz dokładne sprawdzenie instalacji elektrycznej i układu zasilania. Później pozostaje tylko dbać o to, żeby do baku trafiało odpowiednie zimowe paliwo, bo bez niego nawet najlepiej utrzymany diesel na mrozienie zapali.