• Popyt na niedrogie przyczepy jest duży – te najtańsze trafiają najczęściej na budowy
  • Wiele przyczep N126 przez lata służyło jako budki z zapiekankami czy stoiska na bazarach
  • Najsłabszą stroną polskich przyczep jest ciasne, kiepsko wykończone i wyposażone wnętrze

Jednym z najtańszych sposobów na rozpoczęcie przygody z caravaningiem jest zakup leciwej przyczepy kempingowej. W najniższej kategorii cenowej mamy kilkudziesięcioletnie przyczepy sprowadzone zwykle z Niemiec lub z Holandii lub też – z reguły nieco młodsze – polskie przyczepy z Niewiadowa, najczęściej różne odmiany modelu N126. Starsze, zachodnie przyczepy są wprawdzie nieco większe od kultowej już polskiej „niewiadówki”, ale często znajdują się w stanie daleko posuniętego rozkładu – ich konstrukcje to często namoknięta już i zbutwiała dykta, stan ram i podwozi też bywa raczej słaby. Takie przyczepy bywają kupowane np. na budowy dla robotników lub jako stróżówki, więc rynek jest przebrany.

Z przyczepą N126 poradzi sobie każde auto

A co z polskimi „niewiadowkami”? One też zostały przebrane lata temu, wiele z nich służyło jako budki z zapiekankami czy stoiska na bazarach. Przyczepa N126 ma kilka niezaprzeczalnych zalet, ale też i niemało wad. Ma całkiem solidną, ocynkowaną ramę, nadwozie wykonane z żywicy i włókna szklanego i jest na tyle lekka, że każde współczesne auto, które może holować przyczepy, z łatwością sobie z nią poradzi – w końcu nawet 24-konny Maluch też sobie radził. Z racji niewielkich gabarytów manewrowanie takim zestawem też nie jest trudne. Kolejny plus: do przyczepy z Niewiadowa można kupić wszystkie (nowe!) części zamienne i akcesoria (choć już nie wszystko jest tanie), a „skorupę”, przy odrobinie umiejętności modelarskich łatwo się łata.

Wady przyczepy N126

Przejdźmy jednak do wad – najpoważniejsza to ciasnota w kabinie, byle jaki aneks kuchenny i brak łazienki/toalety. Owszem, zdarzają się egzemplarze, w których coś na kształt łazienki udało się upchnąć, ale... W egzemplarzach z oryginalną zabudową wnętrza meble bywają w opłakanym stanie, podobnie jak pokrowce i materace łóżek, a materiał, którym wyłożono ściany smutno zwisa, a spod niego sypią się pozostałości kleju i gąbki.

Nasza rada: poszukać egzemplarza, który ma dobrze zachowaną ramę i nadwozie, a wnętrze wykonać od nowa samodzielnie lub zlecić to specjalistom. A że przyczepa jest ciasna? Miejsca jest w niej więcej niż w kultowym Volkswagenie California, a kosztuje 100 razy mniej!

Ile kosztuje przyczepa N126?

Nowa, mała „niewiadówka” kosztuje ok. 30 tys. zł (w zależności od wyposażenia), czasem pojawiają się też za kilkanaście tysięcy egzemplarze nowe, ale bez wyposażenia wnętrza, sprzedawane jako mobilne stróżówki. Ceny egzemplarzy używanych zaczynają się od ok. 1500 zł, za sztuki, które nadają się raczej już tylko na budowę.

Za kilka tysięcy złotych kupić już można przyczepy w stanie akceptowalnym lub wymagające tylko niewielkich napraw. W nieremontowanych przyczepach z Niewiadowa niemal na pewno trzeba będzie wymienić tapicerkę ścian i dachu (koszt ok. 800 zł za docięty na wymiar i obrobiony materiał, plus klej i koszty montażu), nowe tylne okno (często jest popękane) kosztuje ok. 500-600 zł, szyby boczne po 200-300 zł. Zazwyczaj w kiepskim stanie jest też instalacja elektryczna.

Felgi i opony pochodzą z Malucha lub Seicento, więc da się je kupić (o ile trzeba) bardzo tanio. A co wyposażeniem wnętrza? Tu szkoły są dwie – jedni starają się zachować oryginalne, siermiężne, trącące PRL-em wnętrze, a inni montują bardziej współczesne wyposażenie. W internecie znaleźć można wiele stron, na których pasjonaci chwalą się swoimi projektami i realizacjami, udzielają porad i wsparcia – o inspirację nie będzie trudno.

Polska przyczepa ściągnięta z zagranicy

Co ciekawe, przyczepy z Niewiadowa były przez lata polskim hitem eksportowym – w Europie Zachodniej cenione były za akceptowalną jakość w bardzo przystępnej cenie. Czasem więc można kupić egzemplarz „eksportowy”, sprowadzony z zagranicy – z reguły ze znacznie lepszym wyposażeniem (często pochodzącym od renomowanych, zachodnich dostawców) niż w przypadku przyczep sprzedawanych niegdyś w Polsce.

Ładowanie formularza...