Zbliżają się targi motoryzacyjne we Frankfurcie, a producenci zaczynają zaostrzać nam apetyt. Zwłaszcza jeżeli prezentowane modele mają pojawić się jako seria limitowana. Taka właśnie będzie produkcja Seata Leona Cupra R. Powstanie ich zaledwie 799 egzemplarzy, jak na segment C to faktycznie niewiele.

Nie owijając w bawełnę, limitowana Cupra R ponownie będzie najmocniejszym Seatem w historii. Dostępny będzie w wersjach o mocy 310 KM przenoszonych na przednią oś za pomocą manualnej skrzyni biegów oraz 300 KM, również z napędem na przód natomiast przenoszonym przez skrzynię DSG.

Pierwsze pytanie, o co tyle krzyku? Cupra 300 również dysponowała mocą 300 KM i dostępna była z DSG w związku z czym różnicami będzie jedynie stylistyka nadwozia. Owszem 310 KM brzmi już ciekawiej, ale czy tak ma wyglądać przyszłość hot hatchy? „Ooo wypuścili nową Cuprę, znowu będzie mocniejsza od poprzedniej, ma 312 KM, musimy pędzić do salonu, wyprodukują tylko 600 sztuk...” taka burza w szklance wody.

Oczywiście, jeżeli chodzi o wygląd zewnętrzny wyróżnia się od standardowej, topowej odmiany Leona. Ma dodatki w modnym kolorze miedzi, w tym felgi i lusterka, logo i ramki wlotów powietrza. Ponadto ma kilka elementów wykonanych z karbonu: ramki wlotów powietrza w przednim zderzaku, przedni i tylni spoiler, dyfuzor i elementy progów.

Cupra R otrzymała również trzy dedykowane kolory nadwozia: czarny, szary i ekskluzywny matowy szary. Wewnątrz jest przyjemnie choć nadal niemiecko. Podobnie jak i na zewnątrz, znajdziemy dodatki w kolorze miedzianym oraz wykonane z włókna węglowego, a kierownicę obszyto Alcantarą.

Nie znamy jeszcze ceny limitowanej Cupry, ale z pewnością podczas targów we Frankfurcie będzie o niej wzmianka i wtedy przygotujemy obszerniejszy materiał.

Zapraszamy do dzielenie się opinią na temat Cupry R. Trafi do waszego TopGarage? Zapraszamy do komentowania.