Trwające od kilku tygodni działania Izraela i USA przeciwko Iranowi doprowadziły do największych zakłóceń w dostawach ropy w historii — większych niż w latach 70. czy podczas wojny w Zatoce Perskiej. Na razie jednak skutki dla kierowców, przynajmniej w Europie są stosunkowo niewielkie, szczególnie na tle tego, z czym musieli się mierzyć kierowcy w Europie Zachodniej w latach 70. ubiegłego wieku. Owszem, ceny paliw gwałtownie wzrosły, ale nikt nam jeszcze nie zabrania korzystać z samochodów, albo tłumaczyć się, do czego ich używamy, a tak właśnie działo się podczas poprzedniego, wielkiego kryzysu naftowego.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Na początku 1973 r. cena baryłki ropy wynosiła mniej niż 2,75 dolara, nieco ponad rok później trzeba już było za nią zapłacić nawet ponad 15,5 dolara. Powód: także wtedy niestabilna sytuacja na Bliskim Wschodzie i embargo nałożone przez kraje zrzeszone w OPEC (Organizacja Krajów Eksportujących Ropę Naftową) na dostawy ropy m.in. do USA i do krajów wspierających USA i Izrael, w tym do kilku państw Europy Zachodniej.
Poprzedni wielki kryzys zaczął się w tym samym regionie
W październiku 1973 r. wojska Egiptu i Syrii, wspierane przez inne kraje arabskie i wyposażone w sprzęt dostarczony przez ZSRR, zaatakowały Izrael, korzystając z efektu zaskoczenia, bo mieszkańcy tego kraju obchodzili jedno z najważniejszych żydowskich świąt: Jom Kipur. Początkowo Izrael był w defensywie, ale po kilku dniach, przy dużym wsparciu USA, wojska Izraela przejęły inicjatywę. Wojna trwała zaledwie 19 dni, ale jej konsekwencje dla światowej gospodarki widać do dziś — wtedy po raz pierwszy ropa naftowa została w tak dużym stopniu wykorzystana, jako broń ekonomiczna.
Embargo nałożone przez kraje arabskie w 1973 r. spowodowało, że światowa podaż ropy spadła o 4,5 mln baryłek ropy dziennie, dziś, według szacunków ekspertów blokada Cieśniny Ormuz i ataki na infrastrukturę naftową w regionie, dokonywane przez obie strony konfliktu, powodują, że na rynek trafia dziennie o ponad 20 mln baryłek ropy mniej niż przed rozpoczęciem kryzysu. W 1973 r. było to ok. 6-7 proc. światowych dostaw ropy, dziś mówi się, że podaż mogła spaść nawet o ok. 20 proc.!
Limity prędkości, zakazy jazdy — tak rządy walczyły z kryzysem naftowym
Oczywiście, zmniejszenie dostaw ropy spowodowało wtedy bardzo szybko wzrosty cen paliw na stacjach. Tyle że wówczas rządy krajów zachodnich zachowały się zupełnie inaczej niż teraz. Zamiast obniżenia obciążeń podatkowych czy regulowanych odgórnie cen paliw, większość państw postawiła na ostre ograniczenie popytu na ropę i paliwa ropopochodne — nie tylko do aut, ale też te wykorzystywane do celów grzewczych.
- W USA wprowadzono racjonowanie paliwa! Kierowcy mogli tankować auta tylko w określone dni, np. w zależności od tego, czy ostatnia cyfra rejestracji ich auta była parzysta, czy nieparzysta.
- Na amerykańskich drogach zaczęło obowiązywać ogólnokrajowe ograniczenie prędkości do 55 mil na godz. (ok. 88 km na godz.).
Brak paliwa na stacjach? Takie sytuacje zdarzały się nie tylko w PRL-u, w USA w szczycie kryzysu naftowego, paliwo też było reglamentowane.Shutterstock/Everett Collection
- Prezydent Richard Nixon zarządził, żeby w urzędach i budynkach administracji publicznej przykręcić ogrzewanie — zalecenie to dotyczyło także Białego Domu — w czasie telewizyjnej przemowy prezydent wezwał Amerykanów, żeby w domach zrobili to samo.
- W 1974 roku w Stanach Zjednoczonych wprowadzono nawet całoroczny czas letni (ang. Year-Round Daylight Saving Time) w ramach eksperymentu mającego na celu oszczędność energii podczas kryzysu naftowego — chodziło o to, żeby jak najkrócej trzeba było korzystać ze sztucznego oświetlenia.
Kryzys paliwowy z lat 70. zmienił motyoryzację. Nawet Amerykanie polubili się wtedy (na jakiś czas) z małymi autami.Honda
- W Niemczech, w kraju zakochanym w motoryzacji, rząd wprowadził zakaz jazdy w niedziele, dotyczący niemal wszystkich pojazdów prywatnych.
- Niemieckie władze zdecydowały się nawet na czasowe wprowadzenie ograniczeń prędkości na autostradach do 100 km na godz. (wcześniej niemal na wszystkich niemieckich autostradach nie było żadnego ograniczenia prędkości) i obniżenie limitu na drogach krajowych.
- W Holandii w 1973 r. wprowadzono zakaz używania prywatnych aut w niedzielę. Podobne ograniczenia wprowadził też rząd Belgii.
- Holenderski rząd wprowadził kartki na benzynę (!) oraz limity od 15 do 25 litrów na jedno tankowanie. Prawie jak później w PRL-u, tyle że w Holandii reglamentację zakończono już po kilku tygodniach, a nie po latach, jak później w Polsce.
- W Wielkiej Brytanii i Irlandii wprowadzono książeczki z bonami na benzynę, przez krótki czas stacje nie sprzedawały więcej niż dwa galony paliwa na jedno tankowanie — to nieco ponad 7,5 litra! Dodatkowo przez pewien czas obowiązywał trzydniowy tydzień pracy, żeby obniżyć zużycie energii, obniżono temperaturę w budynkach użyteczności publicznej, a sklepy nie mogły mieć podświetlanych witryn poza godzinami pracy.
- W 1974 r. odwołano rajd Monte Carlo — jedną z najbardziej prestiżowych imprez motoryzacyjnych świata.
- W Danii rząd zaczął promować używanie rowerów zamiast samochodów — tak skutecznie, że Duńczycy nawet dziś na krótkich trasach chętniej korzystają z rowerów niż z aut.
- We Francji, której wprawdzie embargo bezpośrednio nie dotyczyło, ale i tak dotkliwie odczuwała skutki światowego kryzysu, także wprowadzono ograniczenia prędkości na autostradach, w budynkach użyteczności publicznej i biurach obowiązywał nakaz wyłączania oświetlenia po godzinie 22.00 (z wyłączeniem szpitali czy komisariatów żandarmerii). Francuzi wyciągnęli wówczas jednak z tej lekcji wnioski — zaczęto wówczas wprowadzać tzw. Plan Messmera, w ramach którego Francja postawiła na energetykę jądrową — z czego kraj ten korzysta do dziś.
Co ciekawe, embargo OPEC na eksport ropy do krajów zachodnich pośrednio wpłynęło także na Polskę, która przecież w tamtych czasach korzystała niemal wyłącznie z ropy z ZSRR. Skutkiem kryzysu paliwowego z lat 70. był wzrost oprocentowania kredytów w zachodnich bankach, co z pewnym opóźnieniem doprowadziło do gigantycznego kryzysu PRL-owskiej gospodarki na przełomie lat 70. i 80.