Niedawno w redakcji testowaliśmy Golfa kombi za grubo ponad 160 tys. zł. Kosmos, bo to przecież tylko kompaktowe kombi. Niewielkie, choć z dużym bagażnikiem. Okazuje się, że za niewiele większe pieniądze, konkretnie za 170 tys. zł, można mieć budżetową wersję Mercedesa Marco Polo. Auta, które pomieści w standardzie pięć osób i mnóstwo pakunków, a z odpowiednimi opcjami (za około 7 tys. zł) – siedem osób i sporo bagaży.

Fakt, Marco Polo będzie miało marne wyposażenie i siermiężne wnętrze dostawczaka, lecz w zamian oferuje – wspomnianą już – ogromną przestrzeń oraz... dwa całkiem wygodne łóżka, które teoretycznie wystarczą dla pięciu osób. I drugi fakt: w tej relatywnie niedrogiej wersji auto jest niestety napędzane abstrakcyjnym dieslem 1.6 o mocy zaledwie 88 KM. Jeśli poważnie myślimy o długich podróżach, od razu wykreślmy tę wersję z naszej listy. Ona nie ma sensu.

Mercedes Marco Polo Activity – to skomplikowane

Zanim jednak opiszę wrażenia z kilku dni jazdy naszym testowym Marco Polo Activity ze zdecydowanie mocniejszym silnikiem, pozwolę sobie przedstawić kilka słów wyjaśnienia co do wersji tego wozu. Otóż obecnie mamy do wyboru aż trzy. Marco Polo to w praktyce Mercedes klasy V, a zatem z eleganckim kokpitem, który na pokładzie, obok łóżek, ma też kuchenkę, zlew i szafki. Marco Polo Activity to auto z kokpitem Vito i bez kuchennej zabudowy, za to z szerszym łóżkiem na dole i drugim – pod unoszonym dachem. Na koniec zostaje nowość, czyli Marco Polo Horizon – to z kolei klasa V bez kuchennych luksusów, ale z łóżkami. Ja otrzymałem do jazd testowych budżetowego Activity.

Mercedes V Marco Polo
Mercedes V Marco Polo

I wiecie co? Ten wóz faktycznie ma sens. Oczywiście nie jest to alternatywa dla prawdziwego kampera, ale to świetny pojazd na spontaniczne wakacje, bo jadąc nim nie trzeba się przejmować miejscami do spania. Złapiemy atrakcyjne miejsce w lokalnym hotelu? Świetnie! Nie? Jeszcze lepiej – zaoszczędzimy parę groszy, a i tak da się wyspać. Bo w Marco Polo Activity na pokładzie (i nad nim) są całkiem dobre miejsca do spania.

Mercedes Marco Polo Activity – zamiast hotelu

Te rozkładane leżanki to najważniejsza cecha, która odróżnia zwykłe Vito od Marco Polo Activity. Miejsce do spania numer jeden powstaje poprzez rozłożenie tylnej, trzymiejscowej kanapy, na którą następnie można położyć opcjonalny materac. Bez niego spałoby się raczej kiepsko, bo siłą rzeczy leżanka z rozłożonych siedzeń nie jest zbyt wygodna. Ma wymiary 193 na 135 cm i według Mercedesa jest doskonała dla trzech osób. W praktyce – raczej dla dwóch.

Mercedes V Marco Polo
Mercedes V Marco Polo

Dodatkowa przestrzeń do leżenia jest na górze. Wystarczy podnieść dach, by uzyskać coś w rodzaju namiotu. To bardzo wygodne miejsce z przyzwoitym materacem, na którym zmieszczą się dwie osoby pod warunkiem, że nie będą ważyć więcej niż 200 kg. Wymiary tego łóżka to 205 na 113 cm. Minusy? To namiot słabo chroniony przed zimnem. Co więcej, na górę właściwie nie dociera ciepło z ogrzewania postojowego, które zresztą stanowi kolejną płatną opcję – za nieco ponad 7 tys. zł. W chłodne noce o spaniu na górze możemy zapomnieć. Chyba, że w naprawdę bardzo ciepłym śpiworze.

Mercedes Marco Polo Activity – wszystko da się upchnąć

Wprawdzie w wariancie Activity nie mamy na pokładzie kuchni z mnóstwem szafek i skrytek, ale to nic. Mimo to problemu upchniemy po kątach kilka drobiazgów, w tym śpiwory i poduszki. Gdzie? Otóż w przepastnych szufladach znajdujących się pod tylną kanapą. A jeśli coś się tam nie zmieści? Nie ma problemu. Jest jeszcze do dyspozycji bardzo przestronny bagażnik.

Mercedes V Marco Polo
Mercedes V Marco Polo

Ważną zaletą Marco Polo Activity jest też mnogość schowków. Znajdziemy duże kieszenie w drzwiach, spory schowek przed pasażerem, pokaźną przestrzeń w dolnej części konsoli środkowej, a także uchwyty na kubki, czy też puszki z napojami. Największym problemem nie będzie więc brak miejsca, lecz to, że gdy już coś w schowkach umieścimy, łatwo o tym zapomnieć.

Mercedes Marco Polo Activity – pomysłowe drobiazgi

Najciekawsze w Marco Polo jest to, że wszelkie rozwiązania pomyślane są tak, by były funkcjonalne. Przykładowo, kabinę rozświetlają efektowne LED-y, a dodatkowo mamy do dyspozycji lampki, które oświetlają górne łóżko. To ostatnie można przygotować w dosłownie minutę: wystarczy odblokować uchwyty i lekko unieść dach – resztę robią za nas gazowe sprężyny. Podobnie jest w drugą stronę: żeby złożyć dach wystarczy pociągnąć rączkę i cała konstrukcja obniża się niemal samoczynnie. Aha, jest jeszcze jedna ciekawa cecha: podłogę górnego łóżka można unieść, zyskując w ten sposób podwyższony sufit. Tego nie da się zrobić w konkurencyjnym VW Californii.

Oczywiście mamy też zasłony na okna i osłonę na przednią szybę – tak, by skutecznie zaciemnić wnętrze na czas odpoczynku. Kolejna rzecz: w kabinie jest zamocowany na szynach, rozkładany stolik. Świetna sprawa, szczególnie że idzie on w parze z obracanymi fotelami kierowcy i pasażera. Dzięki tym dwóm rozwiązaniom można z wnętrza Marco Polo uczynić praktyczny salonik.

Mercedes Marco Polo Activity – nie wszystko idealnie

No dobrze, z powyższego opisu można wywnioskować, że byłem zachwycony Marco Polo. Częściowo to prawda, gdyż wóz ten jest naprawdę świetny, ale – trzeba to przyznać – do ideału mu daleko. Jest bowiem trochę wad, o których trzeba wspomnieć. Po pierwsze – ta wersja bazuje na Vito, czego jedyną zaletą jest relatywnie niewygórowana cena. Tyle że oznacza ona, że mamy kokpit dostawczaka wykonany z marnych tworzyw, słaby sprzęt audio i nie najlepszą nawigację. Kolejna sprawa to hałas: przy około 110 km/h w kabinie robi się dość głośno – powody są dwa: nadbudówka i kanciasta karoseria. Inna rzecz, że podobnej wielkości klasa V ma o wiele lepiej wyciszoną kabinę.

Mercedes V Marco Polo
Mercedes V Marco Polo

I tu mam dobrą wiadomość: od niedawna dostępne jest też Marco Polo Horizon. Nie jest to specjalnie oryginalna konstrukcja. Ot, auto z łóżkiem na dachu i drugim w kabinie, ale bez kuchni. Czym się różni od Activity? Otóż standardem, bo Marco Polo Horizon powstało na bazie klasy V – ma więc lepszy kokpit, wygląda bardziej elegancko i jest wykończony na wyższym poziomie. Oczywiście za odpowiednią cenę.

Mercedes Marco Polo Activity – czy warto go kupić?

Jeśli już to właśnie w tej wersji, o której piszemy. Wydaje się optymalna. Chodzi oczywiście o wersję 220d. Jej napęd to turbodiesel 2.1 o mocy 163 KM (słabsze wersje marnie radzą sobie z ponad 2-tonowym autem). Napęd na tył przenoszony jest, w naszym egzemplarzu, przez 7-biegowy automat. Całość działa znakomicie, a automatyczna skrzynia sprawdza się i w mieście, i w trasie. Działa szybko i pozwala na odrobinę lenistwa, gdyż nie trzeba zaprzątać sobie głowy zmianą biegów. Niestety, kosztuje ponad 7 tys. zł.

No właśnie, kłopot z Marco Polo Activity polega na tym, że może i jego cena nie jest wygórowana, ale co z tego, skoro za większość istotnych dodatków trzeba słono dopłacać. Automatyczna klimatyzacja? Ponad 7,5 tys. zł. Ogrzewanie wodne (działa 60 minut i dogrzewa tylko kabinę) – ponad 3,2 tys. zł plus 1,2 tys. zł za... sterującego nim pilota. Dalej: hak holowniczy – 3 tys. zł, klimatyzacja z tyłu – 2,4 tys. zł, LED-owe reflektory – 5,2 tys. zł. Ostatecznie nasz testowy egzemplarz kosztował grubo ponad 250 tys. zł. Sporo. Za te pieniądze można już myśleć o prawdziwym kamperze, który jednak będzie mniej uniwersalny.

Dane techniczne Mercedes Marco Polo Activity 220d Aut.

Pojemność skokowa i rodzaj silnika 2143 cm3, R4, turbodiesel
Moc 163 KM przy 3800 obr./min
Moment obrotowy 380 Nm przy 1400-2400 obr./min
Skrzynia biegów i napęd 7-biegowy automat, napęd na tył
Prędkość maksymalna 194 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 12,3 s
Średnie zużycie paliwa 6,6 l/100 km (producent)
Masa własna 2270 kg
Cena od 216 tys. zł