Jeździłem Mercedesem E300 e, czyli hybrydą plug-in. Sprawdziłem, czy to perfekcyjna kombinacja

Zapomnijcie na chwilę o tych wszystkich nonsensach, że niby zelektryfikowane napędy mają uratować naszą planetę. Nie po to kupujesz Mercedesa klasy E, żeby ratować planetę. Co nie znaczy, że hybryda plug-in w limuzynie "dla prezesa" nie ma sensu. Ależ ma. Ten napęd umożliwia perfekcyjnie ciche i płynne przemieszczanie się w warunkach miejskich, pozostawia powietrze i sumienie czyste, a jednocześnie daje kierowcy do dyspozycji konkretny zasięg wynikający z silnika spalinowego. Brak logistyki ładowarkowej i wymuszonych postojów co 1,5 godziny niewątpliwie są dużym atutem.

Katalog Samochodów Auto Świat