Po Toyocie GT86 od razu widać, że jest to samochód od podstaw konstruowany jako rasowy sportowiec – naprawdę czuje się to pod każdym względem. Upieram się jednak, że moc silnika jest zdecydowanie za mała.

Nie chodzi o przyspieszenie czy elastyczność, lecz o ogromny potencjał całej konstrukcji. Przy 200 KM nie został w 100 proc. wykorzystany!

Trudno powstrzymać się od uśmiechu, gdy obcuje się z Toyotą GT86. Ten samochód zaprojektowano jako auto sportowe i trzeba przyznać, że czuje się to pod każdym względem – od designu nadwozia, poprzez pozycję za kierownicą i zestrojenie zawieszenia, aż do pracy hamulców oraz układu kierowniczego.

Do tego: wysokoobrotowy silnik, ekstremalnie nisko położony środek ciężkości, 25-proc. szpera i tylny napęd. Wszystko jest tu takie, jakie być powinno. No, może poza mocą, ponieważ możliwości tego auta sprawiają, że chciałoby się jej więcej, więcej i więcej...

Im dłużej się przebywa z GT86, tym bardziej jego karoseria się podoba

W każdym razie nadwozie jest niskie i zadziorne, a do tego – świetnie dopracowane pod względem aerodynamiki (Cx=0,27). Jeśli komuś brakuje sportowego ducha, śmiało może zainwestować w pakiet Aero (8000 zł), m.in. z dużym tylnym spoilerem, który doda autu jeszcze bardziej rasowego wyglądu. Bez udziwnień, ale z pomysłem

Wnętrze? Oldskulowe – z prostą formą deski rozdzielczej i najważniejszymi elementami potrzebnymi do obsługi urządzeń pokładowych oraz kontroli parametrów silnika. Siedzi się bardzo nisko, w świetnie wyprofilowanych kubełkowych fotelach, a w rękach trzyma poręczną kierownicę.

Ustawienie pedałów jest poprawne, choć hamulec mógłby być nieco przysunięty do pedału sprzęgła – dohamowywanie lewą nogą byłoby nieco wygodniejsze.Pod maską GT86 pracuje 2-litrowy wolnossący bokser. To owoc współpracy z Subaru, zresztą jak cały samochód.

Motor świetnie wkręca się na obroty

Po przekroczeniu 4500-5000 obr./min ciągnie z impetem aż do odcięcia zapłonu, wydobywając z siebie piękną melodię wysokoobrotowych jednostek. Do tego moc rośnie w sposób linearny, a silnik prawie nie wibruje. O granicznym zakresie możliwości jednostki i konieczności zmiany biegu informuje migająca czerwona kontrolka na cyferblacie obrotomierza. „Setkę” GT86 osiąga w 7,5 s.

Chciałoby się szybciej, ale pamiętajcie, że do dyspozycji jest tylko (a może: aż – jak na 2-litrówkę bez doładowania) 200 KM. Średnie spalanie podczas testu wyniosło 8,1 l/100 km (jadąc oszczędnie, można zejść poniżej 7 l/100 km), natomiast średnie maksymalne – ok. 12 l/100 km. Oczywiście, przy ostrej jeździe GT86 spali o wiele więcej. Trzeba przyznać, że to naprawdę zadowalające wartości.Mistrzyni zakrętów i dobrej zabawy

W samych superlatywach można mówić o skrzyni biegów. Przekładnia jest typowo sportowa. Precyzyjnie pracuje i ma krótkie przełożenia. Mimo to już na „jedynce” osiągamy 60 km/h, na „dwójce” prawie 100 km/h, a na „trójce” – 140 km/h. Do tego hamulce i układ kierowniczy działające z odpowiednim oporem dają bardzo czytelny feedback.

GT86 okazuje się zwrotne, poręczne i podąża tam, gdzie tego chcemy

Przy standardowych ustawieniach kontrola trakcji ingeruje stosunkowo szybko. Po wciśnięciu przycisku „VSC SPORT” jest o wiele lepiej. To dobre ustawienia na szybkie przejażdżki torowe. Jednak dopiero jazda na limicie – po wyłączeniu wszystkich systemów – dostarcza niezapomnianej frajdy.

Auto prowadzi się lekko i przyjemnie

GT86 świetnie zachowuje się na ciasnych zakrętach, a tylny napęd pozwala na prawdziwe szaleństwo, bo z zerwaniem przyczepności i jazdą bokiem nie ma problemu!

Reasumując: za cenę ponad 130 tys. zł otrzymujemy samochód z genami prawdziwego sportowca. Owszem, GT86 może i nie jest ani przesadnie mocne, ani szybkie, ale daje ogromną frajdę z jazdy na krętych drogach i nie tylko.