Najlepszy samochód świata? Trochę prawdy w tym jest. Po pierwsze: cena (w USA od 49 tys. dol.) wyznacza nowe standardy wśród aut z elektrycznym napędem. Po drugie: 265 km zasięgu w standardzie to znacznie więcej, niż dotychczas oferowały „elektryki” w podobnej cenie. Tesla S wyprzedza swoją epokę i ma potencjał, który dostrzegają nawet najwięksi producenci samochodów – Mercedes i Toyota już współpracują z Teslą, a VW (podobno) zamówił pod przykrywką Model S do badań. Jeśli to prawda, można podejrzewać, że ten gigant jest jeszcze daleki od stworzenia czegoś podobnego. I dlatego Tesla S ma szansę na sukces.

Nawet jak na Amerykanów, są dosyć pewni siebie

Oni, czyli szefowie Tesla Motors. Stoją na prowizorycznej scenie w sercu fabryki i głośno oznajmiają, że zbudowali najlepszy samochód na świecie. Zebrani robotnicy wydają zgodny okrzyk aprobaty dla słów swoich bossów. Przed wejściem do hali, w kalifornijskim skwarze, stoi zaparkowany ów cud techniki, którym zaraz będziemy mieli okazję się przejechać. To Tesla Model S – drugi produkt w historii firmy i pierwszy stworzony samodzielnie. Oferuje więcej miejsca niż konkurencyjny Mercedes klasy E, osiągami zbliża się do Porsche 911 i polityczną poprawnością bije na głowę nawet „świętego” Priusa.

Wsiadamy do środka i zastanawiamy się, czy nie wylądowaliśmy omyłkowo w prototypie – zamiast konsoli środkowej ukazuje nam się bowiem duży dotykowy ekran z bogatą grafiką. Logika obsługi przypomina tę z iPada. Właściwie można było tu wstawić to urządzenie, jednak programiści zdecydowali się oprzeć pokładowy interfejs na systemie Android.

Uruchamiamy napęd i jak zwykle w elektrycznych autach nic nie słyszymy

W Tesli jednak cisza jest wyjątkowa – jej twórcy nazywają ją „studyjną”. Siedem miejsc siedzących (w tym dwa w trzecim rzędzie, tyłem do kierunku jazdy) oznacza, że można ją dość skutecznie zagłuszyć rodzinnym gwarem.

Auto zestrojono wyraźnie pod gust amerykański – miękko resorujące, nie tak bezpośrednio podążające za poleceniami wydawanymi kierownicą. Dynamika jednak mimo to jest imponująca. Wystarczy na chwilę pozwolić prawej stopie swobodnie opaść, by na liczniku pojawiło się 160 km/h. Łatwo można się zagalopować, gdyż w środku nadal jest cicho. Szczególnie na usianych ograniczeniami prędkości drogach w USA może to być problem.

Szef stylistów Franz von Holzhausen świadomie wybrał stonowane kształty dla „eski”

Twierdzi, że będzie mógł sobie pozwolić na śmielszy design, kiedy marka stanie się bardziej rozpoznawalna i będzie mogła pochwalić się dorobkiem. O tym, że ma na to duże szanse, może świadczyć fakt, że aż 10 tys. osób, nawet nie widząc auta na żywo, wpłaciło 5 tys. dolarów zaliczki. I tylko połowa z nich otrzyma swoje egzemplarze w tym roku. W przyszłym moce produkcyjne mają być zwiększone do 20 tys. szt.

Akumulatory są dostępne w 3 odmianach pojemności

Największy zapewnia zasięg aż 480 km. Jednak nawet najmniejszy pozwala według producenta na pokonanie ponad 250 km – to o 100 km więcej, niż osiągają inne „elektryki”, jak np. Nissan Leaf. Szef Tesli, Elon Musk, postrzegany przez niektórych jako Steve Jobs branży samochodowej, twierdzi, że Model S przewróci świat motoryzacji do góry nogami...