Wtedy był to nowoczesny samochód. Bez problemów podbił serca Polaków, choć czasy nie były dla niego lekkie - oszczędni wybierali dużo tańszego Malucha, zaś rodziny wolały 5-drzwiowe nadwozie (choćby Uno).Do zalet "cienkiego" zaliczymy przede wszystkim niskie koszty zakupu i eksploatacji. Masowy napływ leciwych aut z Zachodu jeszcze pogorszył notowania. Za 2-3 tys. zł kupić można teraz samochód w zupełnie przyzwoitym stanie. Jeśli dodamy do tego tanie części i proste naprawy, uzyskamy obraz naprawdę ekonomicznego środka transportu. Inna sprawa, że jeśli ktoś ma dużą rodzinę lub podróżuje na dalekich trasach, może być mocno zawiedziony - nie wolno zapominać, że to typowo miejski samochodzik i w takim środowisku czuje się najlepiej. Samochód oferuje nadspodziewaną ilość miejsca. Oczywiście ograniczeniem są gabaryty. Przy długości 3,2 m i szerokości 1,5 m po prostu nie można spodziewać się pojemniejszego wnętrza. Przednie fotele oferują niezły komfort, z tyłu naprawdę wygodnie będzie głównie dzieciom (3 osoby dorosłe tam się nie zmieszczą). Bagażnik (170/810 l) zmieści zakupy, jednak często trzeba ratować się składaniem kanapy tylnej (dzielona kanapa była opcją "luksusową"). W trasie daje o sobie znać hałas.Przeciętnie prezentuje się jakość tapicerki, znajdziemy wiele powierzchni blaszanych. Poza tym niektóre przełączniki umieszczono nieergonomicznie - poza zasięgiem rąk kierowcy. Przed pasażerem brak zamykanej półki, ale ta, co jest, okazuje się bardzo praktyczna. Ubogie wyposażenie w tej klasie nie raziW ogóle wyposażenie wnętrza to raczej minus samochodu. O ile umieszczenie na liście opcji elektrycznego otwierania szyb, centralnego zamka czy uchylanych szyb nie boli, to jednak brak prawego lusterka (a takie były niektóre wersje) należy napiętnować. Klienci mogli doposażyć w salonie swoje auta o klimatyzację, alufelgi i poduszkę kierowcy. Inne airbagi, jak też ABS, nigdy się w Cinquecento nie pojawiły. Za to były specjalne serie: Suite oferowało seryjnie klimatyzację, zaś Solei - elektrycznie sterowany, duży, miękki dach. Nowoczesna konstrukcja zawieszenia (z przodu kolumny McPhersona, z tyłu niezależne wahacze ze sprężynami śrubowymi) zapewnia dobry komfort i lekkie manewrowanie (pomimo braku wspomagania kierownicy). Znacznie przyjemniej podróżuje się Sportingiem. Delikatne obniżenie i utwardzenie zawieszenia oraz dodanie stabilizatora nie wpłynęło negatywnie na komfort, a podniosło stabilność. Poza tym w tej wersji mamy "normalne" opony - o szerokości 155 lub 165 mm (w podstawowych odmianach to 135/70 R 13). Układ hamulcowy, jak na model sprzed 15 lat, bez układu ABS, charakteryzuje się dobrą skutecznością (45-48 m ze 100 km/h).Przestarzała budowa, wystarczająca trwałośćSilniki zastosowane w Cinquecento mają zdecydowanie starszą konstrukcję niż całe auto. Podstawowy motor - "700" - ma dwa cylindry i współpracuje z 4-biegową przekładnią. To wersja dla cierpliwych, poza tym ma kiepską kulturę pracy. Słabo się rozpędza, a prędkościomierz zatrzyma się poniżej 130 km/h. Spalanie wypada przeciętnie - około 6 l na 100 km. W układzie zasilania pracuje gaźnik. Wybieramy pomiędzy urządzeniem sterowanym mechanicznie (FOS lub Weber) lub elektronicznie (Aisan współpracujący z katalizatorem). Pod względem eksploatacyjnym najlepszy będzie polski gaźnik (FOS) - Aisan sterowany jest mnóstwem czujników i podciśnieniowych rurek. Guma parcieje, złącza korodują - i problem gotowy. Zaczynają się kłopoty z uruchomieniem, nierówna praca itp. W 1995 r. na placu boju pozostał tylko bardziej skomplikowany wariant (względy ekologiczne). Do gaźnika Webera trudniej o części. Kluczem do trwałości silnika okazać się może częstotliwość wymiany oleju. Lepiej czynność tę wykonywać po maksimum 10 tys. km. Inne "drobiazgi" przydarzające si' "700" to np. wytarte wałki rozrządu. Najdroższą naprawą będą wyrobione gniazda półosi w kołach zębatych mechanizmu różnicowego. Jeśli użyjemy nowych części, to koszt naprawy wyniesie 700-800 zł. Uszkodzenie rozpoznamy w czasie jazdy próbnej - samochód wyraźnie szarpie przy ruszaniu.Trwałość rozrządu zależy w przypadku tego silnika od stylu jazdy i użytych części. Słabe "podróby" i agresywna eksploatacja mogą zakończyć jego żywot po 30 tys. km, dobry wytrzyma 3 razy więcej. Przy większych przebiegach (dla CC oznacza to 140-150 tys. km) dojść może do korozji uszczelki pod głowicą. Pod względem trwałości mechanicznej silnik powinien łatwo przekroczyć przebieg 200 tys. km.Większe jednostki mniej problematyczneZwolennicy "prawdziwych" silników 4-cylindrowych mają do wyboru prosty i również przestarzały motor 900 lub 1100. Mniejszy występował w dwóch wersjach pojemności (903 lub 899 ccm). Do 1995 roku pochodził z jugosłowiańskiej lub włoskiej fabryki, później - z polskiej. Jak twierdzą mechanicy, wszystkie są równie dobre. Główny problem tego motoru to wycieki oleju (miska olejowa, pokrywa zaworów), które łatwo usunąć, ale niestety nie na długo. Tu łańcuch rozrządu z napinaczem wytrzymuje ponad 100 tys. km, a dobry zestaw kosztuje 100 zł (wymiana jest droższa - 200 zł). Problemem pierwszych roczników był rozbudowany (i awaryjny) układ kasowania luzów zaworowych (z regulacją wstępną). Jeszcze lepiej wypada jednostka 1.1 - to w miarę nowoczesny silnik z serii Fire (wałek rozrządu w głowicy, wtrysk jednopunktowy), a jej jedynym problem są właściwie tylko wycieki spod dekla zaworów.Bardzo tanie części, naprawy równieżW przeciwieństwie do zachodnich aut w przypadku naprawy Cinquecento więcej zapłacimy za robociznę niż za części. Przy czym to nie mechanicy są drodzy, tylko wymieniane elementy bardzo tanie.Elegancki SportingCzy przyspieszenie do 100 km/h w 13 s zasługuje na określenie Sporting? W małym, miejskim aucie znanym z raczej dychawicznych silników 700 i 900 motorek 1.1 robił prawdziwą furorę. Poza tym ma elegancko wykończone wnętrze (czerwone pasy itp).Zdaniem fachowca- Sam użytkuję kolejne Cinquecento (najpierw "700", teraz "900") jako auto służbowe. W krótkich jazdach miejskich sprawdza się znakomicie. W tym aucie nie ma nic drogiego, żadna z usterek nie obciąży zbytnio kieszeni. Polecam ten model właśnie ze względu na niskie koszty eksploatacji oraz poręczność i niezłą wytrzymałość.Tomasz SeligaFast Service Lesznowola właścicielNASZ WERDYKTPropozycja godna rozważenia wśród najtańszych aut. Zapewnia bardzo niskie koszty eksploatacji. W porównaniu z Maluchem... Właściwie nie ma porównania! Gwarantuje dużo przyjemniejszą jazdę i współczesne rozwiązania techniczne. Dzięki temu, jak na auto segmentu A, mamy tu sporo przestrzeni wewnątrz. Oczywiście dla osób ceniących komfort i dużo miejsca polecimy raczej używane samochody z importu - ale trzeba pamiętać, że będą one dużo starsze i równie awaryjne. Czy zakup Golfa II jest bardziej opłacalny? Na pewno nie dla wszystkich.