Czy jesteście gotowi, żeby podjąć ryzyko? Nie, nie chodzi tylko o oszałamiające osiągi tych aut, ale też o niebezpieczeństwo dla domowego budżetu. Te samochody marzeń z drugiej ręki da się często kupić już za cenę nowego, nieźle wyposażonego SUV-a czy auta klasy średniej, ale to dopiero początek wydatków.
Zużycie paliwa, koszty wielkich opon (oczywiście z najwyższej półki, bo na tanich oponach takimi autami nie tylko nie wypada jeździć, ale wręcz może to być niebezpieczne), drogie hamulce (nie muszą być nawet ceramiczne, żeby kosztowały majątek) — to wydatki, które można z góry zaplanować. Ale co będzie, jeśli w ferworze walki podda się silnik? Nie oszukujmy się, żadnym z tych aut nie da się jeździć tanio, nawet jeśli kupując je z drugiej ręki, zapłacimy o kilkaset tysięcy mniej, niż kosztowały jako nowe, to i tak ich utrzymanie wykracza poza finansowe możliwości kogoś, kto żyje za średnią krajową.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Oczywiście, do bolesnych doświadczeń należy najdroższej benzyny w ilościach hurtowych, bo wprawdzie da się jeździć na paliwie 95-okatnowym, ale elektronika przytnie wyraźnie moc, silniki tych aut do poprawnej pracy wymagają paliwa co najmniej 98-oktanowego. Szybki wypad na tor, bo przecież na drogach publicznych trudno cieszyć się możliwościami Porsche 911 Turbo, Audi R8 V10, Jaguar F-Type R czy Nissana GT-R — i już można szykować jakieś 8-10 tys. złotych na komplet opon z wymianą.
Szybkość to przyjemność dla bogatych – nie tylko na drogach publicznych.Źródło: Auto Bild
Drogo? To nawet nie pytajcie, ile kosztuje remont silnika czy skrzyni w którymkolwiek z tych aut — a nie wszystkie są pancerne. Nie bez przyczyny np. wielu pierwszych właścicieli Nissana GT-R-a, tuż po wyjeździe z salonu, udawało się do specjalistów, którzy modyfikowali skrzynię tak, żeby znosiła ostrzejsze traktowanie. Nissan niegdyś nie uznawał gwarancji na skrzynię, jeśli użytkownik skorzystał z funkcji Launch Control albo wyłączył kontrolę trakcji. A przecież wiadomo, że nie po to kupuje się kilkusetkonnego potwora z legendarną trakcją, żeby nie korzystać z jego możliwości. Rozważając zakup takiego auta, lepiej nie liczyć na to, że jest się w czepku urodzonym i że absolutnie nic się z autem nie wydarzy. A już na pewno nie warto oszczędzać na ubezpieczeniu. Z drugiej jednak strony, szczególnie Porsche i Audi, ale też i Nissan, jeśli uda się go utrzymać w przyzwoitej kondycji, to auta, które świetnie trzymają cenę — niektóre wersje to nie najgorsza inwestycja, zdarzają się i takie, które z czasem zyskują na wartości.
Czym kusi Porsche 911, a co potrafi Nissan GT-R?
Pokusa jest olbrzymia, bo takie np. Porsche 911 Turbo S, choć ma potężną moc (560 KM, 700 Nm), to dzięki doskonałemu napędowi na obie osie i świetnemu zawieszeniu, daje kierowcy złudne wrażenie pełnej kontroli nad samochodem. Audi R8, ze swoim kręcącym się wysoko, wolnossącym silnikiem V10 wydaje takie odgłosy, że trzeba niezwykle silnej woli, żeby nie korzystać z jego możliwości. Z kolei Jaguar F-Type R z doładowanym kompresorem silnikiem V8 sprawia wrażenie nieco nieprzewidywalnego. To nie brytyjski lord, to raczej dobrze ubrany huligan.
Nissan GT-R to też zaprzeczenie skromności: Biturbo-V6, skrzynia dwusprzęgłowa i do tego elektronika, która pomaga wykorzystać niezwykłe możliwości układu napędowego — to wspomnienie czasów, kiedy to Japończycy wyznaczali motoryzacyjne trendy. Który ze sposobów na wejście do sportowej ekstraklasy jest najlepszy? Każde z tych aut ma swoje mocne strony, każde też skrywa inne pułapki.
Supersamochody z drugiej ręki: naprawy silników mogą kosztować majątek. Tanie zamienniki? Zapomnij!Źródło: Auto Bild
Nissan GT-R: japoński unikat
Nissan GT-R: może nie jest piękny, ale robi wrażenie.Źródło: Auto Bild
Nissan GT-R, niby bez wysiłku, potrafi narzucić niesamowite tempo. Mniej niż trzy sekundy do setki w aucie, które trafiło na rynek w 2008 roku! Takie rzeczy dziś są łatwiejsze niż kiedyś, m.in. dzięki potężnym silnikom elektrycznym — ale kilkanaście lat temu, przy napędzie spalinowym, to było olbrzymie wyzwanie dla inżynierów.
Supersamochody z drugiej rękiŹródło: Auto Bild
Prędkość maksymalna (w niektórych wersjach to nawet 345 km na godz.) czy oszałamiające przyspieszenie to przecież nie wszystko. To, jak to ważące 1,8 tony auto zachowuje się w ciasnych zakrętach, to już naginanie praw fizyki, osiągnięte dzięki zastosowaniu zaawansowanej technologii — układ napędowy transaxle (silnik z przodu, skrzynia z tyłu), do tego mnóstwo elektroniki, szybka skrzynia dwusprzęgłowa. Przydomek Godzilla nie do końca pasuje do tego auta — niby potwór, ale na pewno nie jest to wielka, niezdarna małpa.
Supersamochody z drugiej rękiŹródło: Auto Bild
Wady i usterki modelu Nissan GT-R
Silnik V6 wytrzymuje wprawdzie nawet pokaźne przyrosty mocy, ale przy poszukiwaniach egzemplarza używanego, bezpieczniej szukać egzemplarzy zachowanych w stanie oryginalnym. Także dlatego, że im mocniejszy silnik, tym większe ryzyko przedwczesnej awarii skrzyni biegów — warto się wsłuchać, czy przypadkiem nie hałasują już jej łożyska, to się zdarza. Szczególnie w starszych egzemplarzach w dwuczęściowych koszach sprzęgłowych puszczają spawy — dostępne są wzmocnione zamienniki.
Nissan GT-R jest jak samochód z gry komputerowej, ale koszty utrzymania są realne.Źródło: Auto Bild
- Liczba ofert na OTOMOTO.pl: 7 sztuk*
- Zakres cen 248-790 tys. zł
Jaguar F-Type R: nie każdy Brytyjczyk ma dobre maniery
Supersamochody z drugiej ręki: Jaguar F-Type RŹródło: Auto Bild
Jeśli poszukujecie auta o wyjątkowo precyzyjnym prowadzeniu, czułym układzie kierowniczym, z układem przeniesienia napędu, który bez zbędnego uślizgu kół przenosi potężną moc na drogę, to… szukajcie dalej, Jaguar F-Type R nie będzie najlepszym kandydatem. Nie, to nie jest auto, którym da się wykręcać w sposób powtarzalny rekordowe czasy na torach. Ale jeśli chodzi o radość z jazdy w czystej, nieprzefiltrowanej formie, to jest to rzeczywiście mocny zawodnik, w czym spory udział ma też fantastyczny silnik V8 z kompresorem.
Jaguar ma doładowane V8 pod maską.Źródło: Auto Bild
To jednostka, w przypadku której doładowanie nie zastępuje pojemności, ale przyjemnie ją uzupełnia. Moc przenoszona jest na tylne koła w sposób tak brutalny, że Jaguara nie trzeba wcale mocno namawiać do zarzucenia tyłem.
Supersamochody z drugiej ręki: nawet napęd na obie osie nie sprawia, że Jaguar staje się potulny.Źródło: Auto Bild
Co ciekawe, wersje z napędem na obie osie też nie gwarantują pełnej stabilności i przewidywalności na drodze. Co ciekawe, spora część elementów przeniesienia napędu to wielkoseryjne podzespoły znane z… Land Roverów. Jaguar F-Type nie stał się rynkowym przebojem, popyt na ten model zawsze był umiarkowany. Dziś, stosunkowo niewielka podaż nie przekłada się wcale na wysokie ceny — to nadal niszowa oferta, na którą musi się znaleźć amator.
Czasy Jaguarów o pięknych i szlachetnych wnętrzach dawno już minęły. Tu jest sportowo. Zapomnijcie o szlachetnym drewnie!Źródło: Auto Bild
Wady i usterki modelu Jaguar F-Type
W tym modelu silnik V8 uchodzi już za w miarę dopracowany i bezproblemowy, chociaż opinię ma zaszarganą przez jednostki V8 Jaguara, które trafiały do wcześniejszego modelu XK — chociaż oczywiście pasjonaci wolą wspominać o tym, że mają one wspólne geny z jednostkami stosowanymi w autach marki Aston Martin. Geny genami, ale zdarzają im się np. wycieki płynu chłodzącego. Użytkownicy narzekają też na nieszczelne lub po prostu sypiące się dyfry.
Skrzynia 8HP marki ZF to kawał solidnej i dopracowanej mechaniki, z innymi elementami układu napędowego bywa gorzej.Źródło: Auto Bild
Dobra wiadomość jest taka, że skrzynie biegów to w tym modelu 8-biegowe, automatyczne ZF-y, które uchodzą za jedne z najlepszych konstrukcji na rynku — nie dość, że działają szybko i są solidne, to jeszcze w razie katastrofy zwykle da się je naprawić. Ale żeby nie było zbyt pięknie — jak to w brytyjskich autach problemy sprawia elektronika i elektryka — od czujników, przez układ inforozrywki, aż po klamki czy mechanizm tylnej klapy.
Bagażnik wystarczy na wyjazdy dla dwojga. O ile działa mechanizm jego otwierania.Źródło: Auto Bild
- Liczba ofert Jaguara F-type na OTOMOTO.pl (auta nieuszkodzone): 33 szt.*
- Zakres cen: 119-400 tys. zł
Porsche 911 Turbo: niemiecki obiekt spekulacyjny
Porsche 911: supersamochód, którym da się jeździć na co dzień.Źródło: Auto Bild
Co jest najbardziej niesamowitego w modelu Porsche 911 Turbo? To jeden z niewielu, a dla niektórych wręcz jedyny samochód, który może aspirować do miana auta supersportowego, a jednocześnie da się nim jeszcze jeździć na co dzień, nie będąc masochistą. A jeśli jeszcze mamy do czynienia z wersją "S" o potężnej mocy (pod tym względem ustępuje modelowi GT2) i jest bardziej subtelna od wersji GT3, to przed nami stoi auto, którym można pojechać na zakupy, wyskoczyć na weekend, a przy okazji wpaść na tor i pokazać innym, jak się jeździ.
Klasyczny styl Porsche we wnętrzu. Nuda?Źródło: Auto Bild
Dodatki takie jak tylna oś skrętna (nowość w generacji 991), system PADM (Porsche Active Drivetrain Mount, czyli aktywne mocowania układu napędowego na poduszkach hydraulicznych z technologią magnetoreologiczną — nawet poduszki silnika można w razie potrzeby elektronicznie usztywniać!), układy redukujący przechyły — pozwalają urywać kolejne ułamki sekund z czasów przejazdu. Od 2016 roku, po liftingu przybyło jeszcze trochę mocy i momentu obrotowego. To właśnie wtedy pierwsze seryjne 911-tki stały się zdolne do osiągania setki w mniej niż 3 sekundy.
Obrotomierz w centrum uwagi, prędkościomierz wyskalowany do ponad 300 km na godz. nieco ukryty – typowe zegary modelu 911.Źródło: Auto Bild
Wady i usterki modelu Porsche 911 Turbo
Silnik 3,8 — oczywiście w układzie przeciwbieżnym — nie jest łatwy w obsłudze. Dostęp do podzespołów jest marny. Nawet usunięcie drobnych wycieków oleju może kosztować majątek. Problemy sprawiają niekiedy turbosprężarki, zdarzają się egzemplarze wykazujące tzw. piston slap (stuki z powodu nadmiernego luz tłoków w cylindrach — poważne uszkodzenie silnika). We wczesnych egzemplarzach bywają już zużyte skrzynie dwusprzęgłowe. Problemy potrafi też sprawiać elektryka.
Hamulce ceramiczne kosztują majątek, nie są wcale wieczne i niezniszczalne.Źródło: Auto Bild
Z racji przydatności modelu do codziennej jazdy trafiają się egzemplarze o wysokich przebiegach (często znacznie wyższych niż wskazania licznika — wiarygodna historia serwisowa jest tu rzeczywiście na wagę złota). Z racji popularności modelu i ekstremalne wysokich cen aut używanych, opłaca się odbudowywać nawet auta po szkodach całkowitych czy egzemplarze popowodziowe.
Da się znaleźć Porsche, którym emeryt jeździł na weekendowe przejażdżki. Warto jednak się upewnić, czy stateczny poprzedni właściciel nie zahaczał zbyt często o tor.Źródło: Auto Bild
Spora część rynkowej oferty to samochody sprowadzane z USA — niektóre z nich według dokumentów są złomem. W takich przypadkach zawsze jest ryzyko, że ktoś kiedyś się tego dopatrzy i cofnie rejestrację, a importera obciąży karą za sprowadzenie bez koncesji i wymaganych zgód odpadów. Nowe, oryginalne części do Porsche są bardzo drogie, więc do odbudowy "okazyjnych" egzemplarzy wykorzystywane są części niewiadomego, często niekoniecznie legalnego pochodzenia — to też grozi kłopotami.
Dostęp do silnika? Brak! To podwyższa i tak astronomiczne koszty napraw i czynności serwisowych.Źródło: Auto Bild
- Liczba ofert modelu na OTOMOTO.pl (generacja 991, lata 2011-2019, egzemplarze nieuszkodzone): 70 szt.*
- Zakres cen: 208 tys.-1,85 mln. zł
Audi R8 czyli Lamborghini po niemiecku
Audi R8 ma sobie sporo z Lamborghini.Źródło: Auto Bild
Ten wyjątkowy i fascynujący model Audi to w znacznej mierze zasługa Włochów. Bez nich R8 pewnie by nie powstało, bo stworzenie — ot tak sobie — auta supersportowego z centralnie umieszczonym silnikiem, to nie taka łatwa sprawa, nawet dla inżynierów, którzy mają "przewagę dzięki technice".
Klasyczne zegary w modelu R8.Źródło: Auto Bild
Ale skoro w ramach koncernu i tak była potrzeba, żeby stworzyć nowy model dla Lamborghini, to czemu nie dodać modelowi Huracán "siostrzyczki" z bardzo zbliżoną techniką, ale pod znakiem pierścieni, a nie pędzącego byka. Synergia i efekt skali to coś, co księgowym podoba się także w przypadku aut z najwyższej półki cenowej!
Supersamochody z drugiej ręki: Audo R8Źródło: Auto Bild
Oczywiście, Audi nie mogło być ani tak wściekłe i wyzywające, ani tak głośne, jak Lambo — ale i tak było ekscytujące. Żeby nie kanibalizować modelu włoskiej marki, na początku R8 nie dostało najmocniejszych silników — jednostki o mocy 420 czy 430 KM nie wypadały wcale oszałamiająco na tle tego, co miały wtedy do zaoferowania BMW M3 czy Mercedes-AMG C 55.
Bagażniczek modelu Audi R8Źródło: Auto Bild
Dopiero wraz z debiutem wersji V10 Audi R8 doczekało się odpowiedniego zastrzyku mocy: 525, później 550 KM (w limitowanej wersji LMX nawet 570 KM). Co ważne, każda z tych wersji ma oszałamiająco piękny dźwięk silnika.
Supersamochody z drugiej rękiŹródło: Auto Bild
Wady i usterki modelu Audi R8
Montowana do momentu liftingu skrzynia sekwencyjna R tronic nie jest ponoć aż tak zła, jak o niej mówią — pod względem technicznym okazuje się solidniejsza i prostsza w naprawach od późniejszych dwusprzęgłówek, szczególnie delikatne były tylko egzemplarze z początku produkcji odmiany z silnikiem V8. Audi R8 chętnie gubi olej i płyn chłodzący, co może się źle skończyć — przed zakupem warto zajrzeć we wszystkie zakamarki. Części są drogie, a obsługa czasochłonna — ale do tego Audi od lat przyzwyczaja nas też w cywilnych autach.
Supersamochody z drugiej rękiŹródło: Auto Bild
- Liczba ofert modelu na OTOMOTO.pl (wersje Spider i Coupé, egzemplarze nieuszkodzone): 27 szt.*
- Zakres cen: 165 tys.-1,026 mln. zł
*Oferta i ceny z dnia 22 grudnia 2025
Auto Bild
Auto Bild
Auto Bild
Auto Bild
Auto Bild
Auto Bild
Auto Bild
Auto Bild
Auto Bild
Auto Bild
Auto Bild
Auto Bild