Rozebraliśmy na części pierwsze naszego testowego Opla ze słynnym silnikiem 1.2 PureTech i oceniliśmy jego stan po przejechaniu 100 tys. km. Nie słuchaliśmy zaleceń producenta dotyczących serwisu paska rozrządu.
Posłuchaj artykułu
00:00/00:00
Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
A jak było z Oplem, pod którego maską pracował mający złą sławę silnik 1.2 PureTech i to ten przed zmianami, z paskiem rozrządu pracującym w kąpieli olejowej?
Opel Mokka rozkręcony po 100 tys. km
Christian Bittmann / Auto Bild
Pochwały za automatyczną skrzynię z konwerterem
Pomijając niemal zawsze kontrowersyjne opinie o fotelach – niektórzy narzekają na zbyt słabe podparcie lędźwiowe – ponad 40 kierowców rzadko było tak zgodnych w pochwałach, jak i w krytyce. Pochwały w dzienniku jazdy często dotyczą nietypowego połączenia turbodoładowanego silnika z automatyczną skrzynią z konwerterem: przy 3000 obr. na min. jedziemy już 160 km na godz., co przypomina mocne diesle w dużych SUV-ach – świetne wrażenie. Jednogłośne były też pochwały za reflektory Matrix LED, system audio oraz spokojny, minimalistyczny kokpit: cyfrowy, ale nieprzesadzony, z tradycyjnymi przyciskami. Apple CarPlay działa tu jeszcze po kablu, ale jest niezawodny.
Opel Mokka — test 100 tys. km
Christian Bittmann / Auto Bild
Najczęściej powtarzający się zarzut: przy cenie testowanego egzemplarza sięgającej w 2021 r., czyli roku rozpoczęcia testu, prawie 34 tys. euro (po dzisiejszym kursie to wyraźnie ponad 140 tys. zł) chciałoby się dostać więcej. Mokka ma mały bagażnik, podatne na zarysowania powierzchnie "fortepianowe" i tylko jeden port USB.
Przestrzeń to nie jest najmocniejsza strona Mokki. Jeden z kolegów ironizuje: – Z zewnątrz duży i zielony, w środku ciemny i ciasny. Niektórzy pytają wręcz, gdzie tu jest przewaga wobec tańszych, spokrewnionych modeli, jak Corsa czy Peugeot 208.
W drugim rzędzie siedzeń Mokka prezentuje się dość ponuro. Brakuje tu jakiegokolwiek oświetlenia – powodzenia podczas nocnego rozpakowywania. Nie ma również uchwytów w podsufitce, a schowek przed pasażerem jest niepodświetlony. W bagażniku nie znajdziemy zaczepów do mocowania ładunku, więc np. kosiarkę trzeba blokować przypadkowymi przedmiotami. To wszystko nijak nie przystaje do ceny, podobnie jak bardzo pokaźne szczeliny przy klapce wlewu paliwa.
Christian Bittmann / Auto Bild
Christian Bittmann / Auto Bild
Christian Bittmann / Auto Bild
Silnik
Benzynowy, trzycylindrowy, turbo
Pojemność
1199 cm3
Moc
96 kW (130 KM) przy 5500 obr. na min.
Maksymalny moment obrotowy
230 Nm przy 1750 obr. na min.
Napęd i skrzynia biegów
Napęd na przednie koła/ośmiobiegowa automatyczna skrzynia
Masa własna
1295 kg
Bagażnik
350–1105 l
Prędkość maksymalna
200 km na godz.
Zużycie paliwa (WLTP)
5,7 l na 100 km
Dalsze uwagi z dziennika jazdy:
przeciągi nawet przy zamkniętej wentylacji,
wskaźnik paliwa nie działa liniowo,
przycisk do otwierania bagażnika jest za nisko i znajduje się w wiecznie brudnej części tylnej klapy.
Trzycylindrowy silnik 1.2 wydaje przyjemny pomruk, ale nie jest specjalnie oszczędny – zużycie na całym teście wyniosło 8,2 l benzyny na 100 km (na naszej standardowej pętli testowej: 7,9 l). Na dłuższe trasy bak 44 l to za mało, ale po licznych jazdach elektrykami staliśmy się na to odporni. Mokka ma też swoje dziwactwa: przycisk startu reaguje z opóźnieniem, a asystent pasa ruchu szybko zdobył opinię topornego – niemal każdy kierowca wyłączał go zaraz po ruszeniu.
Wygląda też na to, że ustawienie zbieżności stanowi spore wyzwanie – auto stale ściągało w lewo. Dopiero przy trzeciej wizycie w serwisie udało się opanować ten problem. Pasek rozrządu napędzający wałek rozrządu w kąpieli olejowej – który nieco psuje reputację Stellantis – wytrzymał, chociaż wymieniliśmy go już przy 61 tys. km (zamiast zalecanych 100 tys. km), bo mechanik miał wątpliwości po kontroli.
To właśnie pasek rozrządu – mimo solidności samego silnika – stanowi ukryte zagrożenie: przy finalnej rozbiórce wszystkie łożyska, turbo i dyferencjał są niemal bez śladów zużycia. Znaleźliśmy lekkie zapocenie przy silniku i skrzyni biegów, początek korozji na wsporniku przedniej osi, mocowaniu zderzaka oraz dolnym zawiasie drzwi pasażera – i to właściwie wszystko. Jak uważasz na pasek, będziesz zadowolony.
Christian Bittmann / Auto Bild
Christian Bittmann / Auto Bild
Christian Bittmann / Auto Bild
Christian Bittmann / Auto Bild
Jaką ocenę dostał Opel Mokka po 100 tys. km?
Liczba
Punkty karne za awarie
Niezawodność
Awaria (unieruchomienie na trasie)
0 x 15
0
Uszkodzenie silnika lub skrzyni biegów
0 x 15
0
Uszkodzenie elementów napędu lub funkcjonalnych
0 x 5
0
Dodatkowa krótka wizyta w warsztacie
0 x 3
0
Dodatkowy wielodniowy pobyt warsztatowy
0 x 5
0
Uszkodzenia i prace dodatkowe (radio/nawigacja/płyny itp.)
Wszystko, co istotne, wytrzymało, również newralgiczny napęd wałka rozrządu przez pasek w kąpieli olejowej – trzeba go mieć na oku i wymieniać wcześniej tak jak my. Do zabezpieczenia antykorozyjnego nie mamy większych zastrzeżeń. Jednak w stosunku do ceny zbyt często daje się odczuć cięcie kosztów. Stellantis zapowiada, że wraz z liftingiem w 2025 r. wyeliminował te słabości — od 2023 r. pasek rozrządu zastępuje łańcuch.