Honda City to wzorcowy przykład trójbryłowego miejskiego samochodu. Zbudowany na podzespołach Jazza model (m.in. płyta podłogowa, silnik) na polskim rynku pojawił się w 2006 r. Pod względem trwałości to bardzo dobry prognostyk, bo przecież Jazz uznawany jest za jedno z bardziej udanych aut japońskiego producenta, powstałych w ostatnim dziesięcioleciu.

Zadawano tylko jedno pytanie: czy produkcja w Turcji będzie miała wpływ na solidność modelu? Uspokajamy: trwałość małego sedana Hondy jest dobra. W trakcie 3-letniej kariery rynkowej (nowe City pojawiło się już w 2009 r.) model miał tylko jedną wpadkę. Dotyczyła korozji na masce. Problem dość nietypowy, który tak naprawdę wynikał nie z zaniedbań na linii produkcyjnej, ale z błędu technologicznego. Winę ponosi chromowana listwa ozdobna umieszczona na masce – z czasem chrom wchodzi w reakcję z materiałem, z którego wykonano maskę. Honda rozwiązywała kłopot na dwa sposoby. Jeśli rdza nie była mocno zaawansowana, usuwano ogniska korozji i malowano maskę, częściej jednak w ASO wymieniano ją na nową.

Powyższy problem dotyczy głównie aut z 2006 i 2007 r. Poza tą wpadką spotkaliśmy się z kilkoma przypadkami hałasujących łożysk skrzyni biegów, ale trzeba jasno zaznaczyć, że najczęściej powodem awarii była niewłaściwa eksploatacja, m.in. jazda na wyższych biegach z niską prędkością, np. używanie „piątki” przy prędkości 55-60 km/h.

Pozostałe niedomagania należy zaliczyć do usterek małego kalibru. Przykłady: uszkodzenia wykładziny w okolicach fotela kierowcy i tunelu środkowego, skrzypiące prowadnice szyb i szybko wycierająca się gałka lewarka zmiany biegów. Generalnie, jeśli chodzi o niezawodność, model City z lat 2006-09 cieszy się naprawdę bardzo dobrą opinią zarówno u mechaników, jak i użytkowników.

Znacznie więcej zarzutów kierowanych jest do auta podczas codziennej eksploatacji. Po pierwsze, City okazuje się czułe na podmuchy wiatru i ma tendencję do „myszkowania” na drodze – to efekt niewielkiego rozstawu kół w stosunku do gabarytów karoserii i dużej powierzchni bocznej. Po drugie, kabina została kiepsko wyciszona – nadmierny hałas dochodzi z nadkoli (szybka jazda) i komory silnika, gdy jednostka przekracza 3500 obr./min. I po trzecie, tandetnie wykończono bagażnik – wykładzina jest wykonana z materiału kiepskiej jakości.

Jeśli chodzi o mocne punkty, to bez wątpienia zalicza się do nich silnik. Co prawda, jest tylko jeden – 1.3/83 KM (handlowe oznacznie 1.4), ale za to okazuje się trwały, ma bezobsługowy łańcuch rozrządu i, co najważniejsze, mało pali! Podczas spokojnej jazdy poza miastem z prędkością 80-90 km/h zużywa ok. 5 l/100 km, natomiast w terenie zabudowanym spalanie rzadko przekracza 7,5 l/100 km. Kolejna zaleta auta to funkcjonalność. Pochwalić trzeba nie tylko duży bagażnik (500 l ), lecz także sprytny system składnia tylnej kanapy – jednym ruchem ręki uzyskujemy równą podłogę.

Poza tym można podnieść samo siedzisko i zablokować w pozycji pionowej i dzięki temu transportować większe przedmioty. Nieźle prezentuje się także wyposażenie. Zachęcamy do poszukiwania wersji Sport, którą standardowo wyposażono m.in. w 4 airbagi, pełną „elektrykę” i klimatyzację.

Ceny usług w ASO i części (uwaga, bardzo mało zamienników!) nie należą do najniższych. W serwisie Hondy standardowy (mały) przegląd po 20 tys. km kosztuje ok. 800 zł, natomiast duży (co 40 tys. km) to wydatek 1000-1100 zł. Raz na 120 tys. km trzeba wydać 1600 zł.

PODSUMOWANIE - City to dobry (choć drogi!) „mieszczuch”, który zadowoli osoby szukające praktycznego i solidnie wykonanego sedana klasy B. Zadbany egzemplarz z niewielkim przebiegiem powinien służyć bezproblemowo. Pamiętajcie jednak o kilku niedoskonałościach City, czyli o nie najlepszym wyciszeniu kabiny, słabym oraz głośnym silniku, a także podatności na podmuchy bocznego wiatru. Przed kupnem radzimy dokładnie obejrzećmaskę w okolicach chromowanej listwy.